Widgets Magazine
19:33 15 Październik 2019
Ministerstwo Obrony Narodowej

Szok: był rzecznikiem MON, ulubieńcem ministra. Zatrzymało go CBA

© Sputnik . Alexey Vitvitsky
Polska
Krótki link
Autor
8471
Subskrybuj nas na

Bartłomiej M., były rzecznik MON, to postać, która była na ustach wszystkich. Okazuje się, że funkcjonariusze CBA zatrzymali jego, oraz jeszcze 4 osoby pod zarzutem „powoływania się na wpływy i czerpania z tego korzyści materialnych".

Obok byłego rzecznika-celebryty, zatrzymano też troje pracowników MON oraz Polskiej Grupy Zbrojeniowej, byłego członka zarządu spółki oraz byłego posła PiS Mariusza Antoniego K., również doskonale znanego opinii publicznej. W poprzedniej kadencji Sejmu poseł ten zasiadał w komisji obrony.

Śledztwo dotyczy „niegospodarności, powoływania się na wpływy oraz fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez spółkę PGZ S.A.".

Co na ten temat pisze samo Biuro Komunikacji Społecznej w CBA? „Wszyscy zatrzymani zostaną przewiezieni do Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu, gdzie usłyszą zarzuty. W związku z zatrzymaniami funkcjonariusze CBA prowadzą przeszukania ponad 30 lokalizacji. W ocenie śledczych doszło do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody majątkowej". Do zatrzymania doszło w poniedziałek 28 stycznia z samego rana.

Polska Grupa Zbrojeniowa w ciągu kilku godzin wydała w tej sprawie oświadczenie: „W związku z czynnościami realizowanymi przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Zarząd PGZ S.A. ściśle współpracuje ze wszystkimi służbami państwowymi i organami ścigania realizującymi postępowanie" — czytamy w dokumencie. Dowiadujemy się również, że spółka zamierza „wprowadzić jednolite standardy zarządzania i skuteczny nadzór nad procesami biznesowymi w spółkach zależnych". Były rzecznik CBA (sam zresztą odsunięty od stanowiska w związku z niespłaconym kredytem w SKOK) informował już w maju, że CBA prowadzi śledztwo w Polskiej Grupie Zbrojeniowej w związku z nieprawidłowościami, do jakich dochodziło ponoć już od 2016 roku.

„Przypadek Polskiej Grupy Zbrojeniowej, którym zajmiemy się szczegółowo, jest tylko jednym z wielu, ale świetnie pokazuje, jak wokół jednej z największych państwowych spółek stworzono układ biznesowo-towarzyski służący wysysaniu publicznych pieniędzy za pomocą pozornych umów, fikcyjnych szkoleń, zawyżanych faktur. Oplatająca holding sieć sięgała poziomu zarządu PGZ oraz gabinetu politycznego MON. To tylko jeden z wielu obszarów funkcjonowania Grupy, który obecnie bada Centralne Biuro Antykorupcyjne" — napisali wówczas dziennikarze tygodnika „Sieci", ale były rzecznik MON kazał im wówczas przepraszać za te słowa. CBA oczyściło go od wszelkich zarzutów karnych w tej sprawie.

„Autorzy napisali wobec mnie paszkwil, który oprawili wyłącznie moim wizerunkiem (…) Stosując odpowiednią formę stylistyczną dopuścili się manipulacji, mającej na celu nieprawdziwe przypisanie wszystkich zarzutów mnie" — upierał się M. Twierdził, że w sprawach opisanych przez „Sieci" nieprawidłowości (niejasne finansowanie szkoleń i reklamy) pozostawał jako rzecznik MON osobą z zewnątrz i nie miał wpływu na to, co dzieje się w PGZ. Jak się okazuje, chyba nie do końca tak było. Zresztą początek końca niesamowitej politycznej kariery Bartłomieja M. stanowiło doniesienie, jakoby to właśnie w PGZ miał objąć funkcję pełnomocnika ds. komunikacji — i to za bajońską pensję. Wówczas zawieszono jego członkostwo w PiS, a jego upadek zaczął się równie gwałtownie i spektakularnie, jak świetność. M. na jakimś etapie zaczął być uznawany za „enfant terrible" partii rządzącej — dostał odznaczenie za zasługi w obronności, internet obiegły zdjęcia, jak jeden z żołnierzy trzyma nad nim parasol podczas uroczystości. Również do historii przeszła jego impreza w jednym z klubów studenckich w Białymstoku, gdzie miał obiecywać nowo poznanym osobom pracę w spółkach skarbu państwa.

Politycy PiS na razie skąpią komentarza. Rzeczniczka Beata Mazurek stwierdziła tylko, że zatrzymanie świadczy o tym, że rację miał prezes Kaczyński mówiąc, iż w jego ugrupowaniu „nie będzie świętych krów". W podobnym tonie wypowiedział się Jacek Sasin.

PGZ skupia prawie 60 spółek, to jeden z największych koncernów obronnych w Europie, z przychodami na poziomie 5 mld dolarów.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polacy chcą, aby Ukraińcy czuli się komfortowo w Polsce
Są nowi kandydaci na prezydenta Gdańska
Niemcy zamierzają monitorować granicę z Polską
Tagi:
CBA, MON, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz