Widgets Magazine
09:10 25 Sierpień 2019
Urna do głosowania z logo partii Sojusz Lewicy Demokratycznej

Wyborcy swoje, Czarzasty swoje. Dylemat SLD

© Zdjęcie: Facebook/Sojusz Lewicy Demokratycznej
Polska
Krótki link
Tomasz Dudek
6320

29 czerwca to dzień, kiedy członkowie Sojuszu w wewnętrznym referendum zdecydują o formule startu na jesieni. Włodzimierz Czarzasty, który niespodziewanie został największym wygranym ostatnich eurowyborów chce, aby jego partyjne „doły” wypowiedziały się, czy iść do Sejmu pod własnym szyldem czy jednak pozostać przy Grzegorzu Schetynie.

A może zawiązać inną, stricte lewicową koalicję? To już o wiele mniej prawdopodobne. A szkoda.

Fakt, że Platforma bliższa jest sercu przewodniczącego Czarzastego niż Adrian Zandberg czy Robert Biedroń, zdradziła rzeczniczka partii Anna Maria Żukowska. Komentując wewnętrzne referendum kilka dni temu, stwierdziła, że zawiązanie koalicji stricte lewicowej to „zbyt duże ryzyko popełnienia błędu z 2015”. Wówczas SLD poszło do wyborów parlamentarnych pod szyldem „SLD Lewica razem” (dziś to zgoła inny brand), razem z Zielonymi, Barbarą Nowacką i kilkoma mniejszymi satelitami.

W sobotę 29 czerwca członkowie i członkinie sojuszu odwiedzą specjalne punkty, albo zagłosują telefonicznie bądź internetowo. Do wyboru mają dwie opcje, obie bardzo ogólnikowe: samodzielnie bądź w koalicji. Nie jest powiedziane, z kim owa koalicja miałaby zostać zawiązana. Ale w domyśle chodzi o PO.

Jeżeli większość członków SLD opowie się w referendum za startem w porozumieniu z innymi siłami, w pierwszej kolejności podejmiemy rozmowy z partnerami z Koalicji Europejskiej - zastrzegła zdecydowanie Żukowska.

To zła wiadomość dla wszystkich, którzy czekają na lewicowy blok. A takie głosy słychać coraz częściej po lewej stronie internetu. Nawet najbardziej zagorzali krytycy Sojuszu pod rządami Leszka Millera, dziś właśnie w Czarzastym upatrują szans na powrót lewicy do sejmowych ław. SLD zaplusowało inicjatywą Andrzeja Rozenka, by wesprzeć emerytowanych mundurowych w walce z tnącym im świadczenia rządem owładniętym szaleństwem dekomunizacji. Wyborcy są w stanie wybaczyć Sojuszowi nawet Magdalenę Ogórek – ale pod warunkiem, że pozbędzie się balastu w postaci „lwowskiego żulika polskiej polityki” Grzegorza Schetyny.

Polskie jabłka
© AFP 2019 / Giuseppe Aresu
Z przecieków od działaczy znajdujących się blisko przewodniczącego Czarzastego wynika, że nastroje w Sojuszu raczej sprzyjają zawiązaniu koalicji – i prawdopodobnie za tym opowiedzą się członkowie partii. Oficjalne ogłoszenie wyników ma odbyć się w poniedziałek 1 lipca. W tym czasie głosy policzy specjalnie powołana przez Radę Krajową SLD komisja wyborcza.

Czarzasty obiecał swoim ludziom jedno: że jesienią wróci do Sejmu. Zwycięstwo w eurowyborach i pięć poselskich stołków w Brukseli utwierdziło go w słuszności obranego politycznego kierunku. Ale musi uważać, aby nie zgubiła go próżność. Lewicowi wyborcy ewidentnie domagają się startu połączonego bloku SLD- Razem - (ewentualnie) Wiosna. Schetyna z pewnością zapewni Czarzastemu w parlamencie kilka stołków, ale również ryzyko, że partia do reszty straci wiarygodność. Jeśli w opinii publicznej na dobre zostanie „przystawką Grzesia” to cały jej wieloletni dorobek pójdzie na marne i kolejne lata spędzi na wylizywaniu ran wizerunkowych, jak miało to miejsce „po Ogórku”.

Czarzasty teoretycznie może sobie teraz pozwolić na grymasy i poniekąd zrealizować małą zemstę na Partii Razem, która najpierw całymi miesiącami odcinała się od Sojuszu, a teraz przyszła do pańskiego stołu. Może z wyższością patrzeć na Biedronia, który właśnie zalicza wizerunkowy kryzys

Jesteście skompromitowani, więc jeśli chcecie iść z nami, to tylko pod szyldem Sojuszu - mówi teraz triumfalnie przewodniczący.

Jeśli jego słabsi partnerzy na to pójdą, to świetnie. Ale to raczej myślenie życzeniowe. Biedroń nie po to budował struktury, by poddać je po kilku miesiącach. Dla SLD najlepszą opcją byłoby pójście w silnym czerwonym bloku, bez liberałów. Wówczas pozostaliby wierni światopoglądowi wyborców, zdobywając korzyści długoterminowe. Sojusz powinien mieć również w pamięci przykład Nowoczesnej: odkąd weszła w koalicję ze Schetyną, już prawie nikt o niej nie pamięta.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Fake news niech się fake newsem odciska
Tusk pod lupą niemieckich mediów: czy wróci, aby zwalczyć PiS?
Rusofobia i fake newsy. Platformo, wstydź się
Tagi:
Grzegorz Schetyna, Włodzimierz Czarzasty, referendum, SLD, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz