Widgets Magazine
05:41 20 Wrzesień 2019
Flagi krajów Unii Europejskiej przed budynkiem Parlamentu Europejskiego w Strasburgu

„Polexit” w wyścigu do Parlamentu Europejskiego. Paradoks?

© AP Photo / Christian Lutz
Polska
Krótki link
Autor
5710
Subskrybuj nas na

Wybory do Parlamentu Europejskiego wkrótce. Już 26 maja Polacy będą wybierać 52 spośród 705 eurodeputowanych. Według ostatnich sondaży liderem wciąż jest PiS, choć Koalicja Europejska skróciła dystans do partii Jarosława Kaczyńskiego.

Próg wyborczy przekracza również Konfederacja, której niewiele brakuje do wyprzedzenia lewicowo-liberalnej Wiosny. Ale w wyborach uczestniczą i mniej liczne partie, a wśród nich partia Polexit, założona przez europosła Kongresu Nowej Prawicy Stanisława Żółtka.

W rozmowie ze Sputnikiem Stanisław Żółtek przedstawił swój program.

 Pan poseł idzie na wybory z otwartą przyłbicą. Głównym postulatem partii jest wyprowadzenie Polski z Unii Europejskiej. Co zaważyło na tym, że podjął się Pan tej niezwykle trudnej i kontrowersyjnej akcji? 

– Na początek powiem, że, ponieważ nie jesteśmy zarejestrowani jako ogólnopolski komitet, prawdopodobnie nie wejdziemy do Parlamentu Europejskiego, natomiast startujemy w części okręgów sondażowo, żeby pokazać Unii Europejskiej żółtą kartkę. Naszym celem jest Parlament RP, ponieważ stwierdziłem, że Parlament Europejski jest wydmuszką, która kompletnie nie ma nic do powiedzenia i nigdy nie miała, w związku z tym są tam posłowie tylko po to, żeby dostawać duże pieniądze i wpływać na władze w swoim kraju z korzyścią dla Unii Europejskiej. To jest rodzaj przekupstwa. A jeszcze zasłona dymna demokracji europejskiej, którą robi parlament. W związku z czym nie za bardzo tam jest sens w ogóle być.

Zobacz też: Eurowybory w Polsce: małe kompendium

Kto zostanie wybrany do Parlamentu Europejskiego, nie ma najmniejszego znaczenia, bo i tak nikt nie będzie tam miał nic do powiedzenia i do zrobienia, poza tym, że dostanie pieniądze. Natomiast ma znaczenie wybór do polskiego parlamentu, bo tylko tam można zadziałać z punktu widzenia bytu w Unii Europejskiej, albo nie. Teraz tam tylko sondażowo idziemy.

Jak szedłem do Parlamentu Europejskiego, myślałem, że można go zmienić, żeby był związek krajów, a nie jedna struktura rządząca krajami. Okazało się, że tego nie da się zrobić, co więcej, wystraszeni Brexitem rządzący władcy Unii Europejskiej i Komisja Europejska postanowili wprowadzić prawa, które uniemożliwią wyjście jakiegokolwiek innego kraju w przyszłości. Będzie to karanie krajów finansowo, żeby kraj tego nie zrobił. (...) Czyli Unia rzeczywiście zmieniła się, ale w odwrotną stronę i stwierdziłem, że nie ma już możliwości jej zmian.

 Ma Pan rozeznanie swego elektoratu? Czy umowny pan Kowalski, mieszkaniec wsi lub miasta, czerpiący ewidentne korzyści z członkostwa Polski w Unii Europejskiej, zagłosuje na Polexit?

– Po pierwsze, założenie „mający ewidentne korzyści” jest nieprawidłowe. Moim zdaniem, to jest kompletna nieprawda. Gdybyśmy nie byli w Unii Europejskiej, pan Kowalski miałby takie same korzyści, dokładnie mógłby mieć to samo, a może nawet więcej. Tylko większość ludzi tego nie wie. To jest problem.

 Załóżmy, że Pan uzyska mandat europosła. Ale Polska przecież z Pana wizją ma opuścić Unię. Jak pogodzić te sytuacje?

– Nie uzyskam mandatu europosła, bo, jak powiedziałem już, jesteśmy w taki sposób zarejestrowani. Ale załóżmy, że uzyskałbym mandat europosła. Ja tu nie widzę sprzeczności, bo pójście do Parlamentu Europejskiego, a potem start do parlamentu polskiego tylko powoduje, że ja przestaję być posłem w Parlamencie Europejskim. Natomiast przynależność do Parlamentu Europejskiego zapewnia mi taką korzyść, że otrzymam wiedzę o tym, jaka jest Unia Europejska i jakie są plany na przyszłość. A plany są bardzo ponure i niedobre.

 To zapewne truizm, ale wyniki wyborów, które odbędą się w najbliższą niedzielę, będą dobrym testem na jesienne wybory do Sejmu i Senatu. W sondażach prowadzi PiS i PO. Pańska partia zapewne będzie potrzebowała koalicjanta? Z kim Pan widzi swoją partię jako „trzecią siłę”?

– Ze wszystkimi siłami eurosceptycznymi. Z tym, że odmówiłem bycia z Konfederacją „wielu nazwisk”. Dla mnie nie ma sensu być w takim tworze. Natomiast z siłami eurosceptycznymi ja bardzo chętnie będę rozmawiał w biegu do parlamentu polskiego.

Zobacz również:

Korwin-Mikke: „Media kłamią. Nie spotykałem się z Jarosławem Kaczyńskim”
Bundestag: „Polacy nie potrzebują niemieckiego nauczyciela, aby Polska pozostała wolną demokracją”
Tagi:
wybory, Parlament Europejski, Polexit, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz