17:39 06 Grudzień 2019
Na pół obnażony mężczyzna z różą w ręku

Najpierw mąż stanu, później mąż Izabeli: „Kaz” ma kłopoty

© Depositphotos / Vadimphoto1@gmail.com
Polska
Krótki link
Autor
370
Subskrybuj nas na

To był romans stulecia, a później rozstanie stulecia. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że Kazimierz M. zostanie zapamiętany bardziej ze względu na romantyczną historię niż za swoje polityczne osiągi.

Teraz były premier ma nie lada kłopoty. Okazuje się, że prokurator ściga go za uchylanie się od płacenia alimentów byłej żonie.

Kazimierz M. (bo od tej pory w ten sposób należy o nim pisać, choć wszyscy wiedzą, o którego polityka chodzi) usłyszał od prokuratora zarzut o uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego. Poinformował o tym rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński na łamach piątkowego wydania „Super Expressu”.

W miniony czwartek były premier został przesłuchany przez prokuraturę w związku z tym, że nie płaci byłej żonie Izabeli Olchowicz-Marcinkiewicz należnych alimentów w wysokości 5 tys. zł na miesiąc. Dług Kazimierza M. przekroczył już ponoć 100 tys. zł. Grożą mu 2 lata pozbawienia wolności. Dlaczego polityk musi płacić na byłą już, dużo młodszą żoną?

Zobacz również: Żona premiera ZEA uciekła do Niemiec z dużą ilością pieniędzy

Izabela w 2014 roku uległa wypadkowi samochodowemu, jest częściowo sparaliżowana, porusza się za pomocą specjalnego stabilizatora. Sąd, który zdecydował o wysokości alimentów, stwierdził, że Kazimierza M. na nie stać, nawet pomimo licznych obciążeń (kredyt, alimenty na syna z poprzedniego związku), zarabia, bowiem około 40 tysięcy złotych miesięcznie, co dla większości zwykłych zjadaczy chleba jest sumą niewyobrażalną.

Miłość zaczęła się w 2009 roku. Wówczas Polska znów przypomniała sobie o polityku, który przez chwilę pełnił rolę szefa Rady Ministrów za czasów pierwszego rządu PiS. Zapamiętany został jako marionetka „użyta” bez skrupułów, by firmować swoją twarzą politykę braci Kaczyńskich. Później M. przeszedł do przeciwnego obozu, dziś merytorycznie krytykuje Prawo i Sprawiedliwość.

Przez chwilę był na wszystkich portalach plotkarskich. Stateczny 50-letni mąż i ojciec, który po upadku pierwszego rządu PiS wyjechał do Londynu, stracił głowę dla 28-letniej pracownicy banku, w którym pełnił funkcję dyrektora.

W zasadzie nikogo życie prywatne expolityka nie powinno obchodzić. Ale obchodzi, bo to M. obnosił się we wszystkich możliwych mediach ze sowim romansem. Byłej żonie, chorej na raka Marii (z którą ma 4 dzieci), miał – jak podają media – zakomunikować o rozwodzie podczas wigilijnej kolacji. Chętnie brał udział w sesjach fotograficznych z nową wybranką, fotoreporter „Vivy!” pojechał z nimi w podróż poślubną do Wenecji, ich miłość dosłownie wylewała się z pierwszych stron gazet. Do czasu.

Bo byłego premiera, który stał się dla kobiet symbolem mężczyzny, który „po pięćdziesiątce zamienia żonę na nowszy model”, zaczęły dotykać kłopoty w raju. W 2012 roku wrócił z drugą żoną z emigracji – i zaczęło się między nimi psuć. Wtedy okazało się, że trafił swój na swego: Isabel nie przyjęła rozpadu związku z taką pokorą, jak pierwsza pani M., ale skarżyła się wszystkim możliwym tabloidom, a nawet wydała książkę, w której obsmarowała Kazimierza. W międzyczasie w 2014 roku uległa wypadkowi, w którym została poważnie poszkodowana. Twierdziła, ze Kazimierz zostawił ją w potrzebie.

Zobacz również: Nowelizacja Kodeksu karnego, czyli ekspresowe zaostrzenie kar

Izabela uzyskała rozwód w 2018 roku – sąd orzekł, że rozpadu związku winne są obie strony. Kazimierz twierdzi, że zasądzonych przy okazji alimentów nie płaci, ponieważ go na to nie stać. Przy okazji sam chodzi po mediach i dementuje to, co wcześniej w tych samych mediach „nadawała” na niego Isabel. Nazywa byłą żonę stalkerką, twierdzi, że tylko kreuje się na ofiarę – jego kosztem.

Ona natomiast skarży się na depresję i przeczulicę, wybiera się na operację sparaliżowanej ręki. Medialna wojna zaczyna przypominać coraz bardziej absurdalne formy i już odbija się negatywnie na wizerunku opozycji. Zalegający z alimentami M. powoli staje się dla partii Grzegorza Schetyny obciążeniem.

Złośliwi dziennikarze z prawicy, którzy wcześniej kibicowali M., gdy stał po stronie Kaczyńskich, teraz gorzko przyrównują go do profesora z filmu „Błękitny Anioł” z Marleną Dietrich. Główny bohater tej historii traci głowę dla tandetnej piosenkarki kabaretowej, przez co sam wkrótce staje się pośmiewiskiem i płaci za swoją namiętność olbrzymią cenę.

Wcześniej mąż stanu, potem tylko mąż Izabeli – piszą o nim z przekąsem publicyści.

A teraz jeszcze w dodatku muszą publikować jego zdjęcia z zasłoniętymi oczami.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polacy wzywający do zabicia księcia Harry’ego skazani przez londyński sąd
USA: Sąd zablokował wydzielenie środków na mur na granicy z Meksykiem
Polski sąd rozpatrzy sprawę Lisova
70 osób zatrzymano przed budynkiem gazety „The New York Times”
Iran zażądał uwolnienia tankowca zatrzymanego w Cieśninie Gibraltarskiej
Tagi:
PiS, Polska, zatrzymanie, zarzuty, Kazimierz Marcinkiewicz
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz