Widgets Magazine
01:47 20 Wrzesień 2019
Ukraińcy na rosyjskim punkcie granicznym Donieck

Polski pracodawca to koszmar ukraińskiego pracownika

© Sputnik . Maksim Blinow
Polska
Krótki link
Autor
Ukraińcy w Polsce (34)
5215
Subskrybuj nas na

„Około 250 tysięcy Ukraińców planuje w tym roku opuścić Polskę z powodu nieuczciwości pracodawców” - krzyczały od połowy czerwca nagłówki polskich mediów.

Trudno się dziwić: jeśli będą wciąż powtarzać się historie, takie jak Dimy, Alony, Oksany czy ostatnio – Wasyla, Polska zacznie być omijana przez pracowników ze wschodu szerokim łukiem. Przejmą ich Czesi i Niemcy.

Opinia publiczna nie może dojść do siebie po tragedii spod Nowego Tomyśla. Wasyl, który zasłabł w pracy, został przez szefową „wywieziony” do lasu – gdzie zmarł. W taki sposób Polacy często pozbywają się niechcianych zwierząt domowych: wypuszczają do lasu na pewną śmierć. Grażyna F. była znana organom ścigania. Wasyl, ojciec trójki dzieci ze wsi pod Iwano-Frankiwskiem, nie był ponoć jedynym pracownikiem, którego skrzywdziła. Kobieta miała wcześniej zalegać z pensjami, zastraszać własną rodzinę, wszczynała awantury. Była poszukiwana przez policję. Tak powiedziała mediom jej matka.

Od wczoraj Polacy leją łzy nad historią Wasyla, ale to nie jedyny taki „wypadek przy pracy”, który z powodu nieuczciwości pracodawcy skończył się śmiercią lub kalectwem ukraińskiego pracownika. Choć oczywiście sprawa Wasyla jest bezprecedensowa.

- To najtragiczniejsza z całej serii znanych już spraw poszkodowanych pracowników z Ukrainy – powiedział mediom Witold Horowski, konsul honorowy Ukrainy w Polsce.

Dima

Dima Shutak pracował zamknięty w piwnicy - pilnował maszyny do robienia papierowych pudełek na owoce. Miał wyciągać te, które blokowały maszynę. W pewnym momencie doszło do wypadku: prasa zmiażdżyła mu dłoń. Trzeba było ją amputować. Sprawa miała miejsce w feralnej dla Ukraińców Wielkopolsce w 2016 roku. Szef Dimy nie powiadomił o wypadku inspekcji pracy. Jest nieprawomocnie skazany na półtora roku pozbawienia wolności. Dima, który wyjechał z Ukrainy w wieku 19 lat, chce pozostać w Polsce. Kończy trzyletnie studia, pracuje dorywczo na ochronie. Mówi, że nawet jako osoba niepełnosprawna w Polsce ma lepszą opiekę niż w swoim kraju.

Alona

Obsługiwała magiel, straciła dłoń – podobnie jak Dima, 29-letnia Alona Romanenko pracowała w okolicach Poznania. Nie miała zezwolenia na pracę ani odpowiedniego przeszkolenia. Kiedy po wypadku do zakładu przyjechali strażacy (jej rękę udało się uwolnić po około 40 minutach), jeden z pracowników zabronił im niszczenia maszyny w celu ratowania koleżanki. Tragedia miała miejsce w grudniu 2017. Robert S. stanął przed sądem. Przedtem jednak on oraz inni Ukraińcy pracujący w zakładzie usiłowali przekonać Alonę, by nie nagłaśniała sprawy.

Oksana

Jędrzej C. - dostawca warzyw, również spod Poznania, pracownicę, która zasłabła, wywiózł na przystanek autobusowy pod Środą Wielkopolską. Posadził ją na ławce, po czym wezwał pogotowie, czekając w zatoczce autobusowej nieopodal. Okazało się, że Oksana miała udar mózgu. W sądzie szef Ukrainki zeznawał, że na początku zamierzał sam zawieźć pracownicę do szpitala, ale uświadomił sobie, że zatrudnia ja nielegalnie. Postanowił więc odegrać teatrzyk z odgrywaniem ról (wzywając pogotowie, udawał obcą osobę, która Ukrainkę po prostu w takim stanie znalazła). Później pokrył jednak koszty leczenia Oksany. Sprawa była nagłośniona przez media, gdyż Jędrzej C. reklamował się jako jeden z najlepszych, niezawodnych dostawców pracujących dla Lidla.

Zakupy w sklepie spożywczym
© Fotolia / Gina Sanders
Ostatecznie Oksana poszła z nim na ugodę, a prokurator uznał, iż wprawdzie zachowanie Jędrzeja C. opóźniło pomoc poszkodowanej, ale później pracodawca nie uciekał od odpowiedzialności, nie pozostawił jej również na pastwę losu.

Jurij Karyagin, szef pierwszego związku zawodowego pracowników ze Wschodu, mówi, że pogłoski o tym, że z Polski wyjedzie około 250 tys. Ukraińców, nie są przesadzone:

- Pensja pod stołem, drogie mieszkanie i umywanie rąk w momencie wypadku. To standard dla Ukraińców.

Jak podaje portal Money.pl, 252 tys. Ukraińców chce wyjechać jeszcze w tym roku. Kolejne 376 tys. chce opuścić nasz kraj w przyszłym. W sumie na Zachód w ciągu trzech lat planuje wyjechać aż 900 tys. Dokąd pojadą? Do Czech, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Holandii, Szwecji. Dane te potwierdza raport „Ukraińcy na polskim rynku pracy” stworzony przez EWL, firmę rekrutującą obcokrajowców oraz Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Co drugi pracownik przyznaje, że do dalszej pracy w Polsce zniechęca go wyzysk i niskie zarobki.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Ukraińcy w Polsce (34)

Zobacz również:

„Dla Rosjan Ukraińcy będą bratnim narodem, niezależnie od polityki Kijowa"
Ukraina, Polska, Zełenski: Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść
Polski pracodawca porzucił ukraińskiego pracownika w lesie. Mężczyzna nie żyje
Tagi:
imigranci, migracja, praca, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz