02:27 25 Czerwiec 2019
Jarosław Kaczyński

Wszyscy chcą z prezesem

© REUTERS / Kacper Pempel
Polska
Krótki link
Tomasz Dudek
161

Paweł Kukiz zarzeka się, że to Jarosław Kaczyński zaproponował mu wspólne listy, ale widać, że aż pali się, aby zasiąść w zwycięskiej koalicji. Po pierwsze powinien przypomnieć sobie los nieszczęsnych „przystawek” - czyli Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin. Po drugie powinien pamiętać, że sojusz z PiS z pewnością przypłaci stratą „marki”.

 

„Reszta” klubu parlamentarnego Zjednoczonej Prawicy, która znalazła się na listach PiS, czyli ugrupowanie Jarosława Gowina Polska Razem oraz Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry, w powszechnym mniemaniu funkcjonuje dziś jako część partii rządzącej. Osobno, wymachując swoim sztandarem, ani Gowin, ani Ziobro nie mieliby szans zaistnieć w polityce krajowej. Tylko „wchłonięcie” przez partię Kaczyńskiego gwarantuje im bycie u steru.

Paweł Kukiz będzie musiał liczyć się z tym samym.

Na razie lider Kukiz’15 kryguje się: „W pierwszych moich rozmowach prezes PiS proponował wejście w koalicję z PiS-em. Wie pan, z czym to się wiąże, z urzędami, z pieniędzmi. Odmówiłem!”. Później przekaz trochę się zmienił: „Ostatnio rozmawiałem z panem prezesem. Wspólne listy jak najbardziej. To nie była moja propozycja, tylko pana prezesa”.

Kreml
© Sputnik . Антон Денисов
Teraz Kukiz jest na etapie stawiania warunków: domaga się większej „demokratyzacji państwa”. Twierdzi, że jest gotów startować z list PiS, jeżeli ludzie prezesa złożą taką obietnicę. Ale z drugiej strony warunki postawione przez Kukiza zdają się nie budzić szczególnej troski rządzących: „Nie było żadnego zainteresowania, jeśli chodzi o bierne prawo wyborcze dla każdego Polaka, nie było zainteresowania wprowadzeniem referendum. Przez cztery lata możecie jedni i drudzy robić z tym narodem, co wam się żywnie podoba, i nie ma żadnego instrumentu, żeby naród mógł powiedzieć: nie, dość, basta. Jakim prawem?”.

PiS nie musi się tym przejmować. Bo po prostu wie, że potencjalni koalicjanci i tak będą sami dobijać się do drzwi na Nowogrodzkiej. Niedawno otwartość na współpracę zadeklarował w imieniu PSL były minister rolnictwa Marek Sawicki. Teraz do wspólnego rządzenia przymierza się Paweł Kukiz.

W dniach 31 maja – 5 czerwca przeprowadzono sondaż Social Changes dla portalu wpolityce.pl. Partia Kukiza uzyskała w nim nadspodziewanie dobry wynik, lepszy nawet od Wiosny Roberta Biedronia: 9 procent poparcia. To jednak wciąż zbyt mało, aby stanowić w Sejmie odrębną, decyzyjną siłę z realnym wpływem na rzeczywistość, stąd umizgi do prezesa.

Takiego zdania jest również ekspert, komentujący na łamach portalu wPolityce wyniki sondażu. Prof. Norbert Maliszewski, politolog, mówi: „Kukiz ma poparcie elektoratu antysystemowego. Wciąż jest trybunem ludowym dla pewnej grupy wyborców. Ale to niekoniecznie przekłada się na głosowanie. Wiadomo przecież, że Paweł Kukiz nie startuje w każdym okręgu. Efekt 9 procentowego poparcia dla Kukiz ‘15 może być tylko efektem sondażowym. Podobnie jest z Wiosną Biedronia. Jeżeli takie ugrupowanie ma autentycznego lidera w ocenie wyborców liberalnych, to wówczas zbiera on sondażowe poparcie. A jeżeli chodzi o faktyczne poparcie, to jest już znacznie gorzej”.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
wybory, PiS, Kukiz'15
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz