Auschwitz

Australijski sklep sprzedawał gadżety z motywem Auschwitz. „To niedopuszczalne”

© Sputnik . Valeriy Melnikov
Polska
Krótki link
Dawid Blum
5018

Minispódniczka z krematoryjnym kominem? Ozdobna poduszeczka na kanapę z rampą, na którą przyjeżdżały transporty więźniów? Owszem, granice żenady istnieją! Takie „gadżety” miał w swojej ofercie wysyłkowej australijski sklep Redbubble.

Bulwersująca sprawa wyszła na jaw we wtorek wieczorem, kiedy muzeum Auschwitz stanowczo potępiło takie działanie na Twitterze. Na razie piszą o niej jedynie zagraniczne media, ale zapewne burza w polskim internecie jest tylko kwestią czasu. I słusznie, bo to, co się wydarzyło, nie powinno pozostać bez reakcji.

Naprawdę myślicie, że akceptowalne jest sprzedawanie takich gadżetów, jak minispódniczki, poduszki i torby na zakupy z obrazkami z obozu zagłady Auschwitz, gdzie zginęło ponad milion ludzi? To brak szacunku, to niedopuszczalne - napisali administratorzy profilu muzeum, oznaczając nazwę sklepu.

Poduszka ozdobna z nadrukowanym zdjęciem rampy zaraz za główną bramą obozu, kosztuje jedynie równowartość 40 euro. Minispódniczka – 35, torba lniana na zakupy spożywcze – 13,90. Na wszystkich tych przedmiotach codziennego użytku widniały obrazki budynków obozowych Auschwitz. Nie wiadomo w zasadzie, jaki cel przyświecał projektantom tych gadżetów. Być może nie zdawali sobie sprawy, jakie funkcje pełniły te „klimatyczne”, „postindustrialne” budowle, które tak dobrze prezentują się na zdjęciach.

Grunt, że po twitterowym wpisie muzeum sklep zdecydował się usunąć z oferty wymienione przedmioty. Choć na początku platforma usiłowała się usprawiedliwiać, że stanowi coś w rodzaju internetowego bazarku, gdzie projektanci, artyści i producenci wystawiają swoje autorskie prace – i biorą za nie odpowiedzialność. Jednak okazało się, że mimo wszystko jest w stanie wpłynąć na „niezależnych twórców”, by kontrowersyjne dzieła wycofali.

„Dziękujemy za zwrócenie nam uwagi – napisali przedstawiciele firmy w odpowiedzi na post. – Podejmujemy natychmiastowe działania, by usunąć te i podobne produkty”.

Ale okazało się, że to nie koniec awantury. Muzeum z samego rana w środę zwróciło uwagę na kolejny niedopuszczalny gadżet wystawiony na stronie sklepu. To koszulka z napisem „Doktor Holokaust chce, żebyś miał brodę” i obrazkiem przypominającym stereotypowy wizerunek ortodoksyjnego Żyda.

Nie minęły dwa miesiące od apeli muzeum o to, by zwiedzający miejsce pamięci nie robili sobie uśmiechniętych selfie w miejscach będących miejscami kaźni więźniów obozu – i nie wrzucali ich do internetu. Najwyraźniej, choć od rozpoczęcia wojny nie minęło jeszcze 100 lat, ludziom należy wciąż tłumaczyć rzeczy oczywiste.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Archiwum: Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu (wideo)
74. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau
Haaretz: Antyszczepionkowcy w USA porównali szczepienia z Holokaustem
Muzeum Auschwitz: pokażemy wam, jak to się robi
Tagi:
sklep, Holokaust, Auschwitz, Australia, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz