Widgets Magazine
22:07 25 Sierpień 2019
Szczyt klimatyczny w Katowicach

Czym jest depresja klimatyczna?

© Sputnik . Tomasz Łysoń
Polska
Krótki link
Julia Baranowska
283

Na początku to sformułowanie wywoływało śmiech. Dziś dziennikarze i socjologowie mówią o depresji klimatycznej jako o nowym zjawisku społecznym, które może być o wiele poważniejsze w skutkach, niż się wydaje.

Na drugiej półkuli o depresji klimatycznej mówią już od kilku lat.

W 2017 roku ukazał się raport Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz organizacji eco-America pod tytułem „Zdrowie psychiczne i nasz zmieniający się klimat: wpływ, konsekwencje i wytyczne".

Główną tezą raportu jest związek pomiędzy kojarzonymi z globalnym ociepleniem, gwałtownymi zjawiskami pogodowymi i katastrofami naturalnymi a ryzykiem samobójstw, traum, lęków w społeczeństwach. O pierwszych ofiarach klimatycznej traumy mówiono już po przejściu osławionego huraganu Katrina. Ale dopiero po głośnym raporcie IPCC, ciała doradczego ONZ zajmującego się zmianami klimatu, Europa przyznała, że depresja klimatyczna istnieje i nie jest tylko wymysłem akademików.

Zobacz też: Grenlandia znika w zatrważającym tempie (foto)

W niedalekiej przyszłości ludzkość czeka wiele strat związanych z uczestnictwem w katastrofach naturalnych: śmierć bliskich, choroby, utrata miejsca do życia lub poczucia stabilności. W skrócie – przewidujemy, że będziemy mieli dużo straumatyzowanych ludzi, którym trzeba będzie pomóc – twierdzi dr Magdalena Budziszewska z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Dr Budziszewska jest pionierką w dziedzinie rozpracowywania tej specyficznej traumy: przeprowadziła pierwsze w Polsce badania psychologiczne na grupie osób mających stany lękowe i depresyjne wynikające ze strachu przed katastrofą klimatyczną. Wyniki nie zostały jeszcze opublikowane, ale wiadomo już, że mniej więcej potwierdziły się wyniki wcześniejszych sondaży – dla Oko.press oraz WWF Polska (pierwszy wykazał, że świadomość zagrożenia zmianami klimatu w Polsce jest na poziomie 44 procent, drugi – na poziomie 60 procent). Obawa przed postępującą katastrofalną zmianą klimatu staje się w Polsce coraz bardziej powszechna.

Ludzie dosłownie zaczynają obawiać się apokalipsy, czyli wszystkich politycznych i społecznych konsekwencji kryzysu: na przykład tego, że upadnie cywilizacja jaką znamy i ludzkość będzie musiała dosłownie bić się o zapasy wody i jedzenia. Zacznie się oczywiście od skokowego pogłębienia nierówności społecznych: bo z załamaniem klimatu lepiej poradzą sobie zamożni. W przeciwieństwie do zwykłych zjadaczy chleba, będą mogli pozwolić sobie na odsunięcie skutków katastrofy w czasie.

Zobacz również: Amerykański analityk o III wojnie światowej: Rosja uderzy pierwsza

© AFP 2019 / Lance King/Getty Images
Powstaje nawet ruch Birth Strike: to grupa kobiet, które postanowiły zrezygnować z posiadania dzieci w obawie przed tym, że kolejne pokolenia zostaną skazane na walkę o przetrwanie na wyniszczonej planecie. Dziś zrzesza około 330 osób, ale z rozmnażania się z powodu klimatu rezygnuje deklaratywnie coraz więcej młodych ludzi. Bywa, że decydują się na sterylizację.

W 2018 roku podczas Międzynarodowego Szczytu Klimatycznego ONZ eksperci ostrzegali, że ludzkości pozostało 11 lat na zapobiegnięcie tragedii. Ostatnio opublikowany przez australijskich naukowców raport daje nam natomiast czas do 2050. Ta perspektywa bez dwóch zdań może wpędzić w depresję.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Upał vs zimno: Zobacz, w jakim klimacie czułbyś się najlepiej
Tagi:
zmiany klimatyczne, klimat, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz