Widgets Magazine
22:21 22 Lipiec 2019
Polski rolnik

Polacy nie powinni umierać za Krym, sadownicy też

© Sputnik . Filip Klimaszewski
Polska
Krótki link
Grażyna Garboś
171022

W Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi odbyło się kolejne posiedzenie zespołu ds. stabilizacji rynku owoców. Na spotkaniu obecny był przedstawiciel Związku Sadowników RP Witold Piekarniak, który przedstawił wniosek o podjęcie rozmów z Federacją Rosyjską na temat uchylenia embarga.

Podczas posiedzenia omówiono wiele problemów, w tym kwestie kiepskiej jakości produktów, które wjeżdżają do Polski z innych krajów, a po przepakowaniu oferowane są jako polskie. Mowa była o konieczności przyspieszenia działań dotyczących umowy kontraktacyjnej. Niemniej ważny temat poruszył wiceprezes Związku Sadowników RP Witold Piekarniak, który przedstawił wniosek o podjęcie rozmów z Federacją Rosyjską na temat uchylenia embarga. Komentując na prośbę Sputnika przyczyny złożenia takiego wniosku, pan Piekarniak podkreślił, że sadownicy, i w ogóle Związek Sadowników, od samego początku byli przeciwni sankcjom unijnym i późniejszemu embargu wprowadzonemu przez Rosję. Takie posunięcia nie służą ani jednemu społeczeństwu, ani drugiemu. Tracą na tym wszyscy.

„To był dla nas cios. Nie po to prowadziliśmy kampanie promocyjne naszych owoców i pomyślnie rozwijaliśmy handel z Federacją Rosyjską. Odbiorcy byli zadowoleni i producenci. Relacje międzyludzkie dobrze się układały. Ani Unia Europejska ani rząd polski nie znaleźli sposobu na to, żeby zrekompensować to szaleństwo, które nastąpiło. Bo my bez ogródek nazywamy to szaleństwem, które nic nie dało, a wręcz poczyniło straty. Straciliśmy bliskość rynku zbytu i im więcej mija czasu, tym trudniej będzie go odzyskać. Przecież w Rosji powstają plantacje warzyw i owoców, branża się rozwija. I to dobrze. Kraj musi sobie jakoś straty zrekompensować. Rosja nawiązuje kontakty handlowe z innymi państwami. A my tracimy czas."

Dlatego mówimy otwartym tekstem: Polski rząd nie może umierać za Krym. I my nie chcemy umierać za Krym. Nas interesuje produkcja, kontakty handlowe, gospodarka, a politykę zostawiamy politykom. Ale jeśli chodzi o politykę, to też zaznaczę, że ona powinna łączyć, a nie dzielić- podkreślił wiceprezes Witold Piekarniak.

Wskazał on również na wagę utrzymywania kontaktów międzyludzkich niezależnie od tego, czy czasy są lepsze, czy gorsze. Przedstawiciele Związku Sadowników RP już od kilkunastu lat uczestniczą w różnych spotkaniach w gmachu ambasady Federacji Rosyjskiej i sami zapraszali pracowników rosyjskiej misji handlowej na przykład na święto Kwitnącej Jabłoni w rejonie grójecko-wareckim.

Niedawno delegacja Związku była zaproszona do ambasady z okazji Dnia Zwycięstwa. Była okazja do porozmawiania z Ambasadorem Federacji Rosyjskiej. Chyba nadszedł czas, aby polska strona zrobiła krok w dobrym kierunku, krok wstecz. Tym bardziej, że może teraz jest właśnie sprzyjająca sytuacja - zbliżają się wybory jedne i drugie, może nastąpi zmiana rządu, a może zmienią się podejścia do problemu. Sadownicy chcą powrotu do normalności.

„My nie odstąpimy od tego celu. Będziemy wywierać presję. Wiem, że mamy zbyt małe środowisko. Gdyby to było 2-3 miliony producentów, to by się z nami liczyli jako z masą wyborczą. Ale myślę, że sytuacja musi się zmienić, bo nie będą w stanie dalej utrzymywać tej wzajemnie niekorzystnej sytuacji. Bo to nic nie daje.

My pytamy: Węgiel sprowadzacie z Rosji, gaz sprowadzacie i jest Ok? To jest poprawne? A wymiana handlowa rolna jest nie Ok? To jest dla nas niezrozumiałe. Dla rozwiązania sytuacji potrzebna jest tylko dobra wola i trochę rozsądku z jednej i drugiej strony. Czy to nie paradoks, że mamy blisko partnera - Rosję - który jest w stanie z nami współpracować, a my szukamy partnerów gdzieś daleko w Afryce, w Iranie? To są argumenty, które mam nadzieję przemówią”- uważa Witold Piekarniak.

Na posiedzeniu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi poruszono jeszcze jeden temat ważny dla polskiego rolnictwa. Ukraiński rynek owoców bardzo się rozwija i niewykluczone, że w najbliższym czasie Polsce zagraża scenariusz o imporcie z Ukrainy owoców miękkich.

Wróżka rozkłada karty tarota
© Depositphotos / Nomadsoul1
„Realne zagrożenie przyszłościowo na pewno jest. Ukraina rzeczywiście ma taki potencjał i trzeba mieć świadomość tego. Jednak jednej rzeczy nie jesteśmy w stanie zrozumieć – nas się obkłada certyfikatami, jakość stoi na pierwszym planie i dążenie do zredukowania praktycznie do minimum wszelkich pozostałości. I my w tych standardach produkujemy. Natomiast, jeżeli Ukraina dostaje od Unii Europejskiej kontyngenty bezcłowe bez sprawdzenia, jaką jej produkcja ma wartość i jakość, to my się nie zgadzamy, bo czegoś takiego być nie może.

My się temu sprzeciwiamy. Nasze władze są głuche na to, ale myślę, że presja środowiska będzie coraz większa. To jest jakiś nonsens. W ubiegłym roku w Polsce rynek maliny przeżywał kryzys, a my dajemy pieniądze i sadzonki dla utworzenia na terenie Ukrainy pokazowej plantacji. To jest sprzeczne z racją naszych producentów” – podkreślił wiceprezes Związku Sadowników RP Witold Piekarniak.

Zobacz również:

Zamordowałeś kogoś w Polsce? Ukraina uratuje cię przed sądem
Duda: Program 500+ zrewolucjonizował życie polskiego społeczeństwa
Tagi:
sankcje, rolnictwo, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz