Widgets Magazine
18:19 15 Październik 2019
Minister Spraw Zagranicznych RP Jacek Czaputowicz

Nieudany wypad Czaputowicza do Mariupola: „Mogło się skończyć tragedią"

© AP Photo / Vadim Ghirda
Polska
Krótki link
Autor
11820
Subskrybuj nas na

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz na zaproszenie szefa ukraińskiego resortu spraw zagranicznych Pawło Klimkina wraz z ministrami spraw zagranicznych Litwy, Łotwy i Estonii we wtorek udał się z wizytą na Ukrainę, aby odwiedzić Mariupol, a nawet pojawić się na linii rozgraniczenia z obszarami DRL i ŁRL.

Goście do Mariupola jednak nie dotarli, bo wojskowe śmigłowce, którymi lecieli, utknęły we mgle i przymusowo wylądowały w mieście Dniepr. A więc zaplanowany w Kijowie spektakl polityczny przekształcił się nawet nie w komedię, a w farsę. Redaktor Leonid Sigan rozmawiał o tym z politologiem, doktorem Cezarym Kalitą.

—  Jak pan doktor skomentuje wyprawę Czaputowicza na ukraińską wojnę domową?

— Szczerze mówiąc, może i dobrze, że skończyło się swoistą farsą, ze względu na to, że jeżeli chodzi o kwestie bezpieczeństwa, związane ze strefami, gdzie mają miejsce konflikty, po prostu nie należy się tam pchać. Pamiętamy głośną sprawę, kiedy Saakaszwili wystawił na niebezpieczeństwo prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Uważam, że za to powinien być pociągnięty do odpowiedzialności, przynajmniej dyplomatycznej, ze strony Polski. Dyplomacji się nie uprawia na zasadzie taniej propagandy, że oto pokażmy i coś zrobimy, narażając na niebezpieczeństwo innych. Dyplomaci pracują w zaciszu gabinetów, a nie na pokaz. Co to miało udowodnić? Konflikt, jak każdy konflikt zbrojny, nie jest rzeczą dobrą. Powinien być jak najszybciej wygaszony, bo walka nikomu nie służy. Żołnierze załatwiają to na polu walki, ale dyplomaci mają to załatwiać po cichu i dążyć do pokoju, a nie do manifestacji. I całe szczęście, że skończyło się na tym, bo mogło się skończyć tragedią. A na razie społeczeństwo polskie naprawdę ma dosyć tragedii i nie potrzebuje jeszcze dodatkowych.

—  Ale przecież Polska jest członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ, więc jej zaangażowanie jest tym bardziej dziwne.

— Jeśli strona ukraińska coś takiego zaproponowała, wydaje mi się to z jej strony niepoważne, z prostej przyczyny: właśnie ze względu na bezpieczeństwo. A happening polityczny bezpieczeństwu z całą pewnością nie służy. A więc po co? Ja rozumiem, że minister miał na myśli solidarność z Ukrainą, ale są naprawdę inne, bardziej skuteczne sposoby, a nie uprawianie taniej propagandy.

—  Mężowie stanu i dyplomaci Starej Europy nie palą się do udziału w takich eskapadach.

— Mało kto rozumie istotę tego konfliktu, on też jest bardzo długotrwały. Nie jestem zwolennikiem jednoznacznego ustawiania się po którejś ze stron. Dzisiejsze konflikty nie są już, niestety, takie jednoznaczne, jak to było kiedyś, gdy dzieliliśmy świat na dobrych i złych. Problemy prawa do autonomii, prawa do integralności terytorium, prawa do bezpiecznych granic usiłują rozstrzygać wszyscy gracze, którzy w tym uczestniczą. Wszyscy oni mają swoje interesy, swoje racje. Dyplomacja to jest próba pogodzenia tych wszystkich interesów. Dzisiaj stało się to bardzo skomplikowane, niestety ze szkodą dla ciągle tlącego się konfliktu.

A to, że Czaputowicz wybrał się na tę wojnę — to błąd, który jeszcze będzie miał swoje skutki. Dyplomaci na Zachodzie już troszeczkę machają ręką na to wszystko. Jeżeli tam, na miejscu, ten konflikt nie zostanie rozstrzygnięty, to, bądźmy szczerzy, strony zewnętrzne niewiele mogą zrobić.

Owszem, mogą mediować, mogą pomagać… Jeżeli strony rzeczywiście nie chcą się ze sobą porozumiewać, ta rola jest ograniczona — podsumowuje doktor Cezary Kalita.

Zobacz również:

Media: Załoga „rosyjskiego" statku zatrzymanego w Mariupolu to Ukraińcy
Na polskim przejściu granicznym zatrzymano Ukraińca z haubicą
Poczta Polska przyjacielem Ukraińca
Polska: 900 tys. wiz dla Ukraińców
Tagi:
wizyta robocza, dyplomacja, konflikt, wojna, Jacek Czaputowicz, Pawło Klimkin, Estonia, Łotwa, Litwa, DRL, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz