22:26 23 Kwiecień 2019
Jan Paweł II

Bardziej śmieszny niż święty

© Sputnik .
Polska
Krótki link
Antonina Świst
175519

Mija 14. rocznica śmierci papieża Jana Pawła II. Dla jednych nadal jest Ojcem Świętym, dla innych, wręcz przeciwnie – ojcem nieświętym (to zresztą tytuł książki o papieżu Polaki autorstwa Piotra Szumlewicza). Jedno jest pewne. Od 2 kwietnia 2014 stosunek Polaków do niego zmienił się diametralnie.

Jan Paweł II jest kochany i nienawidzony. Ale mniej więcej pięć lat po jego śmierci zaczął kształtować się w Internecie zupełnie nowy trend: prześmiewczy, czyli sacro-polo.

Dla szkolnej młodzieży dziś Jan Paweł II jest raczej obiektem żartów, niż kultu. Uosabia kicz z wczesnych lat 90., kiedy babcie i dziadkowie dzisiejszych młodych mieli w domach co najmniej jeden obowiązkowy obraz z portretem papieża, a w niedzielę oglądali tłumnie transmisję telewizyjną nabożeństwa z Watykanu.

Memów z papieżem Polakiem nie jest w stanie zdeklasować żadna przemijająca moda (np. okolicznościowe żarty z San Escobar czy „Adriana” Dudy). Od 2009 roku cieszą się wielką popularnością na prześmiewczych stronach. tzw. „cenzopapy” to evergreen.

Papież jak marynarz Popeye - siłacz na kremówkach; papież zlecający zbrodnie (Bestia z Wadowic), papież Rambo – nic go nie przebije. Podobnie jak copy-past o niezliczonych cudach JP II. W 2011 „cenzopapy” przeniknęły do mainstreamu jako zjawisko społeczne. Napisała o nich „Rzeczpospolita”, a tygodnik „NIE” przedrukował całą stronę śmieszno-wulgarnych obrazków z przyszłym świętym. Wkrótce jeden z internautów złożył doniesienia do prokuratury w związku z „cenzopapami”, a hakerzy włamali się na stronę CKE i zamieścili na stronie komisji memy. Na Facebooku zaroiło się of fanpejdży obrażających papieża i naigrawających się z jego kultu.

Ten trend ostatnio wprawdzie nieco osłabł, ale ożywa regularnie na 2 kwietnia. Zwłaszcza jedno, kultowe zdjęcie papieża – tzw. „żółta twarz” - stanowi synonim obciachu, ale też pozostawania na bieżąco w internetowym języku. To chyba nie pozostawia złudzeń, że „pokolenie JP 2” to fikcja.

Oczywiście, spośród tych, którzy do kultu JP II nadal podchodzą poważnie – mamy do czynienia zarówno z zagorzałymi wyznawcami, jak i przeciwnikami, którzy, jak wspomniany już publicysta Piotr Szumlewicz – obalają mity na temat świętości Świętego Ojca.

W demaskatorskiej książce lewicowego dziennikarza można przeczytać m.in.:

„Nie wolno zapomnieć, że za pontyfikatu Jana Pawła II obowiązywała tajna instrukcja nakładająca ekskomunikę na tych, którzy ujawnią przypadki pedofilii popełnianej przez kler. Ofiary miały z pokorą przyjmować swój los i milczeć. Jan Paweł II moralność miał za nic. Dla niego liczył się tylko interes Kościoła i jego własny. Popierał wzrost wpływów półtajnej integrystycznej organizacji Opus Dei. Zwalczał teologię wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej, czyli tak zwany Kościół ubogich, gdyż jako zawzięty antykomunista, wbrew pozorom, zawsze trzymał z bogatymi. Tolerował wszelkie obyczajowe patologie i finansowe przekręty. Za jego pontyfikatu wzrosło rozpasanie i rozbestwienie kleru, bo sutanna dawała ochronę przed prawem.

(...)

Polak [Wojtyła] nigdy nie zaakceptował katolików rozwodników, czasami głęboko wierzących (dlatego dziś robi wrażenie fakt, że Kościół udziela sakramentu eucharystii rozwodnikowi, premierowi Włoch Silvio Berlusconiemu, tuż po skandalu seksualnym z nieletnią prostytutką, a zwykłym katolikom, którzy drugi raz ułożyli sobie życie, odmawia się komunii świętej).

(…)

Papież rzeczywiście wygrywa w rankingach autorytetów, aczkolwiek w rankingu robionym przez autorytetów, aczkolwiek w rankingu robionym przez „Politykę” został niedawno zastąpiony przez Jurka Owsiaka. Myślę, że te rankingi pokazują, że ludzie mylą autorytet z idolem”.

A co o rzekomym tuszowaniu skandali pedofilskich przez lata mówią ludzie kościoła? Dominikanin, ojciec Tomasz Dostatni, w rozmowie z Ewą Jankowską z gazety.pl nie wypowiada się na ten temat jednoznacznie:

– Proszę pamiętać, że pontyfikat Jana Pawła II był bardzo długi. Informacje o nadużyciach seksualnych i o pedofilii wśród duchownych zaczęły być ujawniane dopiero w pewnym momencie. Wstrząsające były słowa Josepha Ratzingera podczas drogi krzyżowej w rzymskim Koloseum w 2005 roku, kiedy mówił o „brudzie w Kościele”, także wśród kapłanów, i Kościele, który przypomina tonącą łódź, która nabiera wody ze wszystkich stron. Dopiero wtedy zaczynało być jasne, że dochodzi do strasznych nadużyć. Jan Paweł II był w tamtym czasie umierającym człowiekiem.

Jednocześnie proszę zwrócić uwagę, jaka była reakcja papieża w sprawie arcybiskupa Juliusza Paetza, który jest homoseksualistą i nadużył władzy przez siebie sprawowanej. Żeby informacje o nadużyciach arcybiskupa trafiły do papieża w takiej formie, w jakiej powinny dotrzeć, niezbędna była interwencja Wandy Półtawskiej, przyjaciółki Jana Pawła II. Jaki był tego efekt? Nadzwyczajna wizytacja papieża w Poznaniu i odsunięcie arcybiskupa od władzy. Ta sytuacja pokazuje, że w momencie, kiedy coś zostało udowodnione, reakcja była natychmiastowa. Ale zanim ta informacja do papieża trafiła, mogło minąć dużo czasu. I wielu, jak widać, ją blokowało, właśnie w imię klerykalizmu, jak go definiuje papież Franciszek.

Żeby zareagować na skandaliczne zachowania, należy je najpierw udowodnić. Jan Paweł II przeszedł proces beatyfikacyjny, więc te wszystkie kwestie były omawiane. Tu nie chodzi o obronę papieża, ale o to, żeby zobaczyć, że prześledzenie określonych przypadków wymaga czasu, że są procedury, których trzeba przestrzegać.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

KEP: Pedofilia to problem całego świata
Papież Franciszek o pedofilii w Kościele: Trzeba wykorzenić te potworności
Rosyjski ksiądz: To Jan Paweł II „wyznaczył trendy" w Kościele
„Jan Paweł II - człowiek nadziei”
Tagi:
Polska, kościół, Watykan, papież, Jan Paweł II
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz