Widgets Magazine
16:00 20 Lipiec 2019
Książki

Żywa Biblioteka: wypożycz człowieka i przeczytaj go

CC BY 2.0 / Travis Juntara / Rise above the ashes
Polska
Krótki link
Grażyna Garboś
0 123

Biblioteka i czytelnia kojarzy się nam z książkami. Ale, czy próbowali państwo kiedyś wypożyczyć żywego człowieka? Przeczytać go, jak książkę? Brzmi to niewiarygodnie, ale jest to możliwe w sieci Żywa Biblioteka Polska.

Polski paszport
© Depositphotos / stadtratte
Żywa Biblioteka jest inicjatywą społeczną. Od powstania pierwszej Żywej Biblioteki w Danii minęło 15 lat. Metoda ta rozprzestrzeniła się po całym świecie i jest realizowana w ponad 70 krajach. W Polsce pojawiła się w 2007 roku najpierw w Warszawie, potem we Wrocławiu. Do tej pory ok. 50 podmiotów w Polsce zorganizowało Żywą Bibliotekę. A cele są proste: tworzenie przestrzeni dialogu i porozumienia, działanie na rzecz poszanowania praw człowieka, przekazywanie wiedzy i doświadczenia osób narażonych na dyskryminację, stereotypizację, uprzedzenia, wykluczenie, kształtowanie postaw otwartości i akceptacji wobec inności.

Sputnik skontaktował się z koordynatorką sieci Żywa Biblioteka Polska panią Dorotą Küntzel, która wyjaśniła zasady funkcjonowania tej inicjatywy.

Matka z synem
© Depositphotos / IgorTishenko
 — U nas jest podobnie, jak w prawdziwej bibliotece. Mamy, zatem, ladę wypożyczeń, którą obsługują wolontariusze — bibliotekarze/bibliotekarki. Czytelnik podchodzi do lady i zazwyczaj pyta się, co to za wydarzenie, jak funkcjonuje. Tłumaczymy, że zamiast papierowych książek można wypożyczyć Żywą Książkę — prawdziwego człowieka, z którym można porozmawiać, który opowie o swoim doświadczeniu. Czytelnikiem może być każdy. Z kolei Żywe Książki wybieramy, kierując się czterema kategoriami: czy te osoby spotykały się z uprzedzeniami, stereotypami, dyskryminacją i wykluczeniem. Gdy taka osoba wyraża chęć wzięcia udziału w projekcie, przygotowujemy ją do roli Żywej Książki, po szkoleniu ma swój debiut — po raz pierwszy rozmawia z Czytelnikiem. Na każde wydarzenie powstaje swoisty katalog — są w nim tytuły Żywych Książek i tzw. prologi, czyli krótkie informacje na ich temat. Żywe Książki samodzielnie piszą swego rodzaju zachętę do przeczytania. Taki prolog spełnia funkcję informacji, które na papierowych książkach znajdziemy na okładce — ma zaintrygować Czytelnika.

 — Ale wróćmy do czytelnika, który stoi przy ladzie wypożyczeń. Na przykład czytelnik mówi, że chciałby porozmawiać z syryjskim uchodźcą…

— Jeśli Żywa Książka jest dostępna, to bibliotekarz idzie na tzw. półkę. To jest pokój dla Żywych Książek, niewidoczny dla czytelników. To miejsce relaksu i rozmów między wypożyczeniami i stamtąd bibliotekarz zaprasza Żywą Książkę o tytule „Syryjski Uchodźca". Podchodzi z nim do czytelnika, przedstawia i oni już decydują, gdzie chcą usiąść na pół godziny. My, bibliotekarze obserwujemy dyskretnie, jak toczy się rozmowa, oczywiście nie przysłuchujemy się rozmowom, ale krążymy wokół, żeby monitorować, czy wszystko jest w porządku. Mamy też umówiony sygnał z Żywą Książką, gdyby działo się coś niekomfortowego i gdyby potrzebowała naszego wsparcia. Jednak przez 12 lat były to tylko drobne incydenty. Kiedy pół godziny rozmowy mija, podchodzi do nich bibliotekarka i informuje o tym, że czas się skończył. Jeżeli czytelnik chce, może wypożyczyć następną Żywą Książkę. A jeśli nie, to wypełnia ankietę ewaluacyjną i się żegnamy.

 — Czy podobnie jak w bibliotece Żywe Książki są dostępne codziennie?

— Nie działamy jak zwykła biblioteka, to byłoby bardzo trudno zorganizować. Jesteśmy Żywą Biblioteką nomadyczną — organizujemy średnio jedno wydarzenie w miesiącu, w różnych miejscach, ale staliśmy się rozpoznawalni dzięki dużemu, rokrocznemu wydarzeniu w Mediatece, multimedialnej bibliotece we Wrocławiu. Tam Żywa Biblioteka trwa dwa dni po 8 godzin i wtedy Żywe Książki są przez te dwa dni dostępne. Nasz wolontariusz opracował specjalny program komputerowy, w którym mamy ogląd na wszystkie wypożyczenia. We Wrocławiu Żywą Bibliotekę tworzy prawie 40 Żywych książek. Podczas dużych wydarzeń to program pomaga się zorientować — ile mamy dostępnych Żywych Książek, ile czasu trzeba na jakąś poczekać. To nie jest tak, że Żywe Książki są dostępne w każdej chwili, na telefon i poza tymi wydarzeniami można się z nimi umówić. Prawie wszystkie Żywe Książki dostępne są w jednym miejscu w jednym czasie w ramach zorganizowanej imprezy — w bibliotece, w parku, w kinie, szkole czy nawet w tramwaju.

 — Z jakimi wrażeniami wychodzą czytelnicy?

— Po zakończeniu rozmowy czytelnicy wypełniają ankietę ewaluacyjną i odpowiadają na pytania, między innymi o to, skąd ich motywacja do udziału w Żywej Bibliotece. Odpowiedź często brzmi — ponieważ nie znałem takiej osoby, nigdy nie rozmawiałem, czyli ciekawość, albo mam coś wspólnego z tym „tytułem", czyli zagadnieniem. Pytamy też, jak wpłynęła ta rozmowa na czytelnika. W wyniku analiz przeprowadzonych przez 12 lat mogę stwierdzić, że około dwóch trzecich osób, które rozmawiają z Żywą Książką, zmienia swoje postrzeganie na pozytywne i deklaruje, że chętniej będzie reagować w sytuacji dyskryminacji. To jest naprawdę rewelacyjny wynik!

 — Jaka jest pierwsza reakcja czytelników?

— Pierwsza reakcja to jest zdziwienie, niedowierzanie, niezrozumienie — co to znaczy, że można żywego człowieka wypożyczyć? Do domu? W tym akurat różnimy się od prawdziwej biblioteki, że Żywej Książki nie można zabierać do domu, ale można ją jak w czytelni na miejscu poczytać, czyli porozmawiać, zadać pytania. Kiedy obserwuję moment spotkania Żywej Książki i Czytelnika zawsze fascynuje mnie ich język ciała. Na początku jest to faza nieśmiałości, przestrachu, gdy uświadamiają sobie, że czeka ich rozmowa z obcym człowiekiem. Pierwsze chwile rozmowy to napięcie, skupienie, trochę dystansu. Natomiast po 15-20 minutach czytelnik się rozluźnia, widać uśmiechy, zainteresowanie, na koniec serdeczność, uściski, łzy i podziękowania. Zwłaszcza wśród młodzieży te reakcje są bardzo intensywne.

Kościół Mariacki w Krakowie
© Sputnik . Eugene Odinokov
 — Czy możliwy jest osobisty kontakt z Żywą Książką po spotkaniu?

— Co do nawiązywania przyjaźni poza Żywą Biblioteką doradzamy Żywym Książkom, żeby były ostrożne, bo inaczej rozmawia się podczas wydarzenia, kiedy jest to przygotowana i monitorowana przez nas przestrzeń. Podczas przygotowania do roli Żywej Książki uczulamy ich, aby wstrzymywali się od udzielania osobistych porad. Aby raczej skupiały się na dzieleniu się osobistym doświadczeniem i podkreślaniu, że to, co one przekazują, to jest ich osobista historia. Przecież inna osoba z tej samej grupy mniejszościowej może mieć inne doświadczenia. Organizatorzy nigdy nie udostępniają prywatnych kontaktów do Żywych Książek, chyba że z ich inicjatywy. Wiem jednak, że takie znajomości i przyjaźnie zawiązują się między czytelnikami i Żywymi Książkami i to również jest cenne. Mieliśmy nawet przypadki, że potem czytelnik stał się Żywą Książką.

 — Czy książka też się może wkurzyć na czytelnika?

— Oczywiście były takie sytuacje, że czytelnik przychodził z zarzutami i złymi doświadczeniami związanymi z konkretną grupą, a potem wyładowywał swoją frustrację na Żywej Książce. Kiedyś musiałam przerwać rozmowę na prośbę Żywej Książki, ale to są bardzo rzadkie sytuacje. Raczej czytelnicy mają duży respekt przed Książkami i podziwiają ich odwagę i otwartość.

Zobacz również:

Tadżycy chcą pracować w Polsce
Rewolucja w farmakologii? Lek na depresję w formie sprayu do nosa
Nowe bezprzewodowe urządzenie, które pomaga sercu pompować krew (wideo)
Tagi:
książka, Żywa Biblioteka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz