20:55 07 Grudzień 2019
Protest Greenpeace na elektrowni w Bełchatowie

Pan premier nie czuje klimatu

© REUTERS / Rafal Milach/Greenpeace
Polska
Krótki link
Autor
81910
Subskrybuj nas na

Mateusz Morawiecki wypowiedział się przeciwko zapisowi o dojściu do 2050 roku do neutralności klimatycznej w Unii Europejskiej. Ekolodzy z Greenpeace postanowili go za to ukarać. Dotkliwie.

Wstyd

W nocy z minionego piątku na sobotę na kominach chłodniczych elektrowni w Bełchatowie pojawiła się podświetlona twarz premiera z napisem „Wstyd” po polsku i po angielsku.

To sprawka polskiego oddziału Greenpeace. „Znajdź na zdjęciu dwóch największych niszczycieli klimatu w Polsce. Wczoraj premier Mateusz Morawiecki opowiadał, jak wiele osiągnął, torpedując ambicje klimatyczne w UE. Aktywiści odpowiedzieli projekcją na elektrowni w Bełchatowie” - napisali w Twitterze aktywiści.

Na anglojęzycznym, „europejskim” koncie Greenpeace pojawił się podobny wpis:

„Wstydź się! Polscy aktywiści umieścili w Polsce dwóch złoczyńców klimatycznych. Elektrownia węglowa Bełchatów to największy zanieczyszczający w Europie, a premier Polski Mateusz Morawiecki w tym tygodniu storpedował plany UE dotyczące osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r.” - czytamy na profilu Greenpeace EU.

- Mateusz Morawiecki ma szansę przejść do historii jako premier, który zgodził się na niszczenie klimatu i z pewnością nie jest to powód do dumy – powiedział Marek Józefiak, koordynator kampanii „Klimat i energia” w Greenpeace.

Zrobiliśmy to dla ludzi

Premier naraził się ekologom nie na żarty podczas czwartkowego szczytu UE. Większość krajów członkowskich chciała, żeby szczyt UE zobowiązał Komisję Europejską i Radę UE do stworzenia ram mających określić, jak zapewnić transformację do neutralności klimatycznej UE do 2050 r. Ale wniosek – aby przeszedł  – musiał być zatwierdzony jednomyślnie. Tak się nie stało. Kilka państw UE (Węgry, Czechy, Estonia i Polska) się z niego wyłamało. Swoje stanowisko, przeciwne zaostrzeniu Porozumienia Paryskiego, Mateusz Morawiecki tłumaczył tak:

Nie dajemy zgody na zaostrzenie celu klimatycznego, ponieważ muszą być bardzo ściśle określone wszelkie warunki dotyczące ewentualnych mechanizmów kompensacyjnych dla państw członkowskich, dla regionów, dla branż.

Według Morawieckiego Polska wraz z Grupą Wyszehradzką, a także z Estonią doprowadzili do takiej sytuacji, że w konkluzjach nie został ujęty rok 2050, co, przekładając na język praktyczny, oznacza, że nie przyjęto dodatkowych, jeszcze bardziej ambitnych celów klimatycznych. Zabezpieczono tym samym interesy polskich przedsiębiorców, obywateli, którzy ponosiliby ryzyko dodatkowego opodatkowania, kosztów, na co Polska nie mogła się zgodzić – twierdzi premier.

I w tym, co mówił Morawiecki, jest sporo słuszności – podobne obawy jeszcze do niedawna wyrażały między innymi Niemcy, które bały się, że zaostrzenie zapisów odbije się negatywnie na ich przemyśle samochodowym. Morawiecki nie zaprzeczył konieczności obniżania emisji trujących gazów, zażądał jednak specyfikacji warunków, na których miałyby odbywać się dalsze obostrzenia.

Jak długo to jeszcze potrwa?

Jednak i Greenpeace ma rację co do „trucia” przez elektrownię w Bełchatowie. Kolejne rządy w Polsce (bo problem ten nie dotyczy wyłącznie PiS, ale absolutnie wszystkich ekip rządzących po 1989) mają fiksację na temat węgla – i zero pomysłu, jak proces dekarbonizacji przeprowadzić długofalowo. A ta zdaje się dziś koniecznością. Rządzący zwiększają import węgla z Rosji, przy bardzo, bardzo powolnym wprowadzaniu Odnawialnych Źródeł Energii (które, nota bene, również wymagają sporego zapasu paliw kopalnych) i rozbudowie gazoportu.

Premier ma rację, stawiając pytania o specyfikę i szczegóły wdrażania porozumień dla różnych krajów Unii – z pewnością inne rozwiązania zastosuje stojąca atomem Francja, inne – zapóźniona ekologicznie Polska. Ale rację mają również ekolodzy, którzy pytają: jak długo jeszcze Polska będzie stała węglem?

Premier Morawiecki twierdzi, że bronił polskich interesów. Czyli czego? Dalszego uzależnienia od importu węgla? Rosnących cen energii pochodzącej z paliw kopalnych? A może tego, że międzynarodowe koncerny, które chcą korzystać z zielonej energii mogą zacząć się wycofywać z Polski? Może fale upałów w kraju są jeszcze zbyt krótkie, a susze zbyt mało dotkliwe dla polskiego rolnictwa? - powiedziała ekspertka Greenpeace Anna Ogniewska.

I temat wymaga rzetelnej debaty.  Rząd musi zastanowić się, co zaproponować górniczym regionom Polski. Niestety sensownej odpowiedzi na to pytanie brak również po stronie opozycji.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
środowisko, UE, Mateusz Morawiecki, klimat, porozumienie klimatyczne
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz