Widgets Magazine
20:17 18 Wrzesień 2019
Polska

Wybory 4 czerwca: ludzie chcieli, aby nastąpiła zmiana

© AFP 2019 / Janek Skarzynski
Polska
Krótki link
Autor
11220
Subskrybuj nas na

„Pierwszy raz w życiu ja – a miałem wówczas czterdzieści parę lat, - pierwszy raz w życiu brałem udział w wyborach. Nigdy nie brałem udziału w wyborach” - tak wybory z czerwca 1989 roku wspomina dziennikarz i publicysta Stanisław Remuszko.

Wybory 4 czerwca 1989 roku odbyły się według zasad ustalonych w czasie trwania obrad Okrągłego Stołu. W ich wyniku wybrano 400 posłów oraz 100 senatorów do nowo utworzonego Senatu. W wyniku tych wyborów w Polsce ukształtowała się zupełnie nowa sytuacja polityczna. 

Sputnik rozmawiał o tamtych wydarzeniach z dziennikarzem i publicystą Stanisławem Remuszko, który wiosną 1989 podjął pracę w powstającej wtedy „Gazecie Wyborczej”.

 - 30 lat temu 4 czerwca Polacy wybierali. I zapewne Pan również. O czym marzyli? Na co czekali? Dlaczego nie mieli wątpliwości, że to przełomowe lata?

 - Myślę, że wynik wyborów 4 czerwca świadczy o tym, jakie były poprzednio nastroje w społeczeństwie. Ludzie mieli serdecznie dość tego siermiężnego komunizmu, jaki był. Był od czterdziestu paru lat, i ludzie mieli go serdecznie dosyć. Chcieli, żeby nastąpiła zmiana. Ja mogę powiedzieć, że Bogu dzięki, że wówczas, po stronie władzy stali tacy ludzie, jako główni architekci: to jest generał armii Wojciech Jaruzelski, generał broni Czesław Kiszczak - główni architekci Okrągłego Stołu, który to Okrągły Stół był pierwszym w dziejach Polski przejściem zmiany ustroju bezkrwawo, bez rozlania ani jednej kropli krwi. Efekt był taki, jaki był.

 - Dziś jest Dzień Wolności i Praw Obywatelskich. Jakie znaczenie, według Pana, jako weterana dziennikarstwa, miały wybory anno 89 dla praw obywatelskich, o których wszyscy marzyli?

 - Właśnie wybory 4 czerwca były dla praw obywatelskich skutkiem Okrągłego Stołu. Było to porozumienie zawarte między ówczesną władzą a narodem, obywatelami. Miał on rozmaite, do dziś ciągnące się skutki, przede wszystkim, właśnie, gdy chodzi o wolności i prawa obywatelskie. Jedną z pierwszych czynności, którą zrobiono, było zniesienie cenzury - z dziennikarskiego punktu widzenia sprawa podstawowa. Potem przystąpienie do opracowywania konstytucji, która gwarantowała prawa, obowiązki i wolności osobiste. I ta konstytucja, która ma już kilkadziesiąt lat, była tą zdobyczą, skutkiem wyborów 4 czerwca 1989 roku.

Wszystko, co mamy dzisiaj: poczucie wolności, możemy jeździć za granicę, możemy rozmawiać z całym światem przez telefon, mamy gospodarkę wolnorynkową - to wszystko są nasze wolności, skutki tego historycznego porozumienia.

Związek zawodowy Solidarność
© AFP 2019 / Janek Skarzynski
 - Co, według Pana redaktora, spełniło się w wyborach 4 czerwca? I jak one przekładają się na dzisiejszą rzeczywistość?

 - Ja już w zasadzie powiedziałem przed chwilą, że to, co mamy dzisiaj, to są skutki tego przełomowego, dziejowego wydarzenia – 4 czerwca 1989 roku. Jak się powiedziało kiedyś „a”, to po trzydziestu latach dochodzi się do ostatnich liter alfabetu. Ale pewnie te ostatnie nigdy nie będą wymienione, bo nigdy nie jest coś na zawsze. Mi się wydaje, że żyjemy w wolnym kraju, chociaż mogę jeszcze teraz dodać, że teraz żyjemy od kilku lat w pewnym nieoczekiwanym, ogromnym wewnętrznym podziale. W Polsce żyjemy w podziale na dwa jakby przeciwstawne, kłócące się obozy. Ale już nie chcę w to wchodzić, bo to jest taka wewnętrzna polska sprawa. Być może, jest to takie odzwierciedlenie tego starego powiedzenia: gdzie dwóch Polaków, tam trzy poglądy, albo cztery.

Warszawa. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej
© Sputnik . Krzysztof Żurek
 - Ja bym powiedział tak, że taka różnica poglądów zawsze prowadzi do dyskusji, a w dyskusji przecież rodzi się prawda. Panu bardzo serdecznie dziękuje za te wspomnienia. Pan pamięta dzień 4 czerwca 1989 roku?

 - Pamiętam doskonale. Powiem Panu, że pierwszy raz w życiu ja – a miałem wówczas czterdzieści parę lat - pierwszy raz w życiu brałem udział w wyborach. Nigdy nie brałem udziału w wyborach. Uważałem, że branie udziału w wyborach, kiedy muszę głosować tylko na jedną – nie mogę na inną - listę, jak by uwłacza mojej godności. Dokładnie pamiętam, jak pierwszy raz z przekonaniem obywatelskim poszedłem do lokalu wyborczego i oddałem głos. I to samo zrobiła moja żona. I była to dla nas radość po prostu, że tego żeśmy doczekali.

Zobacz również:

Szczepionka to „wynalazek doktora Mengele”, czyli Polska zwariowała
Kłopoty w raju. Schetyna: Tusku, odejdź!
Tagi:
PRL, demokracja, wybory, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz