06:21 25 Kwiecień 2019
Śpiące świnie w czasie demontracji rolników przed siedzibą UE w Brukseli

100 zł na świnię, 500 zł na krowę… a na kota to dać nie chcą

© AP Photo / Virginia Mayo
Polska
Krótki link
Julia Baranowska
17259

Na konwencji regionalnej Prawa i Sprawiedliwości w Kadzidle prezes Kaczyński ogłosił nowy program: „piątkę dla rolnictwa”. W programie tym przewidziano między innymi dopłaty na sektor rolnictwa. Ale jak się bliżej przyjrzeć, to okazuje się, że prezes ochoczo rozdaje nie swoje pieniądze.

Rządzący podczas konwencji obiecali „szczególne wsparcie gospodarstw rolnych, które hodują zwierzęta w oparciu o własną paszę, z tzw. własnego chowu". - Najmniej 100 złotych od jednego tucznika i 500 zł od jednej krowy – zapowiedział Jarosław Kaczyński. Można było odnieść wrażenie, że to wszystko dostaniemy jeszcze przed wyborami, w ramach kolejnej „piątki” PiS. Ale okazało się, że nadmiar obietnic to broń obosieczna.

Kiedy internauci zaczęli drwić (jeden z komentarzy: „dwie wieże w każdej gminie też obiecuje? O tablicy ze zdjęciem Prezesa w otoczeniu Ardanowskiego i Jurgiela proszę nie zapominać") i żywo interesować się, skąd prezes weźmie w budżecie pieniądze na prosiaki i krowy dla indywidualnych gospodarzy, kiedy od poniedziałku wystartować ma wielki strajk nauczycieli – okazało się, że wcale nie chodzi o budżetowe pieniądze i wcale nie dostaniemy ich od zaraz. I jeśli w ogóle je dostaniemy, to dopiero od 2021. Bo to pieniądze nie państwowe, tylko z budżetu unijnego (dokładnie z II filara Współnej Polityki Rolnej). Tego przyszłego, który jeszcze nie został rozdzielony…

Znacie to stare przysłowie o samochodach na Placu Czerwonym: nie samochody tylko rowery. I nie rozdają, tylko kradną.

Prezesa „wsypał” na Twitterze europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk, który wyjaśnił, że to, o czym mówił Jarosław Kaczyński to nie środki z budżetu tylko z UE: miałyby one trafiać do polskich rolników od następnej unijnej perspektywy finansowej, czyli od 2021 r. Taki program ma ponoć np. Rumunia w tej perspektywie finansowej.

Komentujący na Twitterze zapytali zatem: po co coś tak odległego i w gruncie rzeczy niepewnego przedstawia się jako „kiełbasę wyborczą”? Nie wspominając już o tym, że program szybko dostał prześmiewczą łatkę „świnia plus” i „krowa plus”. A według byłego szefa MSZ akurat „świnię plus” rządzący realizują bardzo konsekwentnie...

Według dalszych wpisów w twitterowej dyskusji, rząd PO-PSL w negocjacjach unijnego budżetu 2012-2013 takiego programu nie zgłosił, choć miał szansę.

- Nam się mnożą te „piątki”. Nasi doradcy mówią: nie dawajcie już tych „piątek”. Tutaj też piątka. Tak jakoś nam to bardzo dobrze wychodzi. Mam nadzieję, że w następnych kadencjach będzie celująco - stwierdził Kaczyński na konwencji.

A więc doszliśmy do momentu, kiedy prezes obiecuje wyborcom pieniądze, których nawet jeszcze nie ma na stole. Bez żartów, panie prezesie, lepiej dałby pan 500 na kota...

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Protesty w Warszawie: Rolnicy pochowali rolnictwo (wideo)
Minister rolnictwa: Tak dla nalewek, nie dla bimbru
Minister rolnictwa o rozmowach z protestującymi rolnikami: Pustka intelektualna
Tagi:
rolnictwo, Jarosław Kaczyński, Prawo i Sprawiedliwość
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz