Widgets Magazine
12:14 20 Lipiec 2019
Ręka na telefonie

Kiedy służby działają „na telefon"

© Fotolia / Michaeljayberlin
Polska
Krótki link
Leonid Sigan
2220

Gorąco jest w polskiej przestrzeni medialnej. W publikacjach skandal za skandalem. Mimo tych spraw nie mógł przejść korespondent Sputnika Leonid Sigan. A teraz nowa sprawa korupcyjna, w której figuruje poseł Stefan Niesiołowski.

Zawód dziennikarza każe mi być pogrążonym w potoku informacji płynących z różnych źródeł — z wiadomości agencyjnych, z radia, telewizji, rzecz jasna, z Internetu. A w polskie media i polskie sprawy przede wszystkim. Więc nie mogę pominąć sprawy Bartołomieja M., taśm Kaczyńskiego. A teraz nowa sprawa korupcyjna, w której figuruje poseł Stefan Niesiołowski. O komentarz poprosiłem Janusza Niedźwieckiego, prezesa Stowarzyszenia Europejska Rada na rzecz Demokracji i Praw Człowieka. Jak widzi tę sprawę?

„Z mojego punktu widzenia wszystkie te sprawy należy traktować łącznie. Przypomnijmy sobie, że była cała seria doniesień prasowych, zatrzymań. Zaczęło się od aresztowania byłego asystenta Antoniego Macierewicza, był podsłuch PiS-u…

Stało się to równolegle z pilną naradą najwyższych funkcjonariuszy partyjnych PiS-u na Nowogrodzkiej. Wtedy już było wiadomo, że PiS, obawiając się tego, co może zostać opublikowane w „Wyborczej" w związku z nagraniami Jarosława Kaczyńskiego, postanowił działać wyprzedzająco i przypiąć medialnie autorów publikacji na temat Jarosława Kaczyńskiego. To się nie do końca udało. „Wyborcza" zapowiedziała serię artykułów.

I zaraz po tym doszło do ujawnienia tych kwestii związanych z posłem Niesiołowskim. W moim odczuciu teraz wygląda to po prostu tak, że PiS ma w zanadrzu listę osób, na których ma haki: zostały nagrane, bądź są materiały operacyjne i to jest trzymane w zanadrzu na wypadek właśnie takiej sytuacji, kiedy opozycja zdobędzie jakieś kompromitujące materiały i będzie publikować je w mediach, odpłacając, że tak powiem, pięknym za nadobne.

Nasuwa się pytanie, czy w przypadku, jak to było w kwestii rozmów Jarosława Kaczyńskiego na temat sposobów, na jakich miałby by zostać udzielony kredyt na budowę wieżowców, czy również jeśli chodzi o te zatrzymania, po prostu służby działały „na telefon". Niezależnie od właściwej praktyki śledczo-procesowej, po prostu „odpalają" zatrzymania wtedy, kiedy jest to potrzebne władzom do przykrycia innych niewygodnych medialnych spraw.

Materiały na posła zostały zebrane dużo wcześnie i były trzymane jako as w rękawie do sytuacji, kiedy trzeba by to wykorzystać bądź do nacisków na opozycję, bądź do tego, jak tutaj ma to miejsce — konkretnie do przykrycia medialnego publikacji związanych z planowaną budową wieżowców

— powiedział Janusz Niedźwiecki.

Na dzisiaj to tyle. A jutro? Być może, „serial kompromatów" będzie trwał…

Zobacz również:

Prokurator zawieszony za zdjęcie z Kaczyńskim w nazistowskim mundurze
Ulica Lecha Kaczyńskiego nie przejdzie. Wraca Aleja Armii Ludowej
Niesiołowski o inicjatywie prezydenta Dudy
Tagi:
opozycja, afera taśmowa, prawa człowieka, skandal, Prawo i Sprawiedliwość, Gazeta Wyborcza, Stefan Niesiołowski, Antoni Macierewicz, Jarosław Kaczyński, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz