Widgets Magazine
02:47 16 Wrzesień 2019
Mateusz Morawiecki

Afera z dziećmi Morawieckiego to prawdopodobnie ustawka

© AP Photo / Markus Schreiber
Polska
Krótki link
Autor Antonina Świst
12467
Subskrybuj nas na

Po tym, jak „SuperExpress” nagłośnił sprawę adopcji dzieci obecnego premiera (miała być ona rodzinną tajemnicą), wszystkie media solidarnie stanęły po stronie Morawieckiego i potępiły polityczną grę z udziałem dzieci i rodziny.

Ale szybko „cofnęły” swoje współczucie, gdy okazało się, że cała akcja prawdopodobnie była szczegółowo przemyślana przez PR-owców z kancelarii szefa rządu.

Najostrzej sprawę skomentowała Dominika Wielowieyska z TOK Fm: - Wyszliśmy na idiotów - powiedziała. Ale słów krytyki nie szczędził również politolog Marek Migalski: „No to żaden skandal. A nawet już pewne, że ustawka. Domyśliłem się po tym, że dzieci nie mają wypikselowanych twarzy. Zatem cofam swoje słowa współczucia dla Mateusza Morawieckiego. Cisną mi się na usta inne” - napisał były europarlamentarzysta, komentując sprawę okładki „SuperExpressu”.

A to było tak: w ubiegły piątek gazeta na pierwszej stronie odpaliła ładunek wybuchowy: pokazała zdjęcie rodziny premiera i zapowiedziała ujawnienie ważnego rodzinnego sekretu. Autorzy, powołując się na książkę byłego rzecznika BZ WBK Piotra Gajdzińskiego „Delfin. Mateusz Morawiecki”, zdradzili, że autor książki ujawnił fakt, iż dzieci premiera są adoptowane i prawdopodobnie nie zdają sobie z tego sprawy. Mateusz Morawiecki jeszcze tego samego dnia zwołał konferencję prasową, na której dużo mówił o miłości do swojej najbliższej rodziny. Ze wszystkich stron płynęły wyrazy solidarności, ale też oburzenia na tabloid: „Jak oni mogli? To hieny! Zniszczą dzieciom życie, jeśli te dowiedzą się z mediów!”. Niektórzy wzywali nawet do bojkotu konsumenckiego gazety.

Ale okazało się, ze całe oburzenie poszło w gwizdek, bo – jak zdradziła Annie Dryjańskiej z naTemat tajemnicza informatorka – w piątkowym „SE” znalazła się od razu zapowiedź sobotniego wywiadu z szefem kancelarii premiera Michałem Dworczykiem. Ten zaś dzień później uspokoił opinię publiczną: dzieci Morawieckiego od dawna znają prawdę, a więc nie ma mowy o pozwaniu gazety.

„Chodzi o przykrycie reszty książki. W tym „Delfinie" są poważne sprawy. "Super Express" jedzie na reklamach ze spółek Skarbu Państwa. Nigdy by się nie odważyli na coś takiego bez zgody" – miała powiedzieć Dryjańskiej osoba związana z PiS.

Ale szum medialny został już wywołany.

„Nie ma pozwu, jest wywiad. Jestem trochę zażenowana" – stwierdziła Dominika Wielowieyska.

„Mamy do czynienia z grą polityczną, w której wykorzystywane są dzieci. Oburzamy się, bo granie rodziną - a zwłaszcza dziećmi - w polityce jest czymś obrzydliwym" – ocenił Jan Grabiec z PO. „Jeśli premier nie wyraził zgody na publikację wizerunku dzieci, to będzie pozew. Jeśli natomiast okaże się, że jest symbioza obozu rządowego i redakcji to będzie to wskazywało, że ta polityczna gra odbyła się z udziałem premiera. Mam nadzieję, że premier szybko to wyjaśni".

Cóż, jeśli Mateusz Morawiecki nie pozwie SE, a rządzący dziwnie samego Superaka nie krytykują, to okaże się że zagrał politycznie z tabloidem dziećmi. Próba takiego ocieplenia wizerunku dziwnie przypadkowo pokrywałaby się z dniem premiery mogącej zaszkodzić premierowi książce. I to byłoby straszne... - napisał dziennikarz „Rzeczpospolitej” Jacek Nizinkiewicz.

Po „dziadku z Wehrmachtu” wszystkie chwyty zdają się już być dozwolone w polskiej kampanii wyborczej. A tymczasem książka o Morawieckim trafi do księgarń już 20 maja.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polska zmienia trasę dostaw ropy z Rosji
Wiceministrowie obrony USA i Polski przeprowadzili rozmowy
Kontrowersyjne życzenia premiera Morawieckiego. Wkurzyły Polaków
Morawiecki: Polska staje się coraz nowocześniejszym graczem w sektorze motoryzacji
Tagi:
dzieci, adopcja, Mateusz Morawiecki, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz