Widgets Magazine
15:43 21 Lipiec 2019
Drapacze chmur w centrum Warszawy, Polska

Prognoza dla polskiej gospodarki: pochmurnie, ale bez opadów

CC0 / Pixabay/Bodzio855
Polska
Krótki link
Wiktor Bezeka
4104

Komisja Europejska obniżyła prognozy wzrostu PKB dla Polski na najbliższe dwa lata. Bruksela przewiduje też, że w tym czasie wyraźnie wzrośnie inflacja. To oznacza mocny zjazd w gospodarce.

Komisja prognozuje, że w 2019 roku polski PKB wzrośnie o 3,5 proc., a w 2020 roku o 3,2 proc. W ubiegłym roku wskaźnik ten wynosił 5,1 proc. Jeśli nawet ta spadkowa tendencja się sprawdzi, będzie to nadal jeden z lepszych wyników w krajach Unii Europejskiej.

Prognoza podawana jest na tle sytuacji gospodarczej całej Unii Europejskiej, gdzie gospodarka mocno hamuje. Według prognoz Komisji Europejskiej w 2019 roku gospodarka UE wzrośnie o 1,5 proc., w ubiegłym roku urosła o 1,9 proc.

"Ostatnie dane sugerują, że spowolnienie wzrostu w strefie euro może trwać dłużej niż przewidywaliśmy" — oświadczył komisarz UE ds. gospodarczych Pierre Moscovici.

Czy Polacy mają powody, żeby się niepokoić? Z tym pytaniem Sputnik zwrócił się do dr. Adama Michalika z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie:

W różne prognozy wierzę w sposób bardzo umiarkowany. Bardzo często prognozy bywają dalekie od rzeczywistości. Czynniki, które mogą być dla nas zagrożeniem — wzrost inflacji, na przykład — mogą być związane tak ze wzrostem konsumpcji w Polsce, jak i dużą liczbą projektów prospołecznych, czyli populistycznych, zwłaszcza przed nadchodzącą serią wyborów. Można się spodziewać, że rozdawnictwo w Polsce przed i w czasie tych wyborów będzie się nasilało. I to w dłuższym okresie czasu może wywołać ruchy inflacyjne. O inflacji mówi się już od 2-3 lat, ale jej wskaźnik jest nie na takim poziomie, żeby można było mówić, że coś bardzo złego się dzieje. Tempo spadku PKB z 5 do nawet 3 proc. dla rozwiniętego kraju nie jest takie złe, nie jest tragiczne. Niemcy jeszcze niedawno się rozwijali w tempie 0,5 — 1,0 proc. — powiedział dr. Michalik.

Według eksperta, żeby zniwelować spadek wzrostu PKB, trzeba, między innymi, zwiększyć napływ inwestycji, a także zatrudnienie i konsumpcję z tym związaną. Ogromną rolę w utrzymaniu tempa wzrostu PKB odgrywa również handel zagraniczny. A to już jest kwestia rozwoju nowych bezpiecznych rynków zbytu.

„W Unii Polska czuje się bezpiecznie, nie boi się, że dostanie przysłowiowego kopa" — mówi dr. Michalik. Twierdzi, że znany dla Polski chłonny rynek wschodni został zamknięty. Jeśli chodzi o nowe rynki azjatyckie, to, jego zdaniem, są one ryzykowne, drogie. Ekspert wyraził nadzieję, że rosyjski rynek dla Polski nie jest do końca stracony. Natomiast odzyskać go w takim stopniu, jaki był, byłoby ciężko.

Niektórzy analitycy podkreślają, że Polska rozwijała się w ostatnich dwóch latach wyraźnie powyżej potencjalnego tempa wzrostu (ok. 2,8 proc. według danych MFW). Wynikało to z bardzo dobrej sytuacji zewnętrznej oraz zaskakująco dużego napływu imigrantów z Ukrainy, którzy zasilili krajowy rynek pracy, zmniejszając z jednej strony trudności ze znalezieniem pracowników przez przedsiębiorstwa, a z drugiej zwiększając konsumpcję i wpływy do ZUS-u.

Chociaż Niemcy ponoć oferują lepsze w porównaniu z polskimi warunkami pracy dla imigrantów z Ukrainy, rozmówca Sputnika nie sądzi, aby Ukraińcy masowo wyjechali do Niemiec, bo dla Ukraińców Polska kulturowo jest bliższa.

„Znajomość języków obcych dla części ukraińskiej siły roboczej jest nie na takim poziomie, żeby udawać się dalej na Zachód. Polski język jest mimo wszystko dla nich bardziej przyswajalny. Polacy mało się z tego cieszą, bo mają bardzo mocną konkurencję ze Wschodu. Tymczasem pracodawcy są zainteresowani otwartym rynkiem dla Ukraińców, bo liczą na obniżkę kosztów siły roboczej" — powiedział dr. Adam Michalik.

Poglądy autora mogą być niegzodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

ABW: zatrzymano Czeczena podejrzanego o działalność terrorystyczną
Polska „pogrzebała” plany Rosji
„Rok 2020. Cyberwojna z Rosją”
Tagi:
PKB, gospodarka, Unia Europejska, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz