Widgets Magazine
14:06 18 Wrzesień 2019
Depresja

Cichy wróg zdrowia Polaków i polskiej gospodarki

CC BY 2.0 / Victor / Depression
Polska
Krótki link
Autor
2335
Subskrybuj nas na

Depresja to bardzo podstępna i wyniszczająca choroba. To wróg zdrowia jednostki, a także czynnik przynoszący szkody gospodarce kraju. Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją, przypadający na 23 lutego, jest okazją, by zdobyć wiedzę o tej chorobie i zastanowić się nad jej wpływem na życie społeczeństwa.

W 2001 roku Ministerstwo Zdrowia ustanowiło Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Celem tego dnia jest upowszechnienie wiedzy na temat depresji. Z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że depresja jest czwartą najpoważniejszą chorobą na świecie, z którą zmagać się muszą nowoczesne społeczeństwa. Zapada na nią ok. 10% populacji ogólnej.

Według badań CBOS przeprowadzonych w listopadzie ubiegłego roku depresja dotknęła 10 proc. dorosłych Polaków. 82 % badanych, przyznających się do chorowania na depresję, konsultowało się w tej sprawie z lekarzem. W zeszłym roku ZUS zarejestrował ponad 300 tys. zaświadczeń lekarskich z tytułu F 43. Pod tym symbolem kryją się zaburzenia adaptacyjne — stany napięcia, niepokoju, przygnębienia — reakcja na ciężki stres.

Ale depresja to nie tylko, mówiąc kolokwialnie, prywatna sprawa pojedynczego obywatela. W 2014 roku naukowcy Uczelni Łazarskiego opracowali raport „Depresja — analiza kosztów ekonomicznych i społecznych". Z niego wynika, że choroba nie opłaca się nikomu — ani pracownikowi, ani firmie, a już zwłaszcza państwu, dla którego koszt pośredni depresji (m.in. absencja, mniejsza wydajność w pracy) to miliard złotych rocznie. Średni czas przebywania na zwolnieniu lekarskim dla zaburzeń depresyjnych to około dwa miesiące. Wydatki publiczne obejmujące koszty depresji ponoszone przez ZUS to sumy rzędu 762 mln złotych.

Skala zjawiska i jego skutki zmuszają do działań. Konieczne są kroki prewencyjne, ale żeby zapobiegać czemuś, trzeba znać tego przyczyny. Wróćmy zatem do badania CBOS, zgodnie z którym do zachorowania na depresję najbardziej przyczynia się nadmierny, długotrwały stres (68 proc.), w drugiej kolejności zaś ex aequo szybkie tempo życia, brak czasu dla siebie, nadmiar obowiązków, pracy (56 proc.) oraz samotność, brak kontaktów lub niewystarczające, powierzchowne kontakty z ludźmi (56%). Krótko mówiąc, Polacy żyją pod ciągłą presją, są zagonieni, zapracowani, zadłużeni po uszy. Nie bez znaczenia jest mobbing ze strony kierownictwa lub kolegów w pracy.

Zaburzenia depresyjne to zjawisko bardziej charakterystyczne dla krajów wysoko rozwiniętych i w dużej mierze związane z pewnymi oczekiwaniami dotyczącymi komfortu życia, osiągania różnych sukcesów. Chcemy mieć dużo rzeczy, bierzemy kredyty, a potem pojawia się niemożność ich wypłacenia. Zaczynają się problemy, z którymi sobie nie radzimy…

— podkreśla w rozmowie ze Sputnikiem psycholog, psychoterapeuta pani Sylwia Kuczyńska-Horst.

Zgadza się ona ze stanowiskiem wielu ekspertów, że bardzo ważna jest edukacja społeczeństwa w temacie depresji. Przyznają Państwo, że w większości przypadków nie potrafimy rozpoznać, gdzie kończy się zwykłe przygnębienie i smutek, a zaczyna depresja. Często wydaje się nam, że osoba cierpiąca na depresję udaje. A okazuje się, że dla niej nawet odebranie telefonu, czy wyjście na ulicę, jest rzeczywiście nie lada wysiłkiem.  

„W kierunku pogłębiania wiedzy społeczeństwa o depresji w Polsce robi się wiele. Istnieje dużo stron w internecie poświęconych tej chorobie, a gdy WHO ogłosiło 2018 rok rokiem depresji, pojawiło się ich jeszcze więcej. Tam można się „doedukować", jakie są objawy tego zaburzenia, jak zachowywać się wobec bliskich, gdzie szukać pomocy. Często umieszczane są kwestionariusze samoopisowe. Taki kwestionariusz można wypełnić przez internet i od razu otrzymać wynik z interpretacją oraz zaleceniem, co należy zrobić. Czy podjąć psychoterapię, czy jest to początek zaburzenia? Na stronie Instytutu Psychiatrii i Neurologii jest cały dział dotyczący depresji, można przejść test" — mówi Sylwia Kuczyńska-Horst.

Większą część osób cierpiących na depresje stanowią kobiety. Takie stresory jak praca, brak czasu na wypoczynek, kłopoty finansowe itp. nie znają różnic genderowych, ale wiele kobiet ma dodatkowo do czynienia z depresją poporodową. Pani Sylwia udziela pomocy psychologicznej kobietom na oddziale położniczym w Szpitalu Specjalistycznym im. Św. Rodziny w Warszawie, znanym centrum medycznym, zapewniającym kompleksową opiekę medyczną i edukację dla kobiet oraz ich rodzin, ze szczególnym uwzględnieniem dzieci i noworodków.

„Na świecie już 20-30 lat temu mówiono o tym zjawisku. Natomiast w Polsce stosunkowo niedawno zaczęto mówić o depresji poporodowej. Od tego roku Ministerstwo Zdrowia wprowadziło nowy standard opieki okołoporodowej, który zakłada, że kobieta w ciąży pomiędzy 11 a 17 tygodniem i 33 a 37 będzie przez osobę prowadzącą ciążę dwukrotnie badana pod kątem czynników ryzyka depresji w ciąży. Jest to test przesiewowy robiony po to, żeby jak najszybciej wyłapać pacjentki w gronie ryzyka i skierować do psychologa bądź psychiatry. Ten sam standard zakłada, że po porodzie pacjentka będzie podczas patronażu, czyli wizyty położnej środowiskowej, zbadana też takim testem przesiewowym, żeby zobaczyć czy nie ma depresji poporodowej. Statystyki mówią, że mniej więcej 20% kobiet (i niestety statystyki te wciąż rosną) w ciąży i po porodzie doświadcza depresji. Podkreślam, choroby depresji, a nie zaburzeń hormonalnych tzw. „Baby Bluesa", bardziej znanych i diagnozowanych" — podkreśla psycholog.

Oddział położnictwa to nie tylko radosne chwile narodzin zdrowych dzieci. To także bolesne chwile związane z poronieniami i stratą maluszka w zaawansowanej ciąży. I tu szczególnie ważna jest pomoc psychologa, który nie tylko wie, jak rozmawiać z cierpiącą kobietą, lecz też podpowie rodzinie, jak przetrwać ciężkie chwile. Jak pocieszać ją?

Nowy standard opieki okołoporodowej mówi, że kobieta ma mieć zagwarantowaną pomoc psychologiczną jak najwcześniej od chwili dowiedzenia się o diagnozie. Ma mieć też możliwość pożegnania się z dzieckiem na sali porodowej, jeśli to jest zaawansowana ciąża, i ma mieć zagwarantowaną możliwość pochówku, jeśli się na taki zdecyduje. Czy pocieszać, czy nie pocieszać? To jest tak samo, jak umiera nam ktoś bliski. Wówczas też nie chcemy, żeby zaklejano nam usta plastrem, żebyśmy nie mogli opłakać tej osoby, czuć straty

— powiedziała Sylwia Kuczyńska-Horst.

Na zakończenie podkreśliła, że bardzo ważne jest dopuszczenie do swojej świadomości tego faktu, że ktoś bliski może chorować na depresję, że to nie jest lenistwo, wymyślanie, tylko, że to jest poważna choroba, mogącą doprowadzić do śmierci…

Zobacz również:

Polskie szpitale niebezpieczne dla chorych?
Pięć nowych płci, czyli jak polityka ingeruje w biologię
Samobójcza miłość: „czarne wdowy” dżihadystów zagrożeniem dla Europy
Tagi:
psychoterapia, depresja poporodowa, depresja, Polacy, zdrowie, Polska, Specjalistyczny Szpital im.św.Rodziny, Uczelnia Łazarskiego, CBOS, WHO
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz