10:14 16 Luty 2019
Flaga Iranu

Polska: Jaka nagroda za narażanie się Iranowi i Chinom?

© AP Photo / Jae C. Hong
Polska
Krótki link
Leonid Sigan
Kontrowersje w związku z organizacją konferencji nt. Bliskiego Wschodu w Polsce (29)
17581

Konferencja bliskowschodnia w Warszawie już od chwili jej ogłoszenia przez sekretarza stanu USA Mike`a Pompeo wywoływała sprzeczne reakcje. Głównie oceniano ją jako zdradę wobec unijnej solidarności, popełnioną przez Polskę, goszczącą w swej stolicy amerykańską imprezę dyplomatyczną.

Natomiast szef MON Mariusz Błaszczak we wtorek stwierdził, że to, iż Polska współorganizuje konferencję na temat Bliskiego Wschodu, jest, niewątpliwie, jej osiągnięciem, świadczącym o rosnącej pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Jak pogodzić te dwie sprzeczne oceny? Pytanie to Sputnik zadaje niezależnemu publicyście doktorowi Adamowi Śmiechowi.

— Nie można tego pogodzić. Jeżeli chodzi o ocenę sytuacji, pan minister, niewątpliwie, się myli, bo o rosnącej pozycji Polski ta konferencja może świadczyć, ale w tym sensie, że może tylko rosnąć jej pozycja jako państwa wykonującego niezbyt chciane przez innych polecenia amerykańskie i angażującego się na kierunku, na którym inne państwa, nota bene, również mogące być uznane za sojuszników Stanów Zjednoczonych, nie chcą występować w taki sposób, żeby nie psuć sobie pewnych tradycyjnych politycznych osiągnięć, jakie mają na różnych kierunkach. Polsce na tym kierunku bliskowschodnim widocznie nie zależy, więc, oddaje się całkowicie Stanom Zjednoczonym i swoją dotychczasową, kilkudziesięcioletnią politykę przekreśla na rzecz poddania się kierunkowi, dominującemu w Stanach Zjednoczonych. Wielonakładowa i opiniotwórcza „Rzeczpospolita", powołując się na źródła dyplomatyczne, stwierdza, że USA szykują ofertę wzmocnienia obecności wojskowej w Polsce. Według tej gazety, „to nagroda za narażenie się Iranowi i Chinom."

—  Czy ta oferta Amerykanów nie tyle cieszy, ile smuci? Czy profit z niej nie przemieni się w brzemię?

Obcisły kostium Aleksandry Stepanowej na Mistrzostwach Europy w Łyżwiarstwie Figurowym
© Sputnik . Владимир Песня
— Oczywiście, że przemieni się w brzemię, dlatego, że jest powiedziane do końca to, co powinno być powiedziane: że narażamy nasze interesy, przekreślamy dotychczasowe kilkadziesiąt lat stosunków z krajami Bliskiego Wschodu. Przekreślamy normalną politykę wobec Chin i na zamówienie amerykańskie wywołaliśmy sprawę Huawei i szpiegostwa, którego zarzut jest widocznie ustawiony. Nie wiemy, czy chodziło tylko o sprowokowanie pewnej awantury politycznej, czy też mieliśmy do czynienia z rzeczywistym szpiegostwem. Z kolei Iran. W „Rzeczypospolitej" jest powiedziane, że narażamy się na tych kierunkach, ale tutaj rządzący nami układ wykoncypował sobie, że będziemy za to nagrodzeni przez Amerykę.

Ja powiem tak, że już sam dobór słów, jakich tutaj się używa, jest dla mnie, jako Polaka przywiązanego do polskiej suwerenności, do pewnej, pozytywnie rozumianej polskiej dumy narodowej, jest czymś zupełnie niedopuszczalnym. Bo my stawiamy się w pozycji państwa, które po prostu mówi: tak, zabierzcie nam część suwerenności, my wam oddajemy, ale rozumiemy, że zostaniemy nagrodzeni. I teraz całkowicie od Stanów Zjednoczonych zależy, wyłącznie od ich widzimisię, od ich dobrej bądź złej woli, w jaki sposób my zostaniemy nagrodzeni.

—  Portal Politico w swej publikacji twierdzi, że cel amerykańskiego sekretarza stanu Pompeo w jego europejskiej podróży — w Budapeszcie, w Bratysławie i Warszawie — polegał na tym, żeby poklepać po plecach sojuszników z krajów Europy Wschodniej.  Czy to nie ubliżająca ocena?

— Oczywiście, jest to ocena poniżająca, ale jest to ocena oparta na faktach. Niezależnie od tego, że jest to ceną poniżającą, ale się z nią zgodzi, bo fakty o tym mówią. Z tym, że wydaje mi się, że tutaj, jedynie w przypadku Budapesztu może chodzić nie tylko o poklepanie, ale — o czym też już wcześniej wspominały media — o pewne napastowanie polityki węgierskiej, która jest polityką bogatą i różnorodną na wielu kierunkach. Jest polityką przyjazną wobec Rosji w tym sensie, że jest po prostu normalną.

Orban ma swoje zdanie na temat Ukrainy, na temat praw tam mniejszości węgierskiej. I wreszcie blokuje, na przykład, udział Ukrainy w spotkaniach NATO, gdzie następnym etapem jest dążenie do tego, żeby przyjąć Ukrainę do NATO. W związku z tym wydaje mi się, że, jeśli chodzi o Węgry, to nie będzie miało miejsca poklepywanie władz węgierskich, lecz próba napastowania ich przynajmniej na tych kierunkach, które wskazałem.

Jeżeli zaś chodzi o Polskę, to rzeczywiście i prawdopodobnie, ta oferta, o której mówi dzisiaj „Rzeczpospolita", czyli zwiększanie obecności amerykańskiej w Polsce, zapewne będzie miało miejsce. Natomiast sama konferencja szykuje się bardzo ubogo, jeżeli chodzi o poważnych przedstawicieli. Naturalnie, poza Stanami Zjednoczonymi i Izraelem, wiadomo bowiem z góry, że wezmą w niej udział, aby zaznaczyć swoje przeciwieństwo polityczne z Iranem

— powiedział doktor Adam Śmiech.

Tematy:
Kontrowersje w związku z organizacją konferencji nt. Bliskiego Wschodu w Polsce (29)

Zobacz również:

Macron nie pojedzie do Monachium na konferencję
MSZ Rosji wytłumaczyło odmowę uczestnictwa w warszawskiej konferencji
MSZ Polski: Rosja odmówiła udziału w konferencji nt. Bliskiego Wschodu
Kto tu jest gospodarzem? USA zwołują konferencję ws Iranu w Polsce
Tagi:
stosunki dyplomatyczne, skandal szpiegowski, sankcje, konferencja bliskowschodnia, Huawei, Rzeczpospolita, MON, NATO, Adam śmiech, Mariusz Błaszczak, UE, Chiny, Iran, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz