07:31 06 Grudzień 2019
Kreml, Moskwa

Reset kontaktów z Moskwą. Dlaczego nie?

© Sputnik . Alexander Vilf
Polska
Krótki link
Autor
16750
Subskrybuj nas na

Przez lata partia Prawo i Sprawiedliwość malowała tak czarny obraz Rosji, że teraz trudno będzie wytłumaczyć elektoratowi nawet drobny fakt nawiązania rozmów z „odwiecznym wrogiem”.

Spotkanie Jacka Czaputowicza z Sergiejem Ławrowem w Helsinkach, postawa Polski w sprawie przywrócenia Rosji pełni praw w PACE zrodziły w społeczeństwie pytanie: czy możliwy jest reset kontaktów z Rosją? Sputnik zasięgnął w tej sprawie opinii niezależnego posła na Sejm Janusza Sanockiego.

„Jest możliwy. Myślę, że po wyborach, może, w szeregach PiS dojdzie do głosu więcej chłodnej kalkulacji, bo uważam, że do tej chwili prowadzona była polityka absolutnie nieracjonalna. Co prawda moim zdaniem na pewno takie sprawy jak wrak samolotu prezydenckiego psują sytuację: Rosja powinna go oddać. Po co Rosji ten wrak? On tylko stanowi pretekst do mówienia ciągle o zamachu. Ostatnio słyszałem pana Macierewicza, który mówił, że na wraku są na pewno ślady jakichś materiałów wybuchowych. Ja rozumiem, że pan Macierewicz ma sposób na odróżnienie śladów rosyjskich materiałów wybuchowych od, na przykład, amerykańskich czy izraelskich. Jeśli nawet są tam te ślady, to czyje są to materiały? Dobrze by było, gdyby pan Macierewicz komentował to jako Polak, któremu zależy na dobrych relacjach z Rosją.

Ja od dawna mówię, że nie ma żadnych przeszkód, żebyśmy się starali jakoś ustanowić dobre relacje z Rosją. Ale Rosja w tej sytuacji jest partnerem silniejszym, powinna trochę dalej patrzeć w przyszłość. Byłoby bardzo dobrze, gdyby Rosja wykazała cierpliwość, nie zwracała uwagi na zaczepki, na wrogie komentarze, które tu padają. Wielu ludzi w Polsce chciałoby dobrych relacji z Rosją, i politycy powinni się do tego dostosować. Oni widzą, że Niemcy, Włochy, Francja nie chcą wojny, tylko my idziemy na wojnę i znowu na pierwszą linię frontu. Tym bardziej że, jak się wydaje, nasz „wielki brat” Ameryka chce porozumieć się z Rosją, bo chyba bardziej czuje zagrożenie ze strony Chin, niż ze strony Rosji. Może takie wiatry zawieją na Potomaku?".

- Czy nawet nieznacznych zmian w polityce rządu PiS wobec Rosji należy szukać poza granicami Polski?

- Być może. Wiadomo, że przecież dzisiaj pełna suwerenność nie istnieje. Różne wpływy; różne interesy krzyżują się na świecie. Świat jest wielobiegunowy. Jako człowiek znający historię, wychowany zresztą w jej subiektywnej polskiej wersji, dostrzegam dzisiaj jej pewną nieaktualność. Uważam, że Rosja i Polska, obydwa państwa, obydwa narody ogromnie zyskałyby, gdyby żyły w przyjaźni, we współpracy, wzajemnej życzliwości, wymianie gospodarczej, gdyby kwitła wymiana kulturalna. Mi, na przykład, brakuje, że nie ma dziś szerokiej wymiany kulturalnej. Brakuje mi tych czasów, kiedy do Polski przyjeżdżał Okudżawa, kiedy  Władimir Wysocki śpiewał, Żanna Biczewska i wielu innych. Mamy tyle sobie do zaoferowania, a tu boczymy się na Rosję. Tutaj jest na pewno wiele możliwości i chęci, która jeszcze się nie ujawniła właśnie na poziomie rządowym. Ale ja przypuszczam, że to nastąpi.

- Rząd PiS rosyjskim zagrożeniem usprawiedliwiał zależny charakter relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Czy, według Pana posła, ten argument zmieni się w polityce i medialnej przestrzeni?

- Nie mam kontaktów, które mogłyby mnie upoważniać do wywierania wpływu na polityków PiS. Polityka robi swoje: jak ciągle ludziom się powtarza, że Rosja taka i siaka, że to wrogość, agresja, chociażby wobec Ukrainy. Ja duże nadzieje pokładam w tym, że nowy prezydent Ukrainy zacznie racjonalnie myśleć i mówić o tym, że należy ten konflikt rozwiązać, bo, przypuszczam, że duża jest tu rola Ukrainy. Gdyby Ukraina lekko złagodziła swoje stanowisko, to Polska też nie miałaby powodu do tego, żeby występować bardziej papiesko niż sam papież w sprawach ukraińskich. Trzeba też myśleć, że Ukraińcy w końcu zmądrzeją. Ciągle powtarzają: Krym. Przecież przesunięcia granic się zdarzały w Europie: Jugosławia się rozpadła, od Serbii odkrojono potężny kawałek. My, Polacy, musieliśmy sobie po 1945 roku poradzić bez Lwowa. Oni też jakoś muszą poradzić bez Krymu, który też tak naprawdę był ukraiński tylko od czasów Chruszczowa.

- Ostatnio uwaga światowej opinii publicznej była przykuta do wizyty prezydenta Rosji we Włoszech. Jak Pan poseł odebrał spotkanie Władimira Putina z papieżem Franciszkiem?

- Oczywiście pozytywnie, bo wiadomo, że istnieje pewne napięcie między prawosławiem a katolicyzmem. Moim zdaniem w świecie, w którym chrześcijaństwo jest generalnie zagrożone, te napięcia należy łagodzić. Kościoły prawosławny i katolicki powinny szukać wspólnego stanowiska w wielu sprawach, żyć w przyjaźni. Z ogromną sympatią i szacunkiem patrzę na to, jak w Rosji jest odbudowywany kult prawosławia. Chociażby taki element, jak zakaz propagandy gejowskiej wśród niepełnoletnich w Rosji. Moim zdaniem to jest godne naśladowania. Wizyta pana prezydenta u papieża, moim zdaniem, to bardzo dobry kierunek i mam nadzieję, że właśnie Rosja będzie kontynuować to zbliżenie, i dwa kościoły, dwa wielkie odłamy, dwa wielkie płuca Europy chrześcijańskiej się porozumieją. Powiem, że bardzo mnie cieszy Rosja. Jest ostoją tradycyjnego myślenia.

Ja jestem wolny strzelec, mogę sobie pozwolić na swobodne myślenie, mam nadzieję, że wielu moich rodaków, wielu moich znajomych myśli bardzo podobnie i tak samo dostrzega te sprawy. Mam nadzieję, że kiedyś to racjonalne podejście zwycięży w Polsce.

- Bardzo dobry akcent końcowy w naszej rozmowie.

Tagi:
Polska, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz