Widgets Magazine
06:54 16 Wrzesień 2019
Jarosław Kaczyński

Wszyscy chcą z prezesem

© REUTERS / Kacper Pempel
Polska
Krótki link
Autor Tomasz Dudek
161
Subskrybuj nas na

Paweł Kukiz zarzeka się, że to Jarosław Kaczyński zaproponował mu wspólne listy, ale widać, że aż pali się, aby zasiąść w zwycięskiej koalicji. Po pierwsze powinien przypomnieć sobie los nieszczęsnych „przystawek” - czyli Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin. Po drugie powinien pamiętać, że sojusz z PiS z pewnością przypłaci stratą „marki”.

 

„Reszta” klubu parlamentarnego Zjednoczonej Prawicy, która znalazła się na listach PiS, czyli ugrupowanie Jarosława Gowina Polska Razem oraz Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry, w powszechnym mniemaniu funkcjonuje dziś jako część partii rządzącej. Osobno, wymachując swoim sztandarem, ani Gowin, ani Ziobro nie mieliby szans zaistnieć w polityce krajowej. Tylko „wchłonięcie” przez partię Kaczyńskiego gwarantuje im bycie u steru.

Paweł Kukiz będzie musiał liczyć się z tym samym.

Na razie lider Kukiz’15 kryguje się: „W pierwszych moich rozmowach prezes PiS proponował wejście w koalicję z PiS-em. Wie pan, z czym to się wiąże, z urzędami, z pieniędzmi. Odmówiłem!”. Później przekaz trochę się zmienił: „Ostatnio rozmawiałem z panem prezesem. Wspólne listy jak najbardziej. To nie była moja propozycja, tylko pana prezesa”.

Kreml
© Sputnik . Антон Денисов
Teraz Kukiz jest na etapie stawiania warunków: domaga się większej „demokratyzacji państwa”. Twierdzi, że jest gotów startować z list PiS, jeżeli ludzie prezesa złożą taką obietnicę. Ale z drugiej strony warunki postawione przez Kukiza zdają się nie budzić szczególnej troski rządzących: „Nie było żadnego zainteresowania, jeśli chodzi o bierne prawo wyborcze dla każdego Polaka, nie było zainteresowania wprowadzeniem referendum. Przez cztery lata możecie jedni i drudzy robić z tym narodem, co wam się żywnie podoba, i nie ma żadnego instrumentu, żeby naród mógł powiedzieć: nie, dość, basta. Jakim prawem?”.

PiS nie musi się tym przejmować. Bo po prostu wie, że potencjalni koalicjanci i tak będą sami dobijać się do drzwi na Nowogrodzkiej. Niedawno otwartość na współpracę zadeklarował w imieniu PSL były minister rolnictwa Marek Sawicki. Teraz do wspólnego rządzenia przymierza się Paweł Kukiz.

W dniach 31 maja – 5 czerwca przeprowadzono sondaż Social Changes dla portalu wpolityce.pl. Partia Kukiza uzyskała w nim nadspodziewanie dobry wynik, lepszy nawet od Wiosny Roberta Biedronia: 9 procent poparcia. To jednak wciąż zbyt mało, aby stanowić w Sejmie odrębną, decyzyjną siłę z realnym wpływem na rzeczywistość, stąd umizgi do prezesa.

Takiego zdania jest również ekspert, komentujący na łamach portalu wPolityce wyniki sondażu. Prof. Norbert Maliszewski, politolog, mówi: „Kukiz ma poparcie elektoratu antysystemowego. Wciąż jest trybunem ludowym dla pewnej grupy wyborców. Ale to niekoniecznie przekłada się na głosowanie. Wiadomo przecież, że Paweł Kukiz nie startuje w każdym okręgu. Efekt 9 procentowego poparcia dla Kukiz ‘15 może być tylko efektem sondażowym. Podobnie jest z Wiosną Biedronia. Jeżeli takie ugrupowanie ma autentycznego lidera w ocenie wyborców liberalnych, to wówczas zbiera on sondażowe poparcie. A jeżeli chodzi o faktyczne poparcie, to jest już znacznie gorzej”.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
wybory, PiS, Kukiz'15
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz