23:43 17 Listopad 2019
Wysypisko śmieci

Polska „sprząta” cudze śmieci

© Sputnik . Pavel Lisitsyn
Polska
Krótki link
Autor
8394
Subskrybuj nas na

Padł nowy rekord importu odpadów sprowadzonych do Polski z zagranicy. W 2018 roku wwieziono 434,4 tys. ton, co prawie o 60 tys. ton więcej niż rok wcześniej.

Jak podaje Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, najwięcej śmieci wysyłają do Polski Niemcy (ponad 250 tys. ton), Wielka Brytania (36,4 tys. ton) i Szwecja (30,4 tys. ton). Na liście są również Włochy, Litwa, Słowenia, Austria, Norwegia, Słowacja.
Zgody na wwóz odpadów udziela Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, bo musi być pewność, że trafią do specjalistycznych miejsc, w których można odzyskać część surowców, a resztę unieszkodliwić. Branża recyklingowa chce jeszcze większych dostaw. Ekolodzy, przeciwnie, alarmują: „Nie radzimy sobie z taką ilością! Zamknijmy granice!”.

Zobacz też: Polska śmietnikiem Europy: padł absolutny rekord

W rozmowie ze Sputnikiem ekspert z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu dr. Benjamin Noga ocenił, jak działa polski rynek śmieciowy.

- Jak widać, konflikt interesów leży na powierzchni. Czy da się te interesy pogodzić?

- Nie do końca jestem przekonany, że branża recyklingowa jest zainteresowana wwozem śmieci. Trudno sobie wyobrazić sens importu do Polski cudzych odpadów. Mamy wystarczająco dużo swoich śmieci, żeby narażać swoje pieniądze. Nie wykluczam, że import odbywa się w celu składowania i dalszej utylizacji przez drobnych recyklerów.

- Czy w takiej sytuacji za jakiś czas Polska nie stanie się największy w Europie odbiorcą cudzych śmieci?

- Wszystko to jest wielki biznes i dla branży recyklingowej sprawą oczywistą jest pozyskanie surowca, którym są śmieci. Tu się zarabia. Na pewno nie brakuje rodzimych odpadów. Działających w tej branży spółek powinno być tyle, żeby obsłużyć własny rynek. Sens takich transferów śmieci zza granicy na dłuższą metę jest ograniczony. Na tym rynku powinny działać jakieś regulatory, monitoring, bardziej ścisłe przepisy prawne dotyczące niebezpiecznych odpadów, które trafiają na rynek pod przykrywą nieszkodliwych. Niestety nie widzę u nas jakiegoś zaangażowania w walce z istnieniem niektórych grup, działających na granicy prawa.

- W mediach są one wprost nazywane mafią śmieciową…

- No właśnie… Te grupy są zainteresowane wszystkim, na czym da się zarobić. Ściekami cudzymi też… Jeszcze pod koniec lat 80. z Niemiec wwożono beczki z uranopochodnymi materiałami. Ale przecież są też odpady z importu, które nadają się do przeróbki. Krajowe moce ze swoimi różnie z tym radzą. Tu diabeł tkwi w szczegółach. Rynek śmieciowy to jeszcze jest podzielony na frakcje.

- Jeśli odpady trafiają do zakładów recyklingowych oficjalnie i to przynosi realne zyski, to jest czysty biznes. Ale są przypadki, kiedy śmiecie nie mają konkretnego adresata, zrzuca się je w „czystym polu”. Wtedy utylizacja staje się bólem głowy miejscowych władz i bije po kieszeni polskiego podatnika. Inspektorat niestety nie zawsze może temu zapobiec. Gdzie, Pana zdaniem, jest wyjście? Jak walczyć z przysłowiową mafią śmieciową?

- Zgadzam się z tym, że jeżeli wwozi się odpady do prawdziwego recyklingu, w następstwie czego otrzymujemy pozyskiwany produkt, to miało by to sens. Jeżeli jednak odpady trafiają na składowisko, na dodatek półlegalnie czy nielegalnie, to takie działanie można traktować, jako łamanie prawa. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska nie zawsze może temu zapobiec, ma określone moce. Dokładnie jak w naszej służbie weterynaryjnej. A śmieci przybywa.
Uważam, że nie mamy jakiegoś konkretnego sprawdzonego sposobu. Sądzę, że trzeba korzystać z doświadczeń innych krajów, takich, na przykład, jak Niemcy. Oni do nas wwożą, a my do nich nie wywozimy. Dlaczego? To jest podstawowe pytanie.

- A może wywozimy, tylko o tym cicho..?

- W przypadku Niemiec nie wyobrażam sobie, żeby można było wywieźć nasze śmiecie do niemieckiego lasu. Musimy przede wszystkim zrobić porządek z półlegalnymi czy nielegalnymi składowiskami. Od tego trzeba by było zacząć i zwiększyć kontrolę nad tym procederem. Na razie poznajemy tylko dane statystyczne, ale nie ma konkretnej informacji przeciwdziałania tym niekorzystnym, wręcz szkodliwym dla państwa i obywateli zjawiskom.

Zobacz również:

Zielone światło dla uzależnionych od smartfonów Polaków
W grobie „lajki” są niepotrzebne: jak blogerzy Instagrama ryzykują życiem
Tagi:
śmieci, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz