11:43 20 Listopad 2019
Drób

Jakiej narodowości jest kura na talerzu Polaka?

© Sputnik . Aleksandr Kondratuk
Polska
Krótki link
Autor
2455
Subskrybuj nas na

W tym tygodniu podano do wiadomości, że Komisja Europejska wstępnie porozumiała się z Ukrainą w sprawie zgody na bezcłowy import 50 tys. ton tych kategorii drobiu, które do tej pory były sprowadzane do Unii bez żadnych ograniczeń, bo Ukraińcy sprytnie wykorzystywali luki w przepisach.

Jak oni to robili? Otóż, w umowie o wolnym handlu z Ukrainą (DCFTA) import drobiu "chodliwego" na przykład fileta czy nóżki z kurczaka został ograniczony bezcłowymi kotwami. Ale KE pozostawiła furtkę w szczelnych ograniczeniach w postaci terminu "niestandardowe kawałki mięsa", nieobjętych limitami. Ukraińcy wymyślili sposób, aby to wykorzystać.

W filecie kurczaka pozostawiano kość strzałkową, a ten szczegół klasyfikował go jako niestandardowy kawałek mięsa, który trafiał do UE bez cła importowego. Później już w firmach w krajach unijnych kość usuwano i mięso jako czysty filet wyprodukowany w Unii sprzedawano na unijnym rynku. A z powodów bliskości geograficznej ukraiński drób trafiał głównie na polski rynek.

Ze względu na ten proceder z jednej strony porozumienie Unii z Ukrainą jest pozytywnym zjawiskiem, bo import ukraińskiego drobiu będzie objęty kontrolą unijną. Będą obowiązywać cywilizowane zasady. Ukraina nie będzie mogła wysyłać większych ilości mięsa drobiowego, niż 50 tysięcy ton rocznie. Zapewne, dlatego przeciwko zalegalizowaniu takiej regulacji prawnej nie zaprotestowało żadne państwo UE, w tym Polska.

Trumna
© Depositphotos / Buurserstraat38
Nie należy też zapominać o tym, że sama Umowa o wolnym handlu z Ukrainą to czynnik przyciągający Ukrainę do UE. I rzecz jasna oddalający ją od Rosji. Stąd też dążenie krajów unijnych do wypracowania kompromisu z Ukrainą w wielu kwestiach. Polska bardzo aktywnie zabiegała o podpisanie Umowy Stowarzyszeniowej Unii z Ukrainą. Zyskała sobie nawet miano adwokata Ukrainy w wielu sprawach.

Z drugiej zaś strony wygląda na to, że taką polityką Polska wystrzeliła sobie w nogę. Popierając tak aktywnie umowę Handlową Unii z Ukrainą otworzyła bramy dla ukraińskich towarów. W polskich mediach regularnie pojawiają się publikacje, zwracające uwagę na to, że Ukraina staje się konkurentem Polski w segmencie rolnictwa. Od wschodniego sąsiada napływają maliny, truskawki, porzeczki i nawet jabłka. Również w obecnej sytuacji, pojawiły się obawy, że ukraiński drób zaleje polski rynek i zaszkodzi polskiej produkcji drobiarskiej. Czy takie czarne scenariusze są uzasadnione?

Dmitrij Miedwiediew na targach rolniczych
© Sputnik . Dmitrij Astachow
Sputnik otrzymał od Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz komentarz na temat kontyngentu na eksport ukraińskiego mięsa drobiowego do EU. Prezes Izby, pan Piotr Lisiecki podkreślił:

„50 tys. ton to wprawdzie w skali całej Unii niewiele. Ale w obrocie mięsem ważną rolę odgrywają koszty transportu. I dlatego większość eksportu ukraińskiego drobiu trafi na rynki krajów EU sąsiadujących z Ukrainą, w tym do Polski.

Dodatkowe niekorzystne aspekty kontyngentu ukraińskiego mięsa drobiowego do EU to: zwiększone ryzyko polskich konsumentów z powodu zdecydowanie niższych standardów higieniczno-sanitarnych i weterynaryjnych na Ukrainie, wypchnięcie z polskich sklepów najwartościowszego asortymentu polskich drobiarzy, czyli fileta z piersi kurczaka, spadek popytu na zboże paszowe wyprodukowane w Polsce i skarmiane na polskich fermach

– czytamy w komentarzu Piotra Lisieckiego, prezesa Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

W lakonicznym komunikacie prezes Lisiecki zwrócił uwagę na drażliwą kwestię standardów higieniczno-sanitarnych. Nawet w Polsce, w której obowiązują rygorystyczne normy unijne trafiają się, powiedzmy delikatnie, ”wpadki”. Kto i jak zapewni kontrolę ukraińskiej produkcji? I w ogóle w tym temacie jest wiele niejednoznacznych kwestii.

Drób
© Sputnik . Aleksandr Kondratuk
Jak wiadomo, Polska jest największym w Unii Europejskiej producentem mięsa drobiowego – to prawie 3 miliony ton rocznie. Trudno sobie, zatem, wyobrazić, że 50 tysięcy ton ukraińskich kur może być zagrożeniem dla tak silnej branży. Jednocześnie analitycy Credit Agricole wskazują na to, że eksport polskiego drobiu kontynuuje dwucyfrowe wzrosty, a produkcja nie nadąża za popytem… I co najciekawsze utrzymuje się silny wzrost polskiego eksportu na Ukrainę, która jest 3. największym odbiorcą polskiego mięsa drobiowego i podrobów drobiowych pod względem wolumenu.

Można się, więc, pogubić, jakiej narodowości kurę spożywają konsumenci w Polsce, czy też na Ukrainie. Sputnik skontaktował się z kilkoma osobami z województwa podkarpackiego z pytaniem, czy zwracają uwagę na kraj pochodzenia wyrobów drobiowych. Wszyscy odpowiedzieli, że nie. Dla nich najważniejsza jest cena. 

Mam niewysoką emeryturę i wybieram produkty uważnie patrząc na cenę, a nie kraj pochodzenia. Jeśli ukraińska kura będzie tańsza, to trudno tu o patriotyzm. Kupię ukraińską

- powiedziała pani Stanisława.

Krótko mówiąc, porozumienie jest wstępne. Trzeba poczekać, bo Komisja Europejska musi jeszcze przygotować formalną propozycję z konkretami porozumienia. I dopiero po akceptacji Parlamentu Europejskiego i Rady UE porozumienie z Ukrainą może być podpisane.

Zobacz również:

Polska zdrowa żywność podbije serca Rosjan?
Kto i dlaczego podsyca wojnę przeciwko polskiej żywności?
W konflikt człowieka z kleszczami wtrąciły się pszczoły
Tagi:
porozumienie, kury, UE, Ukraina, Polska, drób
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz