10:12 16 Luty 2019
Port morskiGdańsk

Polski ekspert: „Teraz my floty jako takiej nie mamy”

© Depositphotos / DragonImages © Fotolia / Mike
1 / 2
Polska
Krótki link
Wiktor Bezeka
14331

Z najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że średnie i małe polskie porty morskie odgrywają marginalną rolę w przeładunkach towarów. Aby mogły zwiększyć tę rolę i zacząć zarabiać na swojej działalności, należałoby zainwestować w ich infrastrukturę, głosi raport.

W Polsce funkcjonują cztery duże porty morskie (Gdańsk, Gdynia, Świnoujście, Szczecin), a ponadto sześć średnich (Police, Kołobrzeg, Darłowo, Elbląg, Hel, Stepnica) i 21 małych. Według NIK łącznie 27 małych i średnich portów w 2017 roku przeładowało niecałe 530 tys. ton towarów, w porównaniu z 78 mln ton czterech największych, czyli przypadło na nie 0,7 proc. łącznych obrotów polskich portów.

NIK stwierdza, że główną przyczyną hamującą rozwój średnich i małych portów był przede wszystkim brak środków na rozwój ich infrastruktury. Bez rozwoju infrastruktury tych portów, która m.in. zapewnia lepszy dostęp do nich, niemożliwe jest wykorzystanie ich potencjału. Poziom ich finansowania był dalece niewystarczający.   

O tym, jaka jest rola polskich małych i średnich portów morskich, i czy jest sens ich ratowania, Sputnik rozmawiał z dyrektorem Instytutu Współpracy z Biznesem Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu profesorem Marianem Nogą. Rozmówca na wstępie przypomniał, że kiedyś polska żegluga, słynne Polskie Linie Oceaniczne (PLO) i Polska Żegluga Morska (PŻN), była potentatem na skalę nie tylko europejską, ale światową. 

„Teraz my floty jako takiej nie mamy — powiedział dalej. — Ale, żeby było śmieszniej, mimo że nie ma floty, jest Ministerstwo Gospodarki Morskiej. To po pierwsze. O tym nie tylko ja boleję. Po drugie, jeżeli chodzi o małe porty morskie, to są to w większości porty rybackie, z których korzystają przede wszystkim prywatne firmy, a nie organizacje państwowe czy spółdzielcze. Firmy te zajmują się połowem ryb. Muszą przestrzegać przepisów unijnych, przecież połów jest ograniczony kwotami, czyli limitem uzyskania konkretnych produktów morskich. Oznacza to, że porty małe służą rybakom w takim zakresie, jaki jest ustalany przez Brukselę. One po prostu są przystaniami dla rybaków. Nie ma tu przeładunków. Mając linię brzegową około 450 km, byłoby korzystne zamiast Szczecina odbierać ładunki, na przykład, na Mierzei Wiślanej, bliżej potencjalnego odbiorcy" — mówi Marian Noga.

Mówiąc o tak zwanych portach średnich, Marian Noga stwierdza, że są one właściwie przeznaczone do celów turystycznych. „I ja bym nie szedł w kierunku obciążenia ich jakimiś programami przeładunkowymi. Spójrzmy natomiast na całą gospodarkę morską. Na przykład stocznie mają zero pracy, a porty jeszcze coś tam przeładowują. To jest jedyny pozytywny element polskiej gospodarki morskiej. Dlatego uważam, że program rozwoju małych i średnich portów ma być bezwzględnie realizowany" — konkluduje Marian Noga.

Zobacz również:

Merkel: Osiągnęliśmy kompromis w sprawie Nord Stream 2
Rosja nie zamierza eksmitować polskiej misji dyplomatycznej
Pompeo podczas tournée po Europie omówi „rosyjskie zagrożenie”
Tagi:
port morski, morze, inwestycje, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz