10:32 11 Grudzień 2019
Aplikacja FaceApp

Uwaga na FaceApp: rosyjska aplikacja pod lupą polskich urzędników

© AP Photo / Jenny Kane
Polska
Krótki link
6026
Subskrybuj nas na

Nowa fala popularności aplikacji FaceApp wywołała lawinę spekulacji na temat zasad jej funkcjonowania i ukrytych zamiarów jej twórców, którzy według niektórych zbierają dane biometryczne do pracy nad systemy identyfikacji twarzy i rozwoju systemu tzw. Deepfakes.

Aplikacja FaceApp pozwala na przerabianie twarzy na zdjęciach publikowanych w mediach społecznościowych. Przy jej pomocy można m in. zrobić sobie makijaż w konkretnym stylu lub postarzyć się o kilkadziesiąt lat. To właśnie funkcja postarzania sprawiła, że aplikacja stała się w ostatnim czasie niezwykle popularna. Na portalach społecznościowych roi się od zdjęć „staruszków” z siwymi włosami i masą zmarszczek. 

Rosnącej popularności aplikacji zaczęły towarzyszyć doniesienia o rzekomych nieprawidłowościach w polityce prywatności stosowanej przez właściciela aplikacji oraz o wykorzystywaniu zdjęć użytkowników do pracy nad systemem rozpoznawania twarzy i szkolenia sieci neuronalnych. Na wyobraźnię osób ostrzegających przed aplikacją działa także fakt, że FaceApp jest dziełem rosyjskiego programisty a jej właścicielem jest rosyjski deweloper Wireless Lab z siedzibą w Petersburgu.

Zobacz też: Zombie i Majdan na tle katastrofy w Czarnobylu: nowa gra rosyjskich programistów (wideo)

Polski ekspert Piotr Maciążek, były redaktor naczelny serwisu Energetyka24.com dopatrzył się nawet w aplikacji ręki rosyjskich służb specjalnych, dla których, jak pisze on na na portalu osluzbach.pl, dane z takiej aplikacji to „olbrzymi kapitał wywiadowczy, po który rosyjskie służby z pewnością będą chciały sięgnąć”.

Aplikacją zainteresowało się także polskie Ministerstwo Cyfryzacji. Na swojej stronie internetowej resort poinformował, że popularna aplikacja będzie przedmiotem analizy pod kątem bezpieczeństwa danych osobowych i bezpieczeństwa informacji.

„Od kilku dni, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie media społecznościowe zalewa fala zmodyfikowanych, „postarzonych” zdjęć użytkowników. Różni eksperci wskazują na możliwe ryzyka związane z nieodpowiednią ochroną prywatności użytkowników. I to właśnie ta kwestia będzie przedmiotem analizy, którą przeprowadzi Departament Zarządzania Danymi Ministerstwa Cyfryzacji. Na podstawie jej wyników zapadnie decyzja o ewentualnych dalszych krokach” - głosi komunikat ministerstwa.

„Dodatkową kwestię analizuje natomiast CSIRT NASK (to zespół monitorujący polską cyberprzestrzeń, reagujący na incydenty). Jego rolą jest sprawdzenie aplikacji pod kątem bezpieczeństwa informacji – m.in. ustalenie, gdzie trafiają dane użytkowników. Jej wyniki powinniśmy poznać niebawem" - uściślono w komunikacie.

Właściciele aplikacji już kilka dni temu odnieśli się do pojawiających się zarzutów o gromadzenie danych i nieprzestrzeganie polityki prywatności. W specjalnym oświadczeniu zapewnili, że aplikacja dysponuje jedynie zdjęciami, które użytkownik sam jej udostępni, większość z nich jest usuwana z serwerów w ciągu 48 godzin a dane użytkowników nie są udostępniane podmiotom zewnętrznym. Na wniosek użytkownika pomoc techniczna usuwa wszystkie dane na jego temat z serwerów firmy. Takie zapewnienia nie uspokoiły jednak wielu internautów, którzy nadal widzą w popularnej aplikacji zagrożenie i ostrzegają innych przed jej używaniem.

 

Zobacz również:

Google przyznał się, że nas śledzi
Tagi:
aplikacja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz