22:59 18 Kwiecień 2019

Protest taksówkarzy: hulajnoga ratunkiem a Ameryka wrogiem

© AP Photo / Gene J. Puskar
Polska
Krótki link
Grażyna Garboś
4254

Stop nielegalnym przewozom. Pod takim hasłem w Warszawie odbyły się protesty taksówkarzy, którzy przyjechali do stolicy z całej Polski. Jeśli nie uda się im osiągnąć zamierzonych celów zapowiadają protest nawet przez kilka dni, aż do odwołania.

Rada Ministrów przyjęła we wtorek projekt, który nakłada na kierowców Ubera i innych tego typu przewoźników obowiązek posiadania licencji. Przepisy pozwalają też na zastąpienie tradycyjnego taryfikatora aplikacją mobilną. Według ministra infrastruktury, Andrzeja Adamczyka, proponowane rozwiązania zapewniają uczciwą konkurencję na tym rynku i likwidują szarą strefę.

Z kolei taksówkarze są oburzeni, że nowelizacja pozwala na dalszy rozwój działalności serwisów typu Uber i żądają między innymi doprecyzowania definicji pośrednika przewozów osobowych, wycofania się z pomysłu likwidacji egzaminów z topografii i zastąpienia kasy fiskalnej mobilną aplikacją.

Taksówkarze tłumaczą, że gdy w 2014 roku Uber wchodził na polski rynek to twierdził, że nie jest korporacją taksówkarską, tylko dostawcą aplikacji i dlatego nie dotyczy go ustawa regulująca rynek przewozu osób. Dopiero pod naciskami władzy i opinii publicznej Uber zdecydował się wprowadzić obowiązek posiadania przez swoich kierowców kas fiskalnych czy licencji. Jednak do dziś nie wszyscy kierowcy je mają. Co prawda, złośliwie można przypomnieć taksówkarzom, że kiedyś sami protestowali przeciwko wprowadzeniu kas fiskalnych.

Zarzutów jest wiele: że w Uberze kierowcami są głównie cudzoziemcy – Ukraińcy i muzułmanie, i że nie umieją jeździć, łamią zasady ruchu drogowego, że w razie wypadku albo problemów z kierowcą klient nie ma możliwości telefonicznego kontaktu z centralą i złożenia skargi itd.

W trasie swoich protestów taksówkarze uwzględnili też ambasadę USA w Warszawie. I to nie tylko dlatego, że Uber jest amerykańską aplikacją. Działacz Rafał Piotr Jurek, przewodniczący NSZZ Solidarność Region Mazowsze Taksówkarzy Zawodowych, wskazał, że w październiku ubiegłego roku ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher napisała list do polskich władz (ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka) interweniując w sprawie Ubera i po tym nieoczekiwanie taksówkarze zaobserwowali "dziwne ruchy ze strony rządowej".

Argumentów jest dużo. Popularny przewoźnik mytaxi wystąpił zdecydowanie przeciwko strajkowi blokującemu miasto. Jego zdaniem nie jest to odpowiednią drogą do zwrócenia uwagi rządzących na problem branży taxi. W komunikacie, który Sputnik otrzymał od biura prasowego mytaxi podkreślono:

Cieszymy się, że projekt ustawy o transporcie drogowym wreszcie został przyjęty przez Radę Ministrów i skierowany do Sejmu.(…) Aktualny projekt ustawy uszczelnia przepisy dotyczące rynku taxi, dzięki czemu nieuczciwi przewoźnicy i platformy, które zlecają im kursy będą musieli zastosować się do tych samych przepisów co licencjonowana branża taxi. (…) Mytaxi popiera wprowadzenie ustawowej definicji i odpowiedzialności “pośrednika taxi”, czyli nałożenie na niego obowiązków, takich jak m.in. odpowiedzialność za weryfikację uprawnień kierowców, którym zlecane są kursy.

Taxi Uber
© Sputnik . Natalia Seliverstova
Komentując zaplanowane w projekcie ustawy ułatwienie dostępu do zawodu taksówkarza poprzez zniesienie egzaminów, przewoźnik mytaxi podkreśla, że jego zdaniem kluczowe jest utrzymanie ustawowego wymogu sprawdzenia niekaralności kierowcy (zwłaszcza odpowiednio poświadczonej dla obcokrajowców) i przeprowadzenie badań psychotechnicznych i lekarskich, czyli sprawdzenie czy dany kierowca gwarantuje bezpieczeństwo pasażera.

„Szczególnie zadowalające dla mytaxi jest wprowadzenie możliwości korzystania z aplikacji mobilnej do wyliczania opłaty za przejazd i zastąpienie nią tradycyjnego taksometru, który generuje dodatkowe koszty dla kierowców, a jego działanie jest dla pasażerów często niezrozumiałe. Pasażerowie nie mają zaufania do taksometrów”- czytamy dalej w komunikacie.

Jednocześnie mytaxi wykonał bardzo „zacny” gest i wraz z Hive – jego siostrzaną usługą wynajmu e-hulajnóg na minuty, 8 kwietnia udostępnił mieszkańcom Warszawy kod zniżkowy na hasło „FREENOW”, który pozwala na 30 minut darmowego przejazdu e-hulajnogami Hive i ominięcie korków w mieście.

Sputnik zwrócił się z prośbą o komentarz do polskiego oddziału Ubera. W oficjalnym komunikacie Ilona Grzywińska-Lartigue, Dyrektor Komunikacji w firmie Uber w regionie Europy Środkowej i Wschodniej oświadczyła, że jest zbyt wcześnie, aby ocenić wpływ wprowadzonych w projekcie zmian na sytuację dla całego rynku.

Obecny projekt ustawy zapewnia taksówkarzom szereg przywilejów i ogranicza rynek przejazdów tylko do taksówek, eliminując przewóz osób. Z drugiej strony wprowadza kilka proinnowacyjnych zapisów uwzględniających obecność aplikacji. Zmiany proponowane na tym etapie wymagają dalszej analizy i za wcześnie jest, aby móc jednoznacznie komentować ich konsekwencje dla rynku - głosi komunikat Ubera.

Tomasz Lachowski z agencji d*fusion communication (Biura Prasowego Uber) w odpowiedzi na pytanie Sputnika o kwestie, poruszane przez protestujących taksówkarzy oświadczył, że firma Uber działa w pełnej zgodzie z obowiązującym w Polsce prawem.

"Co się zaś tyczy pytania (o podatki, licencje i kierowców korzystających z aplikacji Uber), to pragniemy podkreślić, iż firma Uber jest w pełni zgodna z przepisami podatkowymi obowiązującymi w Polsce. Uber ma zarejestrowaną na polskim rynku spółkę i rozlicza się zgodnie z polskim i europejskim prawem. Według ogólnodostępnych danych, autorstwa Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE), Uber odprowadza największy podatek korporacyjny do budżetu państwa – znacznie większy niż jakakolwiek korporacja taksówkarska w Polsce.

Płatność telefonem
© Depositphotos / LDProd
W 2017 roku zaraportowany zysk netto spółki Uber Polska, będący podstawą opodatkowania, wyniósł 8,8 mln zł, z czego firma odprowadziła w Polsce 1,675 mln zł podatków. To również największy podatek odprowadzany przez wszystkie korporacje działające w branży przewozowej. Co więcej – kierowcy korzystający z aplikacji Uber są niezależnymi przedsiębiorcami, którzy również odprowadzają należne podatki: VAT, składki ubezpieczeniowe oraz – najczęściej – podatek liniowy 19% od uzyskanego dochodu. Nie mogą jednak korzystać z ulg przysługujących taksówkarzom, czyli np. ze zryczałtowanej stawki podatkowej. Warto nadmienić, że wszystkie transakcje w aplikacji Uber są rejestrowane elektronicznie i możliwe do prześledzenia w dowolnym momencie. Ponieważ usługa jest w pełni cyfrowa, oznacza to, że jest również w pełni transparentna. Uber wprowadza więc przejrzystość do sektora, który historycznie oparty był wyłącznie na gotówce" - oświadczył Tomasz Lachowski.

A jakie zarzuty wobec Ubera mogą mieć zwykli klienci? Przeciętny obywatel słyszy i często powtarza w rozmowach zarzut, że w Uberze jeżdżą głównie Ukraińcy i muzułmanie.  

„Akurat bariera językowa nie jest przeszkodą, bo w dobie internetu, kiedy wpisuje się adres i kierowca jedzie po wskazówkach googla, to nie jest problemem. Muzułmanin, Ukrainiec - to wszystko jedno. On nie musi znać miasta. Dzisiaj to nawet bałbym się z kimś jechać, kto twierdzi, że zna na pamięć miasto. I jak wsiadam do taksówki, to nie pytam się przecież, czy ktoś jest chrześcijaninem. A rozmawiać, to i z Polakiem się nie rozmawia. Zatem argument przeciwko Uberowi, że jeździ dużo cudzoziemców, jest bez sensu. No i co z tego? W Biedronce też mam Ukrainki i wcale mi to nie przeszkadza.

Twierdzi się też, że Ukraińcy powodują dużo wypadków drogowych, wśród cudzoziemców są na pierwszym miejscu. Ale ich jest też najwięcej wśród obcokrajowców. Co prawda, gdy raz jechałem Uberem, samochód podjechał taki sobie, kierowca się nie odzywał, ale to mi akurat nie przeszkadzało. I niestety, jechał za szybko, w centrum Warszawy przejechał na czerwonym świetle, wymusił pierwszeństwo na pieszym – trzy wykroczenia, za które by mu zabrano prawo jazdy! Nie poczułem się bezpiecznie z tym człowiekiem. Ale w Uberze jest tak, że za większą liczbę wykonanych zleceń kierowcy dostają bonusy. Dlatego też często oni się śpieszą”- opowiada pan Mariusz z Warszawy.

Zobacz również:

Państwo nie docenia swoich olimpijek
100 zł na świnię, 500 zł na krowę… a na kota to dać nie chcą
Przeszukania w mińskim biurze polskiej telewizji Biełsat
Tagi:
hulajnoga, aplikacja, Mytaxi, taksówka, protest, taxi, strajk, taksówkarz, Uber, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz