14:50 18 Listopad 2019

Bruksela: „Czyste powietrze” do liftingu

CC0 / Pixabay
Polska
Krótki link
Autor
350
Subskrybuj nas na

Kilka dni temu w mediach rozpętała się panika: Komisja Europejska cofnęła środki przyznane na program „Czyste powietrze” - wszyscy utoniemy w smogu! Ministrowie Kowalczyk i Sasin uspokajają: nic podobnego, unijne środki na program antysmogowy są zabezpieczone, nie ma powodów do obaw. A jak jest naprawdę?

Rzeczywiście stwierdzenie o „cofnięciu” unijnych pieniędzy jest nadużyciem. W liście do polskiego rządu od Marca Lemaitre’a, dyrektora generalnego Komisji Europejskiej do spraw polityki regionalnej i miejskiej, który wyciekł do mediów, możemy przeczytać, że jak na razie Bruksela nie jest zadowolona z efektów programu – i w obecnym kształcie nie kwalifikowałby się on do pozyskania kolejnych funduszy w nowym rozdaniu. Ale żadna klamka jeszcze nie zapadła.

Komisja Europejska chce „dobrej zmiany” w programie. A nawet kilku zmian. Urzędnicy europejscy domagają się między innymi, aby Polska oddała w ręce samorządów i banków komercyjnych zarządzanie pieniędzmi na wymianę pieców węglowych. Bo termomodernizacja postępuje, ale w żółwim tempie. Wymiany pieców wymaga około 3,5 miliona gospodarstw, natomiast do tej pory rząd wydał dopiero 26 tysięcy pozytywnych decyzji o dofinansowaniu.

Jak stwierdził minister środowiska na wtorkowej konferencji prasowej, „to jest początek programu i nigdy nie jest tak, że zakładaną ilość należy podzielić przez 10 i wychodzi tempo roczne. Zawsze przy starcie programu tempo jest wolniejsze”.

Członkowie organizacji pozarządowych mają do programu inne zastrzeżenie. Jedno, za to poważne: „Czyste powietrze” działa na zasadzie refundacji: rząd zwraca środki, które samemu trzeba najpierw wyłożyć na stół.

- Jeżeli dane działanie kosztuje na przykład 10 tysięcy złotych i nawet ten beneficjent ma 90 procent dotacji, to najpierw musi wydać swoje 10 tysięcy złotych, żeby później dostać 9 tysięcy zwrotu, a dla wielu osób - szczególnie tych najbiedniejszych - to jest bariera trudna do przeskoczenia, a wręcz niemożliwa – mówi  Piotr Śmieja z Fundacji Czyste Powietrze.

„Komisja Europejska kontaktuje się teraz z polskim rządem, aby rozmawiać o tych rekomendacjach. Jak dotąd Polska nie włączyła ich do programu” - czytamy w najnowszym stanowisku KE. Trwają spotkania i konsultacje. Politycy PiS deklarują, że będą starali się rekomendowane zmiany wdrożyć. Henryk Kowalczyk zapowiedział, że w lipcu a dobre ruszy program pilotażowy, włączający na zasadzie dobrowolności gminy w zarządzanie dofinansowaniami. Do tej pory zgłosiło się 600 chętnych samorządów. Trwają też ponoć prace nad włączeniem do pracy banków. Nawet minister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz stwierdziła wczoraj w radiowej Trójce, że Polska jest gotowa rozszerzyć program.

Jarosław Kaczyński
© REUTERS / Kacper Pempel
Jeśli jest zatem tak, jak deklarują ministrowie, to rzeczywiście nie ma się czego obawiać.

Do tej pory program wprowadzony we wrześniu ubiegłego roku tonął w biurokracji Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jak pisze w swoim raporcie Bank Światowy, wnioski o rządowe dotacje złożyło kilkadziesiąt tysięcy Polaków, jednak liczba podpisanych umów była kilkakrotnie niższa, a wypłaty mniejsze niż zakładali wnioskodawcy. Na ocenę wniosku czeka się bardzo długo, brak też przejrzystego systemu kontroli. „Czyste powietrze” - do liftingu!

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polacy są zacofani ekologicznie, bo latają samolotami?
Czy ludzkość wyginie w wyniku katastrofy ekologicznej?
Wyniki wyborów do PE dają sygnał ekologiczny
Tagi:
Bruksela, UE
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz