Widgets Magazine
18:08 22 Październik 2019
Znicze

Koszalin – tragedia, której można było uniknąć

© Sputnik . Alexander Krjaschew
Polska
Krótki link
Autor
12230
Subskrybuj nas na

Niedziela 6 stycznia w Koszalinie ma być dniem żałoby. W pożarze escape roomu zginęło pięć 15-letnich dziewczynek, a jeden z pracowników obiektu został ranny. Kto ponosi odpowiedzialność za tragiczne wydarzenia?

Z pewnością właściciele obiektu, którzy powinni byli zapewnić poszukiwaczom wrażeń 100 proc. bezpieczeństwa. Ale również my, klienci escape roomów powinniśmy zawsze zachowywać czujność.

Przyczyną pożaru escape roomu znajdującego się przy ul. Piłsudskiego w Koszalinie miało być zaprószenie ognia z butli gazowej — ten trop jest właśnie sprawdzany przez policję, podobnie jak teza o tym, że ogień miał wybuchnąć w sąsiednim pomieszczeniu. Nie wiadomo do końca, dlaczego w momencie wybuchu pożaru obsługa natychmiast nie otworzyła drzwi uwięzionym w środku nastolatkom.

Pięć młodych dziewczyn zatruło się tlenkiem węgla, a 25-letni pracownik, który zdołał uciec, jest ciężko poparzony. Trafił do szpitala na specjalistyczny oddział w Gryficach. Mężczyzna miał odnieść obrażenia podczas próby otwarcia drzwi od zewnątrz, by uratować dziewczynki, bez skutku.

Komendant główny Państwowej Straży Pożarnej Leszek Suski po dokonaniu wstępnych ustaleń potwierdził, że standard koszalińskiego escape roomu po prostu wołał o pomstę do nieba: — W pomieszczeniu znaleźliśmy świece, a instalacje były poprowadzone w sposób prowizoryczny — powiedział mediom funkcjonariusz. W dodatku nie trzymano się zapisanych w regulaminie ustaleń, że osoba niepełnoletnia powinna znajdować się w obiekcie wyłącznie pod opieką dorosłego.

Mieszkańcy miasta zapalają pod budynkiem znicze. Szef MSWiA zapowiedział kontrole escape roomów w całej Polsce. Na miejsce udał się również wicekurator oświaty w zachodniopomorskim.

​Rodziny ofiar tragedii w Koszalinie mogą liczyć na pełne wsparcie służb @MSWiA_GOV_PL oraz administracji państwa. W drodze do Koszalina jest wojewoda zachodniopomorski @tomaszhinc.

Specjaliści w zakresie bezpieczeństwa, ratownicy i audytorzy zwracają uwagę na to, że nawet na Facebooku klienci zwracali uwagę na niski standard koszalińskiego obiektu Toniepokoj.pl — na fanpage'u można było znaleźć negatywne opinie. Pokój zagadek miał znajdować się w garażu ogrzewanym piecykiem gazowym na butlę, co zaniepokoiło jedną z internautek.

O tym, jak sprawdzać bezpieczeństwo escape roomów, aby zmniejszyć prawdopodobieństwo tragedii, pisze na portalu LinkedIn Łukasz Stępień, konsultant w firmie Instin, zajmującej się organizacją bezpieczeństwa instytucji. Podaje kilka głównych porad, jak odpowiedzialnie korzystać z escape roomów. Przede wszystkim nigdy nie należy wierzyć właścicielom obiektu na słowo. Zacząć należy od sprawdzenia opinii w internecie, a także ogólnego wyglądu obiektu. Wystające kable, butle, instalacje na wierzchu, ogólna prowizorka — powinny dać nam do myślenia.

„Jeżeli pokój znajduje się w zaniedbanym i zniszczonym mieszkaniu, ze ścian odstają nieosłonięte kable a w korytarzu stoi butla LPG (którą należy zawsze traktować jak pełną) to lepiej zrezygnować z takiej ryzykownej rozrywki" — pisze ekspert. Prócz tego zaleca wypytanie obsługi o drogę ewakuacyjną i przetestowanie jej (np. sprawdzenie dokąd prowadzi i czy wszystkie drzwi rzeczywiście są otwarte). „W branży bezpieczeństwa krąży żartobliwe powiedzenie „ufam więc kontroluję". Każdy właściciel obiektu ma obowiązek zapewnić możliwość bezpiecznej ewakuacji z obiektu. I jest to wymóg prawny a nie fanaberie anonimowego internauty".

Specjalista przytacza również przykłady właścicieli obiektu, którzy usiłują wykręcać się od odpowiedzialności np. dają klientom do podpisania dokument, że tamci wchodzą do escape roomu na własną odpowiedzialność. Warto pamiętać, że takie oświadczenie nie ma żadnej mocy prawnej — obowiązek zapewnienia bezpiecznej zabawy nadal spoczywa na właścicielu.

Audytorzy z rezerwą podchodzą do kontroli zapowiedzianych przez MSW. Przewidują, że właściciele escape roomów zdążyli już w sobotę rano zaopatrzyć się w marketach w tabliczki ewakuacyjne oraz gaśnice, a zatem do kontroli jakby co są przygotowani. Konsultanci ponuro konstatują, że na zapowiedziane pod dyktando ministerstwa kontrole nie będą zapewne jeździć prawdziwi specjaliści od przepisów tylko po prostu strażacy, którzy tego dnia będą na służbie. W komentarzu pod tekstem na LinkedIn padło nawet porównanie: „To tak jakby w wojsku na kontrolę po wypadku lotniczym wysłać marynarzy. W końcu to też żołnierze. To już ograny scenariusz na pokaz — tak samo kontrolowano hotele po pożarze w Kamieniu Pomorskim 2009".

Zobacz również:

Tragiczny pożar w Orsku: nie żyje 7 osób
Wałęsa nie powinien chwalić Putina - uważają Polacy
Warszawa: Tragiczny pożar w święta. Spłonęło 6 osób
Tagi:
pożar, MSWiA, Koszalin, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz