Widgets Magazine
18:44 15 Październik 2019
Parlament Europejski

Parlament Europejski to nie miejsce dla wegan

© AP Photo / Andreas Pechar
Polska
Krótki link
Autor
566
Subskrybuj nas na

Przekonała się o tym boleśnie Sylwia Spurek, nowo wybrana europosłanka z Wiosny. Okazało się, że będąc na diecie roślinnej, nie ma czego szukać w stołówce Parlamentu Europejskiego.

Europosłanka pożaliła się na Facebooku, że na stołówce w instytucji będącej symbolem zjednoczonej, nowoczesnej Europy, skazana jest na sałatę, pomidory i frytki. Zarówno była zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, jak i jej mąż Marcin Anaszewicz, są na diecie roślinnej. Od dawna walczą o prawa zwierząt i promują ekologiczny tryb życia. Oboje solidarnie przeszli na dietę wegańską.

Ale okazuje się, że na parlamentarnej stołówce w samym centrum kontynentu trudno o wegańską opcję z prawdziwego zdarzenia.

„Jak na miejsce, które powinno skutecznie walczyć o prawa człowieka, prawa zwierząt i przeciwdziałać zmianom klimatycznym, to trochę obciach” - napisała posłanka w internecie. I dodała: „Była dzisiaj jeszcze opcja wegetariańska - łosoś…”.

Zobacz również: Hymn „na siedząco”, flaga pod stołem: pierwsze dni polskich europarlamentarzystów

Wpis Spurek na Facebooku wywołał lawinę komentarzy – przychylnych i nieprzychylnych. Polacy nadal uważają dietę roślinną za fanaberię i „wymysły”. W dodatku uważają, że wysoka (w stosunku do polskich zarobków) pensja parlamentarzysty powinna wynagrodzić polityczce niewygody.

„Bądź europosłem. Zarabiaj miesięcznie 6717 euro na rękę. Do tego otrzymuj ryczałt na biuro i zwrot kosztów podróży. Na końcu narzekaj, że w stołówce nie było twojego jedzenia”; „Zamów sobie coś z dowozem, jak Ci się nie podoba”; „Grymaszenie na stołówkę PE, gdzie europoseł zarabia tyle, ile zarabia, jest niestosowne. Niech Pani zobaczy, co ludzie w szpitalach jedzą, w domu dziecka” - to tylko niektóre z negatywnych komentarzy, które spadły na Sylwię Spurek. Ale posłanka nie przejęła się krytyką.

„Nie chodzi o jedzenie, tylko o wartości i standardy” – wyjaśniła w rozmowie z mediami swoje stanowisko.

Prawa zwierząt są dla mnie bardzo ważne. Musimy zrobić coś z tym, jak wpływamy na naszą planetę również poprzez nasze dietetyczne wybory. Dieta jest sprawą polityczną. Jeśli przez moje wybory dotyczące jedzenia mogę spowodować, że zwierzęta nie będą cierpieć, to jest to jedna z najprostszych decyzji, jakie mogę podjąć.

Zadeklarowała też, że zwalczy o to, by stołówka w PE poszerzyła ofertę dla wegan, ale również o to, by w dostępnym menu zaczęto oznaczać alergeny. Najwyraźniej Sylwia Spurek okazała się bardziej europejska od samego centrum Europy.

Dieta roślinna przez wielu rodaków wciąż niesłusznie postrzegana jest jako luksus, na który niewielu stać. Tymczasem jest to opcja, która pozwala wbrew pozorom żywić się tanio, zdrowo i ekologicznie. Zamiast steka czy mielonego, lepiej postawić na kotleta ze strączków. A wegan w polityce jest więcej niż można by się było spodziewać. Dietę w pełni roślinną chwali sobie między innymi Al Gore czy od jakiegoś czasu Bill Clinton.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polska stanie przed sądem za sądy?
Polska nie kupi S-400 zamiast Patriotów, nawet gdyby te ostatnie nie strzelały
Bojkot „hymnu” UE: polscy parlamentarzyści nawet nie wstali z krzeseł
Tagi:
weganizm, dieta, Parlament Europejski
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz