Widgets Magazine
05:28 18 Wrzesień 2019
Budowa gazociągu Baltic Pipe

Baltic Pipe: dywersyfikacja czy „noszenie drzewa do lasu”?

© Zdjęcie: Baltic Pipe Project
Polska
Krótki link
Autor
10698
Subskrybuj nas na

„Przydzielenie środków nie jest gwarancją, że Baltic Pipe powstanie”. Так ekspert w zakresie energetyki Andrzej Szczęśniak skomentował doniesienie z Brukseli o podpisaniu przez Gaz-System umowy na dofinansowanie prac budowlanych dla gazociągu Baltic Pipe.

Przez ten system przesyłowy do Polski ma trafiać gaz ziemny z Norwegii. UE przeznaczyła na rozbudowę oraz modernizację obiektu blisko 215 mln euro.

W rozmowie ze Sputnikiem ekspert specjalizujący się w polityce i bezpieczeństwie energetycznym Andrzej Szczęśniak wyraził wątpliwości co do skuteczności tych posunięć unijnych.

Mnóstwo projektów, które miały środki, nigdy nie powstały. Wystarczy wymienić klasyczny przykład – projekt budowy rurociągu Odessa-Brody. Podpisane były rozmaite europejskie dokumenty, przydzielone środki, które zostały wydane, a rurociągu nie widać - mówi ekspert.

Andrzej Szczęśniak uważa, że jest to zachęcanie do nieefektywnych inwestycji. Co z tego, że ktoś dołoży trochę pieniędzy do tego, co nie jest potrzebne? Jego zdaniem dotacje otrzymuje większość gazoportów europejskich. Na pewno wszystkie mają szczególne prawa, wyjątki i udogodnienia, a pracują na 20-30 proc. mocy. Z ekonomicznego punktu widzenia taką sytuację można określić, jako katastrofalną. Jako przykład ekspert przytacza pływający gazoport litewski.

Andrzej Szczęśniak stwierdza, że za politykę energetyczną, skupioną na odwracaniu się od Rosji i rozbijaniu jej związków z Europą, przychodzi nam coraz drożej płacić.

„Chodzi nie tylko o to, aby płacić za drogi gaz niepotrzebną infrastrukturą. Są także ustępstwa poważniejsze, na przykład oddanie fragmentu polskiego obszaru morskiego między polskim brzegiem a duńskim Bornholmem. To 3,6 tysiąca kilometrów kwadratowych, z których Polska oddała Duńczykom 80 procent obszaru na ich wyłączną strefę ekonomiczną” – powiedział ekspert.

Według Andrzeja Szczęśniaka Duńczycy wykorzystali polską „nieprzepartą chęć budowy Baltic Pipe” i rozwiązali zadawniony spór między Danią i Polską o fragment terenów morskich. W swoim blogu wyjaśnia to w następujący sposób.

Sami wpakowaliśmy się w sytuację, przekazując wszystkie atuty negocjacyjne stronie duńskiej. Przygotowaliśmy trasę rurociągu Baltic Pipe przebiegającą przez te właśnie tereny sporne. Wszystko to z powodu celowego ominięcia wód niemieckich i wydłużenia przez to trasy rurociągu. Czyli najpierw sami planujemy dłuższy rurociąg, zwiększamy koszty i płacimy frycowe Duńczykom po to, by nie być “zależnym” od dostaw gazu od Rosji, a przy kładzeniu rury – od Niemców.  <…> Polska poniesie wszystkie koszty budowy – polski Gaz-System sfinansuje w całości budowę całej podmorskiej rury. Nawet za duńską tłocznię gazu (własność duńskiego operatora Energinet), Gaz-System będzie ponosił część kosztów budowy. Tak więc Polska płaci i za swoje i za cudze inwestycje, a Duńczycy, chociaż też chcą korzystać z tego gazociągu (żeby importować rosyjski lub norweski gaz), nawet za swoje nie płacą w pełni - przyznaje ekspert.

W rozmowie ze Sputnikiem dodał, że do tych wszystkich obciążeń dochodzi jeszcze zobowiązanie PGNiG do wykupienia mocy przesyłowych Baltic Pipe. Łącznie będzie to kosztowało 8,1 miliarda złotych za 15 lat. A sfinansują to polscy odbiorcy – przekonuje Andrzej Szczęśniak.

„U nas teraz często się mówi o tak zwanej socjalizacji kosztów, czyli przeniesienia ich w ogólne opłaty nieuzasadnionych kosztów. Obecnie ponosi je PGNiG, ale przy zwiększeniu skali tego przedsięwzięcia PGNiG nie będzie mogła temu sprostać. Czy to jest normalne? Konsekwencja brnięcia w koszty jest godna podziwu, także jak upór w sprowadzaniu gazu z jak najdalszych i możliwie najdroższych źródeł, gdy coraz szerszym strumieniem płynie on do Europy ze wschodu. I to z przyczyn oczywistych – jest go tam najwięcej i jest najtańszy. Kiedyś nazywało się to „noszeniem drzewa do lasu”, dzisiaj nazywa się dywersyfikacją. A tę zawsze można wytłumaczyć sakramentalnym hasłem „bezpieczeństwo musi kosztować” - reasumuje ekspert.

Zobacz również:

Czaputowicz: Baltic Pipe zapewni Polsce niezależność od rosyjskiego gazu
Kto da Chinom więcej gazu?
PGNiG zastąpi Gazprom w Warszawie. Import gazu z Rosji spada
„Naftohaz” uznał swoją bezradność bez rosyjskiego gazu
Tagi:
gaz, PGNiG, gazociąg, Gaz-System, Baltic Pipe, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz