Widgets Magazine
06:55 23 Lipiec 2019
Członkowie 44. Polskiej Wyprawy Antarktycznej

Po co Polakom w Antarktydzie język rosyjski?

© Zdjęcie : Piotr Andryszczak
Polska
Krótki link
Wiktoria Daniłowa
4400

Instytut Biochemii i Biofizyki Polskiej Akademii Nauk podsumował wyniki konkursu na członków 44. wyprawy antarktycznej. Do udziału w nowej wyprawie zimowej została złożona rekordowa liczba zgłoszeń: ponad 1,5 tysiąca zgłoszeń od specjalistów różnych zawodów na 8 miejsc.

Wiele osób uważa, że losy świata są podejmowane w kuluarach Białego Domu lub w gabinetach Kremla, nawet nie podejrzewając, że nasza wspólna przyszłość jest w dużej mierze ustalana z dala od Europy i Ameryki - na Antarktydzie. Południowy biegun planety zwraca na siebie tym większą uwagę, im głośniejsze są głosy w ONZ o nieodwracalności zmiany klimatu i globalnym ociepleniu na planecie.

Na razie biegun południowy nie jest wykorzystywany do celów ekonomicznych, ale niektórzy widzą przyszłość światowej geopolityki w tym regionie

– uważa Dagmara Bożek-Andryszczak, kierowniczka 44. ekspedycji naukowej do Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego.

Biegun południowy, przyciąga jak magnes

Zgodnie z konwencjami międzynarodowymi Antarktyda nie należy do żadnego państwa. Wykorzystanie tego kontynentu w celu wzbogacenia się lub uzyskania korzyści ekonomicznych jest zabronione. Tutaj znajdują się stacje badawcze, które wymagają obsługi przez specjalistów różnych dziedzin, od gotowania po meteorologię.

Nic dziwnego, że wśród osób podróżujących na Antarktydę jest wiele romantycznych i żądnych przygód postaci: podpisując umowę, dana osoba jest świadoma, że życie w warunkach wiecznych lodów jest obarczone wieloma zagrożeniami i minimalnym poziomem komfortu.

Wzbogacić się pracą w ekspedycji również się nie uda: średnia pensja na Antarktydzie dla Rosjan w 2019 roku wyniosła 60 tysięcy rubli (czyli około 3750 zł), czyli o prawie 18 tysięcy rubli więcej niż wynosi średnia krajowa. Po sześciu miesiącach następuje wzrost pensji o 10%. Natomiast dla Polaków zarobki oscylują w granicach średniej krajowej 3,5 – 4 tysiące złotych.

Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego to całoroczna stacja naukowo-badawcza położona na Wyspie Króla Jerzego w archipelagu Szetlandów Południowych. Na stacji prowadzone są badania w dziedzinie oceanografii, geologii, glacjologii, meteorologii, sejsmologii i przede wszystkim ekologii. Nieprzerwanie prowadzone są też różnego rodzaju monitoringi.

Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego
© Zdjęcie : Piotr Andryszczak
Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego

Według słów Dariusza Puczko z Instytutu Biochemii PAN, funkcjonująca od 1977 roku stacja od pierwszej wyprawy zatrudnia pracowników technicznych do obsługi stacji oraz wsparcia logistycznego dla polskich i międzynarodowych grup naukowych prowadzących badania w Antarktyce.

Uczestnicy tegorocznej wyprawy mają pełnić następujące funkcje: kierownik wyprawy, energetyk, elektryk, mechanik samochodowy, operator PTS, informatyk, elektronik, ratownik medyczny, łącznościowiec, laborant, obserwator ekologiczny, obserwator morski, obserwator hydrochemiczny i glacjologiczny.

Polacy na „końcu świata”

Polskie wyprawy na Wyspę Króla Jerzego docierają już od około połowy wieku, ale niecałe 10 lat temu doszło do zmian modelu zarządzania Stacją im. Arctowskiego.

„Ciężko mi mówić, jak to wyglądało procentowo wcześniej - ile osób, należących do środowiska naukowego regularnie brało udział w wyprawach, a ile było z zewnątrz.

Aczkolwiek przez ostatnie lata dzięki ogłoszeniom w Internecie albo na stronie Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN praktycznie każdy, kto spełnia warunki, może wysłać swoją aplikację. Właściwie nie wymagają one bycia naukowcem czy wykładowcą na uczelni: jeśli ktoś nie jest inżynierem, może spokojnie aplikować na administratora albo na pomoc kuchenną, oczywiście, jeśli nie boi się ciężkiej pracy

– wyjaśniła Dagmara Bożek-Andryszczak.

W maju wyróżnieni uczestnicy rekrutacji przejdą badania lekarskie. Czekają na nich jeszcze szkolenia indywidualne i grupowe, które mają się rozpocząć we wrześniu. Otóż, wśród czynników decydujących o wyborze kandydata nie zawsze są wylącznie zawodowe kwalifikacje.

„Osoba musi się znać na tym, co ma robić, a oprócz tego nie bać się żadnej pracy. Być „złotą rączką”, że tak powiem.

Nie ma takiej sytuacji, że ktoś powie: „Ja jestem naukowcem, dlatego nie pomogę sprzątać wam hali magazynowej, bo to jest brudna praca i nie mam tego w obowiązkach”. Takie sytuacje raczej nie wchodzą w grę, bo tutaj jest współdziałanie przez cały rok, żeby stacja mogła funkcjonować. Natomiast jeśli chodzi o kwestie bardziej „miękkie”, to na pewno patrzymy na to, czy ludzie mają jakieś hobby lub zainteresowania.

Stacja to jest takie miejsce, gdzie oprócz pracy zawodowej trzeba umieć organizować czas wolny: gdy przychodzi zima, jesteśmy odizolowani od świata i wtedy osoba bez zainteresowań może mieć duże problemy z wytrzymałością psychiczną” – tłumaczy kierowniczka wyprawy.

Co człowiek jest gotów dać od siebie innym podczas długiego zimowania? Na przykład, zachęcić kogoś do wspólnego organizowania święta, albo ciekawych warsztatów. Pani Dagmara, jako absolwentka 5-letnich studiów magisterskich UJ na kierunku „Kultura Rosji i narodów sąsiednich” przez całą zimę uczyła swoich kolegów języka rosyjskiego. 

W ramach zajęć organizowaliśmy lektorat z rosyjskiego dwa razy w tygodniu. Wszyscy bardzo chętnie przychodzili, pisali nawet zadania domowe, i to było bardzo fajne, bo w pewien sposób aktywizowało grupę

– powiedzała.

Według rozmówczyni nie wyobrażała ona sobie, że wiedza zdobyta na uniwersytecie przyda jej się na Antarktydzie. Niemniej jednak, język rosyjski jest bardzo przydatny członkom polskiej wyprawy: w tej chwili Instytut Biochemii i Biofizyki PAN jest na etapie procesu czarterowania nowego statku, ponieważ poprzedni statek - rosyjski „Polar Pioneer”, który przez ostatnie lata zawoził Polaków do stacji Arctowskiego już nie będzie pływał na południe. Obecnie toczą się rozumowy z armatorem z Petersburga. Więc niewykluczone, że kolejny raz polska wyprawa popłynie statkiem rosyjskim, a tutaj już znajomość języka bardzo  się przyda.

Mimo, że na stacji im. Arctowskiego nie ma zjawiska pełnej nocy polarnej, monotonia w okresach zimowych daje się jednak we znaki. Silne wiatry powodują różnicę ciśnień, ludzie są senni, czasami mają ból głowy, człowiek czuje się trochę jak w samolocie. O tym, jak ekspedycja radzi sobie w trudnych chwilach, pani Dagmara opowiada niechętnie.

Jest to kwestia granic prywatności.Przebywamy w jednym miejscu, ale nie mamy prawa też ingerować w sprawy prywatne i dopytywać, dlaczego kolega nie wychodzi przez pół dnia z pokoju? Obserwowałam natomiast przygnębienia, pewną apatię z powodu zwolnionego metabolizmu, ale wszystko w granicach normy. Trudniejsze sytuacje też się zdarzają, ale nie są przekazywane na zewnątrz.

Jeżeli jest potrzeba zdrowotna lub psychiczna, ludzie po prostu są transportowani w miarę możliwości z powrotem do Polski” - wyjaśniła Dagmara Andryszczak.

Według podróżniczki niezwykła popularność, którą cieszy się tegoroczny nabór na wyprawę, jest spowodowana kilkuletnim zainteresowaniem stacją ze strony mediów. Teraz, w obliczu zmian klimatycznych oraz poszukiwania nowych surowców, oczy wszystkich kierują się na południe.

„Badania, które są prowadzone na polskiej stacji przez lata, pozwalają ustalić pewne trendy, w jaki sposób zmienia się pogoda i klimat na planecie. Na tej podstawie naukowcy mogą szacować, jakie zmiany czekają nas w najbliższym czasie.

W tym momencie polska stacja i inne mogą dostarczyć twardych dowodów, że lodowce się wycofują, że rosną roczne temperatury, że w związku z ciepłymi prądami w morzach pojawiają się nowe gatunki organizmów, albo stare zmieniają swoje siedliska. Wszystko idzie tutaj w parze

– uważa kierowniczka wyprawy.

Sadzonki
© Sputnik . Vitaly Timkiv
Pracownicy polskiej stacji utrzymują kontakt z pracownikami pobliskich stacji, w tym także z pracownikami rosyjskiej Bellingshausen. Wzajemne wizyty jednak nie są częste, bo istotną role odgrywają tu odległości i warunki pogodowe.

Na wyspie jest łączność radiowa. Podczas świąt składamy sobie nawzajem życzenia. Na przykład my otrzymywaliśmy od Rosjan z okazji Święta Niepodległości. Mam nadzieję, że kontakty będzą jedynie się zacieśniać

– dodała na zakończenie Dagmara Bożek-Andryszczak.

Zobacz również:

W poszukiwaniu śniegu i pracy: Polacy pojadą na Antarktykę
Antarktyda: spojrzenie z przeszłości
Antarktyda może znów zarosnąć lasem
Tagi:
zarobki, pensja, gospodarka, Rosja, studia, zmiany klimatyczne, śnieg, zaburzenia psychiczne, Kreml, Biały Dom, hobby, bieguny magnetyczne, Koło Podbiegunowe, Biegun Północny, zimno, PAN, rekrutacja, język rosyjski, Polska, nauka, ekspedycja, Antarktyda
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz