Dziki w lesie pod Monachium

Człowiek dzikowi wilkiem

© AP Photo / Matthias Schrader
Polska
Krótki link
Grażyna Garboś
25511

„Dziki Wisły nie przepłyną i my jesteśmy przeciwni wielkoobszarowemu odstrzałowi dzików w Polsce "- podkreśla prezes Koła Łowieckiego Darzbór w Szczecinku Dariusz Tederko. W rozmowie ze Sputnikiem podzielił się swoimi zastrzeżeniami wobec planu Ministerstwa Środowiska dokonania odstrzału dzików w polskich lasach. Czy to rzeczywiście pomoże?

Trzy najbliższe weekendy miną pod znakiem masowego odstrzału dzików w polskich lasach. Polski Związek Łowiecki i instytucje rządowe (Ministerstwo Środowiska, Główny Inspektorat Weterynaryjny, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi) przekonują, że działanie to ma na celu zwalczanie rozprzestrzeniania się niebezpiecznego wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF), z powodu którego polskie gospodarstwa cierpią straty. „Jeżeli nie zmniejszymy populacji dzików na terenach objętych afrykańskim pomorem świń, to choroba nie zostanie opanowana" — powiedział w piątek minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

Z kolei ekolodzy alarmują, że do końca stycznia może zginąć nawet 200 tysięcy zwierząt i nie przebierają w wyrażeniach, nazywając planowaną akcję „barbarzyństwem, bezsensowną rzezią". Ich argumenty przeciwko „eksterminacji dzików" są wysoce przekonujące. Nota bene próby depopulacji dzików prowadzono między innymi na Białorusi, jednak takie działanie nie przyniosło oczekiwanego efektu. Pierwsze przypadki ASF w Polsce zanotowano w lutym 2014 roku u padłych dzików, które najprawdopodobniej przywędrowały właśnie z Białorusi. I jak na razie wirus jest obecny na terenach wschodnich Polski.

Dlaczego afrykański pomór świń (łac. Pestis africana suum; ang. African swine fever, ASF) jest tak niebezpieczny?  Jest to szybko szerząca się zakaźna choroba wirusowa, na którą podatne są świnie domowe, świniodziki oraz dziki. W przypadku wystąpienia ASF w stadzie dochodzi do dużych spadków w produkcji: zakażenie przebiega powoli i obejmuje znaczny odsetek zwierząt w stadzie, przy czym śmiertelność zwierząt sięga nawet 100%.

Przy czym wirus afrykańskiego pomoru świń jest odporny na niską temperaturę, procesy gnilne, wędzenie, krótkotrwałe gotowanie, wysychanie, w mrożonym mięsie potrafi przetrwać nawet 1000 dni, w suszonym mięsie i tłuszczu 300, a w wędzonym 30 dni.  Ludzie nie są wrażliwi na zakażenie wirusem ASF, w związku z czym choroba ta nie stwarza zagrożenia dla ich zdrowia lub życia. Najczęstszym sposobem zakażenia zwierząt jest bezpośredni lub pośredni kontakt ze zwierzętami zakażonymi. Rozprzestrzenianie się wirusa jest stosunkowo łatwe za pośrednictwem osób i pojazdów odwiedzających gospodarstwo, skażonego sprzętu i narzędzi, zwierząt mających swobodny dostęp do gospodarstwa (gryzonie, koty, psy), jak również przez skażoną paszę, wodę oraz skarmianie zwierząt odpadami kuchennymi (zlewkami) zawierającymi nieprzetworzone mięso zakażonych świń lub dzików.

Sputnik zasięgnął opinii na ten temat u prezesa Koła Łowieckiego Darzbór w Szczecinku Dariusza Tederko.

— Na wstępie chciałbym podkreślić, że rozumiem, że ASF jest katastrofą dla rolników z Podlasia. Ale dla naszego regionu ASF absolutnie nie jest żadnym zagrożeniem, bo dziki do tej pory nie przepłynęły Wisły i nie przenoszą tego wirusa do naszej części kraju.

Wisła jest naturalną barierą dla dzików, rzekomo przenoszących wirus. Ja uważam, że w tej kwestii należałoby się skupić bardziej na konkretnej bioasekuracji w przypadku środków transportu trzody chlewnej. Przecież to człowiek roznosi ASF, nie dziki. Dziki nie mają przecież wstępu do zagród polskich gospodarstw rolnych i nie mają kontaktu z trzodą chlewną. Żaden dzik nie przyjdzie z lasu, nie wejdzie polskiemu rolnikowi do chlewni i nie zarazi świń ASF. Stanowisko Ministerstwa Środowiska i Głównego Lekarza Weterynarii jest takie, że należy uruchomić wielkoobszarowy odstrzał dzików na terenie całego kraju. My, myśliwi z naszego regionu, Zachodniej Polski, jesteśmy temu zdecydowanie przeciwni. Oczywiście podejmiemy próbę takich polowań, bo nas do tego zobligowano, ale na pewno nie będziemy strzelać do ciężarnych loch i nie będziemy uczestniczyć w masowej rzezi dzików w naszym regionie. To jest sprzeczne z zasadami gospodarki łowieckiej a przede wszystkim z etyką łowiecką, samą moralnością myśliwego."

Komentując informację zamieszczoną na stronie koalicji „Niech żyją!": „Raport NIK wskazuje, że w Polsce program bioasekuracji w związku z ASF to fikcja: 74 proc. gospodarstw nie posiadało niezbędnych zabezpieczeń…", Tadeusz Tederko podkreślił: „Zgadzam się. Największym zagrożeniem, jeśli chodzi o rozprzestrzenianie się tego wirusa, jest człowiek. Przede wszystkim należy skupić się na bardzo konkretnym i dokładnym zabezpieczeniu środków transportu. Należy mieć bezpośredni nadzór nad odkażaniem kół pojazdów, które przewożą trzodę chlewną. Należy też zadbać, aby te pojazdy nie miały wstępu na teren obszarów jeszcze wolnych od ASF. Myślę, że bardzo duże zadanie stoi przed lekarzami weterynaryjnymi w Polsce, którzy powinni objąć bezpośrednią pieczą i nadzorem każdą fermę trzody chlewnej."

Prezes Koła Łowieckiego Darzbór w Szczecinku zwrócił też uwagę na fakt, iż polowania wielkoobszarowe doprowadzą nie tylko do masakry w polskich lasach, bo w zamyśle Ministerstwa Środowiska i Głównego Lekarza Weterynarii ma być całkowicie zlikwidowana populację dzika. Ich zalecenia mówią o osiągnięciu stanu jeden dzik na tysiąc hektarów, co jest w ogóle niewyobrażalne.

Dzik
© Fotolia / @nt
Mało tego strzelaniem rozproszy się dziki po większym terytorium, rozpędzi się watahy dzików, które będą szukać schronienia na przykład w dużych aglomeracjach miejskich.

- Każą nam strzelać do dzików, całkowicie unicestwić ten gatunek. My jako myśliwi kategorycznie się na to nie zgadzamy.

W sobotę zamierzamy wziąć udział w wielkim proteście w Szczecinie, gdzie przy Urzędzie Wojewódzkim, Urzędzie Marszałkowskim zbierze się kilka tysięcy myśliwych, którzy będą protestować przeciwko tym działaniom. Nie zapominajmy, dziki są bardzo pożytecznym gatunkiem w lesie. To nie tylko podstawa gospodarki łowieckiej Polskiego Związku Łowieckiego, poza tym dzik jest tzw. lekarzem lasu. Oczyszcza i napowietrza poszycie leśne. Oczyszcza kompleksy leśne z różnego rodzaju larw, szkodników. Oczywiście robi szkody w uprawach, ale na wzorze mojego Koła Łowieckiego mogę absolutnie pewnie stwierdzić, że należy po prostu współpracować z rolnikami przy odpowiednim zabezpieczeniu, grodzeniu upraw atrakcyjnych dla dzika  i wtedy można sobie z dzikami poradzić. Trzeba tylko chcieć pracować nad wspólnym kompromisem."- powiedział Dariusz Tederko.

Zobacz również:

Atak gazowy: zwierzęta, które doprowadziły świat do katastrofy ekologicznej
Edukacja ekologiczna w Rosji
Polacy wśród najlepszych fotografów dzikiej natury
Tagi:
myśliwy, dzik, Afrykański pomór świń, wirus, wywiad, ekologia, odstrzał, polowanie, ASF, Tadeusz Tederko, Białoruś, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz