Widgets Magazine
18:34 15 Październik 2019
Ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew. Moskwa.

Gorzej już być nie może. Czyli będzie lepiej?

© Sputnik . Władimir Trefiłow
Polska
Krótki link
Autor
13939
Subskrybuj nas na

Nasze stosunki są w najgorszym stanie od czasu II Wojny Światowej. Taki stan osiągnęły one wiosną 2014 roku, po zaostrzeniu się kryzysu na Ukrainie, po zamachu stanu jaki dokonał się na Ukrainie, powiedział w rozmowie ze Sputnikiem ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce Siergiej Andriejew.

Lech Wałęsa
© Sputnik . Leonid Sviridov
 — Panie ambasadorze, jak się zmieniły polsko-rosyjskie stosunki na przestrzeni ostatnich lat? W jakim są one teraz stanie?

 —  Nasze stosunki są w najgorszym stanie od czasu II Wojny Światowej. Taki stan osiągnęły one wiosną 2014 roku, po zaostrzeniu się kryzysu na Ukrainie, po zamachu stanu jaki dokonał się na Ukrainie, czy też po powrocie Krymu w skład Rosji i konfliktu jaki zapanował na wschodzie Ukrainy. Od tej pory nie było żadnych zmian na lepsze w naszych wzajemnych stosunkach. To pogorszenie stosunków zaczęło się jeszcze za czasów rządów Platformy Obywatelskiej. W 2015 roku, gdy rządy w Polsce objęło Prawo i Sprawiedliwość, pojawiły się nowe problemy, choćby w takich sprawach jak likwidacja bezwizowego małego ruchu granicznego między obwodem kaliningradzkim i sąsiednimi regionami Polski czy nowe śledztwo związane z katastrofą smoleńską.

 —  Co Pana zdaniem jest główną przyczyną tego, że te nasze stosunki są tak złe? Czy można, a jeśli tak, to jak to zmienić?

— Wiele razy mówiłem o tym, że moim zdaniem w naszych stosunkach nie ma takich problemów, których przy dobrej politycznej woli ze strony Polski nie można by było rozwiązać, ku wzajemnej satysfakcji. Uważam, że moglibyśmy rozwijać normalne, pragmatyczne, dobrosąsiedzkie stosunki. Problem właśnie w tym, że takiej dobrej woli politycznej ze strony Polski my nie widzimy. Polska powołuje się na rozbieżności istniejące między nami z powodu sytuacji na Ukrainie. Tę sytuację postrzegamy oczywiście w różny sposób, jednak uważamy, że to nie powinno stanowić przeszkody dla normalnych kontaktów między nami.

 — Czyli, nie uważa Pan, by akurat te problemy były przyczyną zapaści w polsko-rosyjskich kontaktach?

— Jest dużo innych krajów, z którymi my nie zgadzamy się w ocenie problemów ukraińskiego kryzysu, co jednak nie przeszkadza nam podtrzymywać normalnych dwustronnych stosunków czy kontaktów w różnych dziedzinach. Nie uważamy, by takie powiązania tych spraw, jakie robi strona polska, miały jakieś podstawy.

Co się tyczy innych problemów, uważam, że można je rozwiązywać w ramach normalnych politycznych stosunków z zachowaniem określonych reguł. Zamiast tego, my każdego dnia słuchamy bezpodstawnych pretensji pod naszym adresem, niedopuszczalnej retoryki wobec Rosji i naszych władz. Nie ustaje wojna informacyjna przeciwko Rosji, podsyca się szpiegomanię, narzuca się absurdalną i bezpodstawną koncepcję, że niby Rosja ponosi winę za całe zło, które się dzieje — czy to w Polsce czy gdziekolwiek. To jest sytuacja nienormalna, gdy ktoś w Polsce wystąpi, nawet nie z poparciem dla Rosji, ale już choćby z propozycją normalizacji stosunków, podjęcia dialogu i spróbowania znalezienia wzajemnego zrozumienia, jest on od razu oskarżany o to, że jest „agentem Kremla", „rosyjską piątą kolumną" itd. O czym jeszcze można rozmawiać w takiej atmosferze?

 — A nie myśli Pan, że podczas ostatniego głosowania przez Zgromadzenie Ogólne ONZ za przyjęciem rezolucji na wniosek Rosji o przeciwdziałaniu heroizacji nazizmu, Polska wstrzymała się od głosu, żeby nie psuć stosunków z Ukrainą, gdzie rehabilitacja nazizmu widoczna jest gołym okiem, gdzie właśnie zaczynający się rok ogłoszono „Rokiem Bandery"?

— W tej rezolucji oprócz nazizmu, potępia się również obrażanie pamięci o tych, którzy z faszyzmem walczyli. Potępia się w niej burzenie pomników bojowników z faszyzmem. A co się tyczy oficjalnej polityki Unii Europejskiej, jej członkowie, w tym także Polska, na przestrzeni wielu lat wstrzymują się od głosu przy tych rezolucjach, które są podejmowane każdego roku. Oficjalnym uzasadnieniem tego jest to, że z punktu widzenia Unii Europejskiej, rezolucja nie w pełni odpowiada zasadom wolności słowa i wyrażania poglądów. My uważamy, że nie może być wolności gloryfikacji nazistów, ich popleczników i kolaboracjonistów. Przeciw tej rezolucji głosowały tylko dwa państwa: Ukraina i Stany Zjednoczone.

Baza wojskowa w Redzikowie w Polsce
© AP Photo / Krzysztof Zacharzewski
 — A jak wygląda w tych złych czasach dla naszych stosunków teraźniejsza wymiana gospodarcza i kulturalna między Polską i Rosją? Zwłaszcza, gdy żyjemy w czasach nakładania na siebie wzajemnych sankcji. Są tu jakieś zmiany?

— Wymiana gospodarcza miedzy Polską i Rosją w latach 2013-2015 zmniejszyła się o połowę. Od 2016 roku ta wymiana jednak zaczęła wzrastać. W dużej mierze związane to było z polepszeniem światowej gospodarczej koniunktury. Chociaż na razie obrót handlowy między nami wciąż jest o jedną trzecią mniejszy niż był w roku 2013 roku, polskie firmy nie opuszczają rosyjskiego rynku, jednocześnie pojawiają się na nim nowe — oczywiście, mówię o tych obszarach, które nie zostały objęte naszymi krokami odwetowymi na sankcje zachodnie.

 — Czy ten wzrost wymiany oznacza, że sankcje są w jakiś sposób obchodzone?

— Nie, współpraca i wymiana handlowa odbywa się w dziedzinach, w których nie ma, czy to europejskich sankcji czy rosyjskich decyzji odwetowych. Dotyczy to na przykład sprzętu medycznego, materiałów chemicznych, sprzętu dla przemysłu wydobywczego.

Jeśli zaś chodzi o kulturalne kontakty to one rzeczywiście poważnie się zmniejszyły. Pozostało dosłownie kilka projektów, jak doroczny Festiwal Rosyjskich Filmów w Polsce — Sputnik oraz polskich filmów w Rosji — Wisła. Nadal przyjeżdża do Polski Chór Aleksandrowa, odbywa się festiwal pieśni imienia Anny German oraz inne mniejsze kulturalne inicjatywy. Niestety wszystkie te kulturalne inicjatywy i wydarzenia odbywają się pod silnym wpływem polityki. Nie ma wsparcia ze strony władz dla tych inicjatyw, a wokół nich tworzy się taka nieprzyjazna atmosfera, w której też ewentualni sponsorzy tych wydarzeń czują się zdemotywowani.

 — Czy jest szansa na wznowienie w 2019 roku prac polskich i rosyjskich historyków, którzy działali w tzw. grupie ds. trudnych, by w końcu raz na zawsze wyjaśnić i zamknąć wiele tematów z naszej czasem trudnej wspólnej historii?

— Na pytanie o tę grupę odpowiadałem już wielokrotnie. Dopóki w Polsce świadomie i z premedytacją gwałcone są postanowienia rosyjsko-polskiej międzyrządowej umowy z 1994 r. o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji, żołnierze-wyzwoliciele nazywane są okupantami, likwidowane są pomniki, wzniesione ku ich pamięci, beszczeszczone są miejsca ich spoczynku, oficjalnymi kanałami na tematy historyczne nie mamy o czym rozmawiać.

 — Ostatnio na goryńskim cmentarzu Stowarzyszenie Kursk wyremontowało pomnik pomordowanym tam przez Niemców 700 radzieckim jeńcom wojennym. Wojewoda Mazowiecki wydał w tej sprawie bardzo szybko zgodę. Na pomniku znalazła się nawet czerwona gwiazda, z którą obecne polskie władze tak walczą. Nie myśli Pan, że może jest to zapowiedź jakiejś zmiany w podejściu polskich władz do radzieckich pomników w Polsce?

— Nie, w żaden sposób. Nie ma to nic wspólnego ze zmianą stanowiska polskich władz i polityki historycznej jaką prowadzą. Wydano jedynie zgodę na remont pomnika na cmentarzu, ale to niczego nie zmienia. Nikt przecież nie proponuje usunięcie poprawek do ustawy o dekomunizacji, na podstawie których likwidowane są pomniki żołnierzy radzieckich, nikt nie rezygnuje z usunięcia pozostałych jeszcze pomników, nikt nie przyznaje, że to było wyzwolenie, uratowanie Polski, a nie jej zniewolenie, „sowiecką okupacją" itd.

 — Panie ambasadorze, mamy Nowy Rok. Czy Pan, jako doświadczony dyplomata, byłby w stanie powiedzieć coś optymistycznego, dotyczącego stosunków polsko-rosyjskich w tym nowym 2019 roku? Są jakieś iskierki nadziei na jakieś pozytywne zmiany? Albo może powie Pan, co która strona powinna zrobić, by odmrozić te nasze kontakty?

— Nie mam w tej chwili żadnych powodów do optymizmu. Nie ma jakichkolwiek znaków, które świadczyłyby o tym, że z polskiej strony pojawi się taka polityczna wola do normalizacji. Co się tyczy tego, co kto może zrobić, by coś zmienić. No cóż, to polska strona podjęła decyzje o zamrożeniu naszych stosunków politycznych; o poparciu dla sankcji; o przerwaniu kulturalnej współpracy. Nieraz mówiłem o tym, że oczywiście chcielibyśmy mieć z Polską normalne stosunki, ale zainteresowani tym jesteśmy nie więcej niż strona polska. Jeśli ta wola ze strony polskiej się pojawi, będzie ta chęć naprawy naszych stosunków, to na pewno wszystko może się zmienić. Jeśli tej woli nie będzie to wszystko pozostanie w takim stanie w jakim dziś jest.

 — Dziękuję za rozmowę.

Zobacz również:

„Stosunki USA i Rosji to najważniejszy czynnik stabilizacji na świecie”
Senatorowie USA nazwali Ukrainę „niemożliwym do opanowania problemem”
Sąsiad Polski znalazł nowego „przyjaciela”?
Tagi:
Siergiej Andriejew, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz