14:25 25 Czerwiec 2019
Katastrofa smoleńska

Kolejna dawka trotylu na wraku tupolewa?

© Sputnik . Iliya Pitalev
Polska
Krótki link
Wiktor Bezeka
Śledztwo smoleńskie (103)
6244

Na pobranych próbkach z wraku Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem, specjaliści laboratorium Forensic Explosives Laboratory (FEL), podległego brytyjskiemu Ministerstwu Obrony, wykryli ślady substancji używanych do produkcji materiałów wybuchowych, w tym trotylu - informuje tygodnik „Sieci”.

Wnioski nie są jeszcze ostateczne, bowiem poza Wielką Brytanią badania fizykochemiczne na obecność śladów materiałów wybuchowych na pokładzie samolotu przeprowadzają laboratoria we Włoszech i Irlandii Północnej.

„Przez ostatnie lata byliśmy bombardowani przekazem grupy Macierewicza o wybuchu termobarycznym, a nie informacjami o trotylu. A dziś znów mamy trotyl. Czyli najmniej efektywny materiał wybuchowy”– ocenił publikację "Sieci" były przewodniczący Państwowej Komisji Badań Wypadków Lotniczych dr Maciej Lasek.

Zdaniem eksperta czytelnik ma mieć ciągłe wątpliwości. Taki jest cel tych, którzy znów „wyciągają z szafy” temat Smoleńska – uważa dr Maciej Lasek, który badał okoliczności katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. „Sieci” o trotylu „przedstawiają niepełne informacje bez części wnioskowej, które służą budowaniu teorii spiskowych” – przekonuje dr Lasek w wywiadzie dla WP.

„Nie ma tam nic nowego. Jest mowa o produktach, ktore mogą służyć do produkcji środków wybuchowych, w tym trotylu, ale też np. farb czy past do butów. Jakikolwiek wybuch zostawia ślady w zapisach w rejestratorach pokładowych, zostawia nadpalenia, nadtopienia. A niczego takiego w przypadku katastrofy tupolewa nie stwierdzono” – zaznacza Maciej Lasek.

Przypomnijmy, że w styczniu 2011 roku Międzynarodowy Komitet Lotnictwa opublikował raport końcowy z dochodzenia w sprawie katastrofy, w której ginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego oraz ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Zgodnie z dokumentem odpowiedzialność za tragedię spoczywa na pilotach. Jednak w Polsce w 2016 roku z inicjatywy Antoniego Macierewicza dochodzenie zostało wznowione. Przy tym za jedną z głównych wersji przyczyn katastrofy przyjęto eksplozję na pokładzie.

Redaktor czasopisma „Arsenal oteczestwa”, ekspert wojskowy Aleksiej Leonkow w wywiadzie dla Sputnika podkreślił, że Rosja nie jest zainteresowana pogarszaniem stosunków z Polską, dlatego przeprowadziła dochodzenie pod kątem maksymalnej obiektywności.

Fakt, że brytyjski raport o wykryciu śladów materiałów wybuchowych na fragmentach samolotu nadal nie wskazuje niczego. Wygląda na to, że wrak samolotu został rozesłany do wszystkich chętnych jako pamiątka, tak wiele z nich okazało się w laboratoriach krajów zachodnich - mówi ekspert wojskowy.

Według niego po ucichnięciu skandalu w związku z zatruciem byłego rosyjskiego agenta wywiadu i jego córki w Salisbury Brytyjczycy są zainteresowani przeniesieniem uwagi na inne tematy z udziałem „wszechpotężnego” rosyjskiego GRU i innych służb wywiadowczych. Aleksiej Leonkow jest pewien, że Brytyjczycy odpowiedzą odmownie na prośby Rosji o przedstawienie dowodów analizy wraku samolotu.

„Rosja nie zabraniała badania wraku na miejscu katastrofy, a zagraniczni eksperci mieli okazję studiować je przez lata. A tu kolejny wniosek dotyczący odkrycia przez Brytyjczyków śladów trotylu. Wygląda to dziwnie i wydaje się politycznie motywowane. A przypuszczenia i polityka niewątpliwie szkodzą rozwiązaniu problemów bezpieczeństwa lotów” - podsumowuje Aleksiej Leonkow.

Opinię tę podziela dyrektor generalny Agencji Bezpieczeństwa Lotów Siergiej Melniczenko. Przypomniał fakty związane z tragicznymi wydarzeniami sprzed prawie dziewięciu lat.

Przywództwo polityczne Polski szuka wroga w swoim kraju i poza nim. Jeśli polskie władze przyznają, że katastrofa była spowodowana celową eksplozją samolotu, to kto wprowadził ładunki wybuchowe do samolotu? Albo ktoś z tych, którzy byli w samolocie, albo była to zaplanowana akcja. Rosja przekazała samolot Polsce na długo przed tragicznym incydentem i prawdopodobnie możliwe było wcześniejsze sprawdzenie samolotu na obecność materiałów wybuchowych na pokładzie. W związku z warunkami pogodowymi stronie polskiej zaproponowano lądowanie na lotnisku w Mińsku, ale prezydent Polski miał zdecydowany zamiar wylądować w Smoleńsku. Nie wolno nam zapominać, że samoloty Władimira Putina i Donalda Tuska z powodzeniem wylądowały w Smoleńsku przed Lechem Kaczyńskim, ale wtedy warunki pogodowe były znacznie lepsze - powiedział Siergiej Melniczenko.

Doniesienia tygodnika „Sieci” nt. śladów m.in. trotylu na próbkach z wraku Tu-154M ocenił też szef kancelarii premiera Michał Dworczyk. Uważa, że w sposób odpowiedzialny będzie można komentować je dopiero po zakończeniu śledztwa przez prokuraturę. „To są sprawy niezwykle ważne i skomplikowane” – powiedział Dworczyk.

Tematy:
Śledztwo smoleńskie (103)

Zobacz również:

„Nie chcę ale muszę” - Trzaskowski zajmie się pomnikami smoleńskimi
Katastrofa smoleńska: tłumaczka Tuska nie musi zeznawać
Tagi:
wrak, katastrofa smoleńska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz