Widgets Magazine
04:29 16 Październik 2019
Flaga Polski na jednym z budynków w Warszawie

 „We free people”. Kuriozalny 4 czerwca

© AP Photo / Alik Keplicz
Polska
Krótki link
Autor
2124
Subskrybuj nas na

Nikt chyba nie przypuszczał, że tak potoczą się polskie dzieje: 30 lat po zmianie ustroju po jednej stronie politycznej barykady spotkają się byli oponenci z przeciwnych opcji zasiadających przy Okrągłym Stole.

Aleksander Kwaśniewski, Lech Wałęsa i Władysław Frasyniuk na uroczystościach 4 czerwca razem skandowali „We free people!”, czekając na przemówienie Donalda Tuska. Chichot historii.

Kwaśniewski, Komorowski, Wałęsa, Frasyniuk, Tusk – czyli zarówno dawni opozycjoniści, jak i działacze PZPR spotkali się podczas obchodów 4 czerwca w Europejskim Centrum Solidarności i na Długim Targu w Gdańsku. Uroczystość miała nawiązywać wyłącznie do rocznicy wyborów i przemian ustrojowych, ale nie obyło się bez nawiązań do bieżącej polityki. Zwłaszcza przemówienie Donalda Tuska, któremu cokolwiek pochopnie Ludwik Dorn przykleił na czole „pieczątkę przegrańca” - było gorącym wezwaniem do dalszego poszerzania Koalicji Obywatelskiej.

Polska
© AFP 2019 / Janek Skarzynski
Strony politycznego sporu były zgoła inne niż w 1989 roku. Dziś były to: PiS kontra opozycja. W tej narracji przebiegały obchody. Każdy z polityków zresztą wygłosił zresztą kilka słów z osobistej perspektywy:

- Czasami mam wrażenie, że w tej współcześnie pisanej historii można sądzić, że Solidarność rozmawiała z Solidarnością, ale tam były też nieznoszone przez was komuchy. Upominam się nieco o pamięć o tych, którzy byli drugą stroną tego dialogu – powiedział były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

- Dla mnie nic się nie zmieniło. Po 13 grudnia stałem na ulicy tak jak dziś. Wtedy też krzyczałem. Wolność, Równość, Demokracja. Dziś doszła do tego Konstytucja. Dziś za kilka stołków w Spółkach Skarbu Państwa można być, katolickim narodowcem lub liberalnym demokratą – mówił Władysław Frasyniuk.

Związek zawodowy Solidarność
© AFP 2019 / Janek Skarzynski
Ale i tak wszyscy czekali głównie na przemówienie Donalda Tuska, który nie zawiódł. Były premier po raz pierwszy wypowiedział na głos deklarację o swoich planach „senackich”. Wezwał opozycję do stworzenia jeszcze szerszego bloku niż dotychczas. Nie zabrzmiało jednak zbyt przekonująco zdanie „Smutasy nie mają szansy wygrać. Gdyby ci w 1988 też się smucili, zamiast działać, nie mieliby szans na zwycięstwo”. W pewnym momencie Tusk z trybu „wiecie, musicie”, przeszedł na tryb „zrobimy” - co oznacza, że nie zamierza rezygnować z powrotu do polskiej polityki. Tutaj jednak nie było wątpliwości: „wrogiem”, któremu w opowieści Tuska należało odebrać władzę, był PiS.

„Nie jesteście żadnym antypisem” - zwracał się do swoich potencjalnych wyborców Tusk. - „Reprezentujecie cały szereg wartości”.

Wybory do PE
© AP Photo / Czarek Sokolowski
Czy było to wystąpienie, które można uznać za jedno z najlepszych w karierze byłego premiera? Z pewnością nie, nie było wolne od dłużyzn, czuć było również przygnębienie po przegranej KE w eurowyborach. Z pewnością było ono jednak eleganckim elementem rozgrywki pomiędzy Donaldem Tuskiem i Jarosławem Kaczyńskim. Według prof. Tomasza Nałęcza Tusk swoim przemówieniem rzucił rękawicę: „Jarek, byłem tu w maju 1988, jestem też dzisiaj. A ty, gdzie jesteś?”.

Z pewnością jednak w tegorocznych obchodach zaskakuje przede wszystkim przetasowanie, które się dokonało na polskiej scenie politycznej. Kwaśniewski i Frasyniuk poklepujący się po plecahc to jednak rzadki widok.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Zełenski po spotkaniu z Dudą: Trzeba bronić tranzytu gazu przez Ukrainę i walczyć z Nord Stream 2
Tagi:
Okrągły Stół, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz