11:07 22 Marzec 2019
Freddie Mercury

Jedyna taka na świecie, i to w Warszawie

© AFP 2018 / Jean-Claude Coutausse
Polska
Krótki link
Iwona Vinnik
2810

Za sprawą nagrodzonego czterema Oscarami filmu „Bohemian Rhapsody" nieśmiertelny Freddie Mercury i grupa Queen przeżywają kolejną ogromną falę popularności. W Warszawie niedługo może powstać coś, czego nie ma nigdzie indziej na świecie: aleja bądź ulica im. legendarnego muzyka, a starają się o to jego fani w Polsce. Czy projekt przejdzie?

Prezes zarządu Polskiego Fanklubu Queen, jednego z pomysłodawców projektu nazwania jednej z alejek w Warszawie imieniem Freddy'ego Mercurego, Dagmara Szymańska udzieliła wywiadu Sputnikowi.

— Jakie są szanse na to, że wniosek zostanie przyjęty? Czy coś może stanąć na przeszkodzie realizacji tego pomysłu?

— Jak każdy tego typu wniosek musi przejść drogę przez komisje i biura w Urzędzie Miasta, zanim trafi pod obrady rady miasta. Liczymy na przychylność Komisji Nazewnictwa, której przewodniczy p. Anna Nehrebecka. Jeśli Biuro Geodezji i Katastru będzie miało uwagi co do proponowanej lokalizacji, jesteśmy przychylnie nastawieni do innych propozycji, które by odpowiadały założeniom, jakie zakładaliśmy, wybierając proponowaną przez nas lokalizację. Mam nadzieję, że wniosek trafi pod głosowanie radnych i przychylnie spojrzą na naszą propozycję, bo muzyka łączy pokolenia i łamie schematy, bo zespół Queen ma wielu fanów w Polsce. 

Na razie zbieramy min. 200 wymaganych podpisów pod wnioskiem.

— Dlaczego propozycja pojawiła się dopiero teraz?

— Pierwsze pomysły pojawiły się już w naszych głowach prawie 15 lat temu, gdy powstał Polski Fanklub Queen, ale wówczas nie byliśmy zmotywowani i biurokracja nas lekko przeraziła, a teraz na kanwie sukcesu filmu „Bohemian Rhapsody" i motywacji Piotra Otrębskiego, który jest varsavianistą i fanem Queen, pomysł na nowo ożył.

— Jeśli aleja powstanie — czy planowane są jakieś dodatkowe inicjatywy?

— Liczymy na to, że dzięki budżetowi partycypacyjnemu będzie można zgłosić pomysły, np. ławeczkę z utworami zespołu Queen, odpowiednimi do lokalizacji (np. „A Winter's Tale") oraz organizować okolicznościowe happeningi, jak to ma miejsce w przypadku ulicy Johna Lennona.

— Czy Warszawa, w której istniałaby aleja tak znanej postaci, mogłaby na tym coś zyskać?

— Jest to pionierski pomysł, więc fani na świecie by o nim usłyszeli i przy okazji wizyty w Warszawie z chęcią by robili zdjęcia i umieszczali w mediach społecznościowych.  Jest to pozytywny symbol i kolejna atrakcja, aby przyciągać ludzi w mniej znane rejony Stolicy, a równie malownicze. 

— Jak dużo fanów Queen jest w Polsce? Kto w 2019 roku słucha Queen?

— Chciałoby się powiedzieć, że fanów jest tyle, ile widzów filmu, tj. prawie 1,5 mln. Patrząc na sprzedaż płyt w ostatnich tygodniach, kilka tysięcy wiernych słuchaczy zespół Queen na pewno posiada. W lutym składanka z największymi przebojami osiągnęła status diamentowej płyty, a ścieżka dźwiękowa z filmu pokryła się platyną. Fani są aktywni w mediach społecznościowych oraz przychodzą na spotkania organizowane w Warszawie, Krakowie, Katowicach, Chorzowie. Od 18 lat latem organizowany jest ogólnopolski zlot fanów, więc jest nieprzemieniająca miłość do tej muzyki. W tym roku zlot odbędzie się 26-28 lipca w Rawce pod Skierniewicami.  Przedział wiekowy jest szeroki: od fanów, którzy zaczęli słuchać Queen w latach 70. i nawet pojechali na koncert Queen do Budapesztu, po młodzież, która zaczęła słuchać tej muzyki pod wpływem filmu. Spore grono stanowią fani Adama Lamberta, który obecnie wspólnie występuje z Rogerem Taylorem i Brianem Mayem. Już czterokrotnie Queen+Adam Lambert gościli w Polsce z koncertami, co potwierdza, jak wielu fanów zespół ma w naszym kraju.

— Nie mogę nie zapytać o, wspomniany, nagrodzony kilkoma Oscarami film Bohemian Rhapsody — jak się Państwu podobał?

— Film wywołuje wiele emocji wśród fanów i krytyków. Bez wątpienia atutami są muzyka i dobór aktorów. Podziw budzi sekwencja koncertu Live Aid, która została tak dobrze odtworzona i nakręcona z różnej perspektywy. Można mieć wątpliwości co do przedstawienia niektórych faktów, ale należy uznać, że nie jest to film dokumentalny, tylko biografia. Liczne grono nagrodziło za rolę Ramiego Maleka, który włożył wiele wysiłku w przedstawienie osobowości Freddiego. W świecie filmu nie ma biografii, która nie wywoływałaby emocji i dyskusji.

Zobacz również:

Od Freddiego do Merkurego
Mija 70 rocznica urodzin Freddiego Mercury'ego
Tagi:
ulica, muzyka, Queen, Freddie Mercury, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz