Widgets Magazine
22:50 22 Wrzesień 2019
Policjant

Atak na prezydenta Gdańska: czy ochrona imprezy była wystarczająca?

© Fotolia / Radoslaw Maciejewski
Polska
Krótki link
442
Subskrybuj nas na

Jak to możliwe, że prezydent Gdańska został dźgnięty nożem na scenie podczas imprezy, na której była ochrona i policja? W jaki sposób napastnik znalazł się na scenie tuż przy polityku? Czy takiego ataku można było uniknąć, gdyby wszelkie procedury bezpieczeństwa zostały zachowane?

Organizatorem wczorajszego koncertu WOŚP w Gdańsku, podczas którego miał miejsce atak na prezydenta Adamowicza, było Regionalne Centrum Wolontariatu. Ochronę imprezy miała zapewnić Agencja Ochrony „Tajfun".

Szef MSWiA Joachim Brudziński podjął decyzję o wszczęciu kontroli w agencji. Kontrolerzy z Departamentu Zezwoleń i Koncesji MSWiA sprawdzą warunki wykonywania koncesjonowanej działalności gospodarczej w zakresie ochrony osób i mienia.

— Atak nożownika na prezydenta był do zatrzymania — powiedział w rozmowie z nczas.pl Dariusz Loranty, były policjant, ekspert Akademickiego Centrum Bezpieczeństwa. Ekspert uważa on, że organizator i ochrona popełnili wiele błędów.Zdaniem Dariusz Lorantego, taka impreza jak finał WOŚP w Gdańsku, powinna być robiona zgodnie z ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych, co ograniczyłoby możliwość dokonania zbrodni "niemal do zera".

— Na tej imprezie był bałagan i galimatias. Po pierwsze zawsze powinno być bardzo silne odgrodzenie sceny od widowni. Tego w Gdańsku nie było. Powinna cały czas trwać segregacja osób z upoważnieniami do wejścia w okolice estrady. Tam można wpuszczać tylko z identyfikatorem. Natomiast na estradę ochrona powinna wpuszczać tylko i wyłącznie osoby wskazane przez kierownika imprezy lub osobę przez niego wyznaczoną. Trzymanie się tej reguły minimalizuje niebezpieczeństwo — powiedział ekspert w wywiadzie dla nczas.com.

Portal Onet skontaktował się z przedstawicielami firmy ochroniarskiej "Tajfun". Mec. Łukasz Isenko, reprezentujący "Tajfuna", powiedział, że przesłuchani zostali wszyscy ochroniarze, a także właściciel firmy.

— Nasze stanowisko jest takie, że z naszej strony wszelkie procedury zostały dochowane. Była wystarczająca liczba ochroniarzy, a właściwie było ich nawet więcej, niż wymagają tego przepisy — powiedział mec. Isenko Onetowi. Przedstawiciel "Tajfuna" powiedział, że pojawiają się informacje, że Stefan W. mógł posiadać odpowiednią wejściówkę. Adwokat zaznaczył także, że ochroniarze mieli do dyspozycji urządzenia do wykrywania metalu i korzystali z nich na miejscu. Mimo to napastnikowi udało się wnieść na scenę nóż.

Działania ochrony skomentował także przedstawiciel organizatora koncertu.

"Proszę zwrócić uwagę, że zadaniem firmy ochroniarskiej było dbanie o bezpieczeństwo publiczne, czyli wszystkich, to nie była ochrona indywidualna konkretnych osób. No niestety, to było działanie osoby, które było ukierunkowane na wyrządzenie komuś bardzo dużej krzywdy" powiedział w rozmowie z PAP radca prawny Wawrzyniec Rybak, pełnomocnik Regionalnego Centrum Wolontariatu w Gdańsku.

Wiceminister MSWiA Paweł Szefernaker tłumaczył w rozmowie na antenie TVN24, że policja, jak zwykle na tego typu imprezach, była za sceną, patrol był do dyspozycji organizatorów.

— Policja, tak jak w takich sytuacjach, była za sceną, gdzie był patrol, który był do dyspozycji organizatorów w sytuacji, jeśli będzie taka potrzeba — wskazywał. — Policja była w pobliżu i jak tylko została powiadomiona, podjęła takie czynności, jakie w takiej sprawie się podejmuje — zapewniał wiceminister. Zaznaczył, że "takie wydarzenia są chronione przez firmę wynajętą przez organizatora i jeśli jest potrzeba, policja jest zawiadamiana i od razu wchodzi do akcji".

Barbarzyński atak na prezydenta Gdańska

Zobacz również:

Białoruskie papierosy lecą do Polski na dronach
Niemcy: Ciężarna Polka zaatakowana przez Afgańczyka, dziecko nie żyje
WOŚP gra w Moskwie (wideo, foto)
Tagi:
ochrona, policja, Paweł Adamowicz, Gdańsk, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz