Widgets Magazine
17:51 12 Listopad 2019
Polska windsurferka, mistrzyni i dwukrotna wicemistrzyni świata Zofia Klepacka

Zofia, po co ci to było

© AFP 2019 / William West
Polska
Krótki link
Autor
352857
Subskrybuj nas na

Studenci do książek, politycy do polityki, a sportowcy do sportu! I tak powinno zostać, bo kiedy te role się mieszają, to wychodzi z tego niesmaczna medialna telenowela, która naprawdę nie służy wizerunkowi Polski za granicą.

Ta wojna światopoglądowa trwa już dobre kilka tygodni i zatacza coraz szersze kręgi. Polska windsurferka, mistrzyni i dwukrotna wicemistrzyni świata Zofia Klepacka uparła się, że pójdzie na wojnę z… LGBT.

Po raz pierwszy na tematy inne niż te związane ze sportem wypowiedziała się publicznie na swoim Facebooku po tym, jak Rafał Trzaskowski zapowiedział wprowadzenie karty praw LGBT oraz zajęcia z edukacji seksualnej dla dzieci ze szkół w Warszawie. „Mówię kategorycznie NIE dla promocji środowisk LGBT i będę bronić tradycyjnej Polski” - napisała wtedy, budząc zdziwienie internautów oraz kolegów po fachu. Jedno jest pewne: udało jej się jednym wpisem obrazić rekordowo wiele osób, także z własnego, sportowego podwórka. Ale pani Zosia najwyraźniej pokochała rolę komentatorki, bo wkrótce w marcu udzieliła „Gazecie Polskiej” głośnego wywiadu.

Poskarżyła się w nim na formularze zgłoszeniowe, które przed zawodami wypełniają sportowcy. „Podczas zawodów poza Polską wypełniamy formularze zgłoszeniowe, w których musimy określić swoją płeć, i tam są trzy warianty – man, woman albo gender. Z tego, co wiem, nikt nie zaznacza opcji gender, bo zawodnicy są kobietami albo mężczyznami” - powiedziała olimpijka, a cała Polska przez dwa dni turlała się ze śmiechu. Pani Zosia nie wiedziała bowiem, że słowo „gender” oznacza po prostu „płeć” czyli kategorię do uzupełnienia, a opcje do wyboru są dwie. Po tej wpadce (nieznajomość języków obcych szkodzi!) na chwilę zamilkła. Ale nie na długo.

Wkrótce pokazała się w filmie wyprodukowanym na zlecenie Telewizji Trwam - „„Zmierzch. Ofensywa ideologii gender”. Razem z innymi przedstawicielami prawicowych środowisk wypowiadała się w dokumencie jako kobieta i matka, przerażona „ofensywą zboczeńców”. Łatwo się domyślić, że produkcja ta nie przysporzyła jej fanów, a do komitetu olimpijskiego posypały się petycje o usunięcie Klepackiej z kadry polskich reprezentantów.

Pani Zosia nie zrażała się. Nieoczekiwanie została prawdziwą gwiazdą prawicy: wsparcie okazały jej inne postaci z konserwatywnego kręgu, głoszące podobne homofobiczne teorie: aktorka Dominika Chorosińska (zadeklarowana katoliczka, znana ze skandali małżeńskich), Magdalena Ogórek, Jan Pospieszalski, zapaśnik Marcin „Różal” Różalski, a ostatnio nawet Wojciech Cejrowski. Tomasz Sakiewicz wręczył Klepackiej tytuł Osobowości Roku Telewizji Republika. Podczas gali powiedział, że „prawdziwa Polska jest tam, gdzie gwiżdżą elity, a klaszczą widzowie Telewizji Republika”. I chociaż kibice błagali Zofię, żeby wreszcie zamilkła, ona postanowiła iść na światopoglądową wojnę z całym światem. Nawet jeśli miałaby na tym ucierpieć jej kariera, a także wizerunek kraju, który reprezentuje.

Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego nastąpiło apogeum. Pani Zosia, jak twierdzi, została „zaatakowana” przez dziennikarkę Kingę Rusin pod jednym z wyborczych lokali w Warszawie. Dziennikarka krzyknęła z drugiego końca ulicy: „Wstyd! Wstyd!”. Ta akcja przerodziła się w prawdziwą awanturę, do której zaprzęgnięto już prawie cały polski show-business.

Bo podobnie jak w polityce, również w sporze Rusin-Klepacja uformowały się dwa obozy: prawicowy i lewicowy. Kingę Rusin poparli między innymi piosenkarka Margaret i aktor Borys Szyc, który zaapelował do sportsmenki, aby lepiej oddała swoje medale. Natychmiast po jego wypowiedzi ciężkie działa wytoczyła… Telewizja Publiczna, oskarżając aktora o pijaństwo i hulaszczy styl życia. Tak to sprawa Klepackiej urosła już do rozmiarów narodowej telenoweli. O tym, czy homoseksualiści to „zboczeńcy”, czy może jednak ludzie, dyskutują przedstawiciele świata dziennikarzy, kultury, sztuki i rozrywki.

„Gdyby zorganizować zawody w homofobii, Zofia Klepacka miałaby szansę na złoto” - napisała w najnowszym wydaniu „Wysokich Obcasów” Żaneta Gotowalska. Jedno jest pewne: wypowiedzi sportsmenki są bardzo na rękę obecnej władzy. Nikt specjalnie nie rwie się jej mitygować. Medialny serial w obronie „tradycyjnych wartości” zapewne jeszcze chwilę potrwa – ma szansę skończyć się dopiero po interwencjach naszych międzynarodowych sportowych partnerów.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Kielce: pomocnik proboszcza mieszkał w toalecie
Politycy – na zwolnienia!
Urszula numer dwa wkracza do akcji: Dziewictwo to samo zdrowie
Tagi:
sport, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz