05:54 08 Grudzień 2019
Jabłka na targu rolniczym na centralnym placu Władywostoku

Kłopoty w raju. Chcemy programu jabłko plus

© Sputnik . Vitaliy Ankov
Polska
Krótki link
Autor
2184
Subskrybuj nas na

Europejski jabłkowy raj, którym, zdawałoby się, powinna być Polska (mamy najwięcej sadów spośród wszystkich krajów UE), przeżywa kryzys. Rolnicy nie wychodzą na swoje, skupy oferują porażająco niskie ceny, a po ubiegłorocznej klęsce urodzaju jabłonie dają mniej owoców, są one mniejsze i słabsze.

Prawda jest też taka, że polscy sadownicy wciąż odczuwają również echa embarga nałożonego na Rosję.

Kiedy rosyjski rynek się zamknął, trzeba było poszukać innych: liderami w kupnie polskich jabłek są dziś Egipt, Niemcy i Białoruś. Tajemnicą poliszynela jest również to, że co jakiś czas nielegalne transporty z jabłkami wciąż próbują dotrzeć do kraju rządzonego przez Władimira Putina. Polacy tęsknią za tym ogromnym rynkiem zbytu.

Zwłaszcza, że po nałożeniu embarga wielu sadowników musiało się „przestawić” na wyhodowanie innych niż do tej pory odmian owoców na potrzeby kolejnych rynków. Takie „przestawienie” może zająć nawet kilka lat – należy liczyć się z przejściowym spadkiem dochodów. Paradoksalnie po nałożeniu embarga prognozowano, że olbrzymia powierzchnia sadów w Polsce (143 tys. hektarów) skurczy się, stało się jednak odwrotnie: nowych sadów jeszcze przybyło. Ale nie wszyscy sobie poradzili:

– Po embargu sadownicy sadzą nowe odmiany na potrzeby innych rynków. Niektórzy chcą też rekompensować sobie spadek cen zwiększoną produkcją, choć to złudne. Wreszcie dużo sadów to dziś ugory – twierdzi w rozmowie z dziennikarką „Rz” Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników Rzeczypospolitej Polskiej.

Ryszard Petru
© AFP 2019 / Janek Skarzynski
Ekspert zwraca uwagę, że niektóre plony, zwłaszcza na Mazowszu, „wykończyły” nocne majowe przymrozki. Pojawiły się w okresie zabójczym dla owoców: kiedy drzewa miały już na gałęziach ich zawiązki. Do najbardziej stratnych w tym roku należą rejony Grójca i Warki. Poza tym po ubiegłorocznej klęsce urodzaju pozostały jeszcze zapasy.

To wszystko wpłynęło na cenowe szaleństwo wokół jabłek Skupy proponowały rolnikom rekordowo niskie ceny, nawet 6 groszy za kilogram. Według eksperta „Rz” sytuacja sadowników jest patowa. Rządzą nimi skupy, będące pośrednikami pomiędzy przetwórstwem a gospodarstwem. Z kolei skupy zmonopolizowały duże firmy, narzucające niezwykle niekorzystne reguły gry. Uciekają się na przykład do takich metod, że sadownik poznaje cenę za kilo dopiero wtedy, gdy już przywiezie jabłka do skupu. Jest stawiany przed faktem dokonanym. Mirosław Maliszewski pisał w tej sprawie list otwarty do mediów branżowych. Związek Sadowników RP chce wprowadzić długoletnie kontrakty z ustalonymi stawkami, a także klauzulami na wypadek klęsk żywiołowych.

Bo ubezpieczenia gospodarstw to w Polsce kolejny problem. Jedynie 12% polskich sadowników ubezpiecza się od przymrozków.

Jaki pomysł ma resort? Taki, który, jak można się domyślić, nikogo nie zadowala: chce wprowadzić średnie ceny referencyjne w skupach. Krajowa Unia Producentów Soków, zrzeszająca przedstawicieli „drugiej strony barykady” czyli przetwórców i skupy, głośno krzyczy. Według niej nie na tym polega wolny rynek. Rolnicy z kolei przyznają: „zależy im, aby był bałagan”. Produkcja soków zagęszczonych z jabłek wzrasta (w marcu 2019 była 9 razy większa niż w 2018), podobnie jak eksport. Lobby przetwórcze kwitnie, a sadownicy z roku na rok biednieją.

Niedawno na ulicach Warszawy rolnicy rozsypywali jabłka, mając nadzieję, że rząd wprowadzi korzystne dla nich zmiany. Już dziś wiemy, że tak się nie stanie. Bo nie dość, że nasze jabłka muszą konkurować z tanimi owocami z Chin i Ukrainy, to rząd wymyślił nowy projekt: zwiększenie podatku VAT z 5 na 23 proc. na napoje owocowe o dużej zawartości soku. Produkcja zdrowych napojów przestanie się opłacać, a Polacy zaczną kupować tańsze napoje gazowane. Na razie projekt przed wakacjami spadł, po tym jak opozycja zmiażdżyła do w pierwszym czytaniu w Sejmie. Ale ministerstwo finansów oszczędności szukać musi. Sadownicy nie mogą więc spać zupełnie spokojnie.

Zdecydowanie potrzebujemy programu jabłko plus.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rekordowe ilości jabłek zalegają w polskich chłodniach
Ukraina ma problem z jabłkami. Pomaga sobie polskimi
Rosjanin trafił do więzienia za handel polskimi jabłkami
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz