03:42 12 Grudzień 2019

Polacy walczą o stołki w Brukseli

© Sputnik . Alexey Vitvitsky
Polska
Krótki link
Autor
581
Subskrybuj nas na

Zbliża się kolejny szczyt Unii Europejskiej. W mediach snuje się różne prognozy na temat tego, jakie osobistości obejmą kluczowe stanowiska unijne. Na co może liczyć Polska?

Sputnik zasięgnął opinii na ten temat u polityka prof. Tadeusza Iwińskiego.

„Polska nie ma raczej żadnych szans na uzyskanie jakiegoś wysokiego stanowiska. I to z dwóch powodów. Po pierwsze, jesteśmy w Unii Europejskiej od 2004, więc 15 lat i mieliśmy już byłego premiera Jerzego Buzka, który był szefem Parlamentu Europejskiego, czyli pełnił jedną z ważniejszych funkcji. Mieliśmy też komisarzy europejskich.

Jak wiadomo, każde z 28 państw (łącznie z Wielką Brytanią) ma prawo do teki komisarza i te teki są, oczywiście, bardziej lub mniej ważne; jeśli się Unia Europejska rozszerzała, to brakło nawet tematyki dla poszczególnych kandydatów.

Mieliśmy pana Janusza Lewandowskiego, który był komisarzem odpowiadającym za budżet. To jest jedno z ważniejszych stanowisk. Wreszcie Donald Tusk powoli kończy swoją kadencję jako przewodniczący Rady Europejskiej. Więc jest to pierwszy, jakby formalny, powód” – mówi profesor Iwiński.

Jako drugi profesor wymienia fakt, że Polska nie ma teraz najlepszej opinii w Unii Europejskiej. Potwierdza to chociażby ostatnia decyzja Trybunału Sprawiedliwości w sprawie polskich sędziów, który uznał, że rozwiązania prawne Polski są niezgodne z rozwiązaniami traktatowymi. Polska w międzyczasie dokonała zmian w ustawie, więc jest traktowana przez wiele dużych państw jako kraj, który opóźnia pewne procesy integracji.

Rozmówca Sputnika przytoczył jeszcze jeden przykład odmiennego stanowiska Polski w UE.

To, co się ostatnio stało, to jest kwestia dyskusyjna, ale premier Morawiecki wraz z trzema innymi szefami rządów - Estonii, Węgier i Czech, (ale stanowisko Polski było decydujące) – de facto zawetował kwestię, która jest obecnie jedną z najbardziej aktualnych: czyli, co robić z zagrożeniami związanymi ze zmianą klimatu. Oczywiście, są tacy politycy, jak Donald Trump, którzy w ogóle mówią, że nie zachodzą żadne zmiany klimatyczne. Ale to jest kuriozalne stanowisko.

„Na ogół ogromna większość polityków jest za tym, że jest to rzecz bardzo istotna. I chodziło tam o przyjęcie takiego progu decyzyjnego, że do 2050 roku, (a jest to odległa perspektywa), wszystkie kraje i wszystkie rządy powinny dążyć do tego, żeby była tak zwana zerowa emisja” – powiedział Tadeusz Iwiński.

Powracając do pytania, na co Polska może liczyć w UE, profesor wyraził opinię że w Radzie Europejskiej jest tylko jedno stanowisko do obsadzenia – pełnione przez Donalda Tuska. Ale tutaj na pewno nie będzie nikt kolejny z Polski.

„Oczywiście, można liczyć na stanowisko ważnego komisarza, ale to jest wszystko. Jest pięć stanowisk, które są w grze: szef Komisji Europejskiej czy szefowa. Właśnie przewodniczący Rady Europejskiej, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, zastępca przewodniczącego Komisji Europejskiej, który odpowiada za politykę zagraniczną, jest szefem europejskiej dyplomacji, tak, jak obecnie pani Mogherini z Włoch. No, i jeszcze szef Banku we Frankfurcie nad Menem. Taki jest bilans. Ne wiadomo, czy za kilka dni, na kolejnym szczycie okaże się możliwy wybór, on może się przedłużyć nawet do okresu powakacyjnego” – stwierdził prof. Iwiński.

Profesor zwrócił też uwagę na to, że w Parlamencie Europejskim Polskę będzie reprezentować 52 posłów. Przy czym ten pięćdziesiąty drugi jest taką ciekawostką, ponieważ przejmie mandat tylko po Brexicie.

„Rola Parlamentu Europejskiego nie może być niedoceniona, ale też nie może być przeceniona, dlatego najważniejszą rzeczą, która jest słabo uświadomiona, jest to, że ten parlament nie ma inicjatywy ustawodawczej. On, oczywiście, podejmuje wiele ważnych decyzji, ale generalnie nie jest tak, jak w demokracji parlamentarnej, że jest rząd, którym w tym przypadku jest Komisja Europejska, i parlament Europejski”.

Więc, tutaj, myślę, że Polska może otrzymać stanowiska – nie wiem, przewodniczącego czy wiceprzewodniczącego jednej czy dwóch komisji. I dalej istotne stanowiska, na przykład, w grupach współpracy Parlamentu Europejskiego z poszczególnymi istotnymi państwami, powiedzmy, Stanami Zjednoczonymi, Chinami, czy Rosją lub krajami Azji Centralnej – podkreślił prof. Iwiński.

Poruszając kwestię przyszłości Donalda Tuska, który kończy swoją kadencję prezydencką w UE i któremu niektórzy wróżą rolę przewodniczącego Komisji Europejskiej, Tadeusz Iwiński utrzymuje, że jego zdaniem Tusk nie ma żadnych szans, żeby zostać przewodniczącym Komisji Europejskiej.

„Tu jest potrzebne zachowanie równowagi płci, reprezentacji większych i mniejszych krajów. Miał swoją pierwszą kadencję, bo ta kadencja 2,5-letnia, teraz kończy drugą. Więc, to nie wchodzi w grę. Natomiast w Polsce są siły, które uważają, że byłby najlepszym kandydatem obozu centrowo-lewicowego w wyborach prezydenckich w kraju, które przypadają na maj przyszłego roku. Więc Donald Tusk ma prawie rok na podjęcie decyzji o kandydowaniu lub nie na urząd prezydenta, bo dla opozycji, dla tak zwanej Koalicji Europejskiej, wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego nie wypadły tak dobrze, jak sądzono. Uważam, że jako polityk Tusk byłby bardzo dobrym kandydatem ale na stanowisko premiera” - stwierdził na zakończenie prof. Tadeusz Iwiński.

Zobacz również:

„Zełenski powinien pojechać do Warszawy, a nie do Brukseli”
Podgórski: „Supermocarstwo jest za oceanem, a my jesteśmy na linii frontu”
Premier Morawiecki walczył w Brukseli o „interesy Polski i niższe koszty energii”
Tagi:
Parlament Europejski, szczyt, Unia Europejska, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz