Widgets Magazine
07:32 20 Wrzesień 2019
Były sekretarz rządu Wojciecha Jaruzelskiego i redaktor naczelny tygodnika NIE Jerzy Urban

Okrągły Stół: paradoksy zdarzeń sprzed 30 lat

© AP Photo / Czarek Sokolowski
Polska
Krótki link
504420
Subskrybuj nas na

30 lat temu, 6 lutego 1989 r., w Pałacu Namiestnikowskim w Warszawie rozpoczęły się obrady Okrągłego Stołu. Na czele strony rządowej stał generał Czesław Kiszczak, opozycję przedstawiał lider Solidarności Lech Wałęsa.

Podpisane 5 kwietnia porozumienia znacząco wpłynęły na przemiany polityczne i gospodarcze w kraju, w wyniku których Polska przestawiła się na tory demokracji i gospodarki rynkowej.

Do dziś wśród politologów i zwykłych obywateli nie ma zgodności co do oceny znaczenia tego gremium. O tym, jak z perspektywy czasu widzi obrady Okrągłego Stołu opowiedział w wywiadzie dla Sputnika Jerzy Urban, wówczas rzecznik prasowy rządu, a od 1990 r. redaktor naczelny tygodnika NIE.

— Ja wspominam ten dzień, jako moment, kiedy zaczęliśmy porozumienie bardzo mylnie zaprojektowane w formie przez kierownictwo ówczesnej partii rządzącej. Chodzi o to, że strona opozycyjna chciała tylko zarejestrowania Solidarności i uważała, że takie półwolne wybory to ma być koszt, jaki zapłaci opozycja za to, żeby związek Solidarność stał się legalny. Tymczasem wybory (4 czerwca), których strona opozycyjna w zasadzie nie chciała, godziła się na nie jako ustępstwo, dały jej władzę. Jest to pierwszy paradoks zdarzeń.

Inny polega na tym, że to właśnie kierownictwo partii i rządu pragnęło, aby to były długie i szczegółowe rozmowy. Wobec tego przez prawie trzy miesiące opozycja uzyskała trybunę propagandową do głoszenia swych poglądów, na ogół trafnych we wszystkich sprawach. I już wtedy, a nie dopiero 4 czerwca wybory zostały przez nią wygrane. Bo miała czas i okazję, żeby ogromna ilość specjalistów krytykowała rządy w Polsce Ludowej, a było, co krytykować.

Ja z wielką nadzieją i ochotą uczestniczyłem w Okrągłym Stole jako rzecznik prasowy partii i rządu i jako uczestnik stolika prasowego w sprawach propagandy, prasy i tak dalej, ponieważ i wcześniej pracowałem na rzecz takich reform, które prowadziły do gospodarki rynkowej i znacznego poszerzenia demokracji. Ale byłem świadom, że tańczę na swojej trumnie, że mój czas w służbie władzy się kończy. Ale nie sądziłem, że tak szybko.

Wtedy myślało się o dwóch lub nawet czterech latach okresu przejściowego, okresu współwładzy, a potem dopiero o urządzaniu kolejnych wyborów, które już nie będą oparte na umowie ograniczającej opozycję W rzeczywistości wszystko nabrało przyśpieszenia, powiedział Jerzy Urban.

Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński
© AFP 2019 / Wojtek Radwanski
 — Czy poza Okrągłym Stołem była jeszcze jakaś nadzieja na to, że konflikt polityczny, który pogrążył Polskę, uda się rozwiązać bez rozlewu krwi?

— Może Okrągły Stół był pewnym symbolem, ale obie strony uważały, że potrzebne jest osiągnięcie porozumienia. Byli, oczywiście, ekstremiści po obu stronach, którzy uważali, że należy siłą, nie koniecznie militarną zapewnić władzę swojej stronie. Ale to była mniejszość i to mniejszość, od której się główne czynniki polityczne, wszystkie, jakie były w Polsce, odcinały. Dziś spadkobiercy tej mniejszości mają władzę i uważają Okrągły Stół za hańbę, za zmowę komunistów, zbuntowanych dzieci komunistów, że po prostu żadne przekazanie władzy się nie odbyło i tylko zmienił się personalny udział we władzy: komuniści uzyskali bogactwa, a opozycjoniści władzę polityczną, i dalej żyli w jakiejś symbiozie.

 — Powstał wtedy rząd Tadeusza Mazowieckiego, o czym zapewne zadecydowała jedność społeczeństwa polskiego. Takiej jedności po 30 latach brak. Co podpowiada ta jubileuszowa data dzisiaj?

— Dzisiaj jest to data, wokół której toczy się spór o to, czy należało porozumieć się tak, jak to zostało przy Okrągłym Stole zrobione, czy należało wojować z drugą stroną polityczną i siłą uliczną uzyskiwać przewagę. Dziś rządzący uważają, że porozumienie było nieszczęściem dla Polski. Odrzucają partie polityczne dzisiejszej opozycji, które wtedy, w swoich jakichś korzeniach były zwolennikami porozumienia. Jednym słowem, w kostiumie historycznym odbywa się współczesny spór polityczny o tym, czy dzisiejsza opozycja demokratyczna miała prawo rządzić, czy to była tragedia dla Polski i przedłużenie faktycznego komunizmu aż do roku 2015.

Zobacz również:

Lech Wałęsa podejrzewany o rozpowszechnienie tajnych dokumentów
Urban kontra TVN. Sami oceńcie, kto wygrał
Jerzy Urban: Historii nie da się zmienić ustawą
30 lat minęło jak jeden dzień
Tagi:
Okrągły Stół, PRL, rząd, Solidarność, Jerzy Urban, Lech Wałęsa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz