Widgets Magazine
16:07 19 Sierpień 2019
Premier Polski Beata Szydło

Drobna stłuczka. Taka tam za 140 tysięcy z waszych podatków

© Sputnik . Алексей Витвицкий
Polska
Krótki link
Tomasz Dudek
10183

W zasadzie dalej byśmy myśleli, że Beata Szydło miała „drobną stłuczkę” w październiku 2018. Ale poseł Krzysztof Brejza jak zwykle wykazał się dociekliwością godną oficera CBŚ. I zapytał, ile kosztowała naprawa dwóch rządowych Audi oraz BMW. Odpowiedź służb powala.

Flaga Polski na jednym z budynków w Warszawie
© AP Photo / Alik Keplicz
Jeśli Platforma Obywatelska przejmie władzę, to Krzysztof Brejza zdecydowanie powinien stanąć na czele polskich śledczych. Rząd go nie cierpi, dziennikarze go uwielbiają — wciąż wyciąga na światło dzienne sensacyjne informacje, o których opinia publiczna nie miałaby szansy się dowiedzieć, gdyby nie wykorzystał swoich parlamentarnych uprawnień. To on pokazał zawrotne wysokości premii, które przyznał sobie rząd Beaty Szydło, za co spotkał się z potępieniem ze strony Jarosława Kaczyńskiego.

Teraz Brejza zapytał Służbę Ochrony Państwa, ile kosztowała naprawa rządowych samochodów z kolumny wiozącej Beatę Szydło 25 października w okolicach Oświęcimia. W miejscowości Imielin w województwie śląskim doszło wówczas do kolizji. Zderzyły się dwa samochody z kolumny. Krzysztofa Brejzy najwyraźniej nie przekonał poniższy tweet byłej szefowej rządu:

Brejza jakoś nie uwierzył w „rozbite lampy i zderzaki". Postanowił upewnić się u źródła. SOP nie miało wyjścia, musiało udzielić posłowi informacji. „Koszt naprawy BMW wyniesie aż 91 tys., a Audi Q7 43 tys. zł. — Obydwa auta nie miały ubezpieczenia AC" — podał oburzony parlamentarzysta na Twitterze. Okazało się, że straty były o wiele poważniejsze, niż podała była szefowa rządu PiS. W przypadku BMW uszkodzeniu uległy: przedni zderzak, przednia pokrywa, przedni reflektor, tylny zderzak, pokrywa bagażnika, tylne lampy oraz tłumik końcowy. A w Audi — przedni zderzak, błotnik, chłodnice: wody, oleju i klimatyzacji, przednią pokrywę oraz przednie reflektory.

Jak podaje „Fakt", część napraw pokryje winny stłuczce funkcjonariusz, ale tylko do kwoty swojej trzymiesięcznej pensji. Lwią część napraw opłaci SOP ze swojego budżetu — czyli z pieniędzy podatników.

Jak doszło do stłuczki w Imielinie? Auta zjechały z trasy S1, jechały w stronę Oświęcimia. W samym miasteczku pierwszy z samochodów zatrzymał się przed przejściem na pieszych, ale podążający za nim kierowca drugiego auta, w którym jechała była premier, nie zdążył w porę zahamować i „wjechał w tyłek" samochodu kolegi.

Ciekawą sprawą pozostaje również brak ubezpieczenia AC dla rządowych aut. Jak podaje z kolei Wirtualna Polska, pojazdy nie miały wykupionego AC, ponieważ koszty składek na ubezpieczenie autocasco jest zbyt wysokie. Może w takim razie nasi politycy powinni przesiąść się do Volkswagenów Polo, skoro nie stać ich na utrzymanie bardziej luksusowych aut.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Beata Szydło miała kolizję. Jechała w kierunku Oświęcimia
„Spotkajmy się w drodze” - Beata Szydło. Strach się bać
Szydło: jeszcze wrócę
Tagi:
Audi, BMW, Platforma Obywatelska, Beata Szydło, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz