Widgets Magazine
16:25 15 Wrzesień 2019
Parada LGBT w Kijowie

„Rosyjskie służby maczają palce w marszach LGBT w Polsce”

© Sputnik . Stringer
Polska
Krótki link
341048
Subskrybuj nas na

Marsze LGBT w Polsce oraz agresja, którą wywołują, to zdaniem wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Gosiewskiej, wina działań rosyjskich służb specjalnych.

Rosja organizuje Marsze Równości w Polsce?

Wicemarszałek w ten sposób skomentowała wydarzenia z Marszu Równości w Białymstoku. Jej zdaniem cała sytuacja mogła zostać sprowokowana przez... rosyjskie służby, jako przykład podobnych działań Gosiewska wymieniła Gruzję oraz Mołdawię.

„W Mołdawii i Gruzji tworzy się oraz finansuje ugrupowania, które mają w sposób brutalny reagować na działania środowisk LGBT. Nie wiem, kto kierował agresją podczas zamieszek w Białymstoku, ale niewykluczone, że to również tego typu działania" – wyjaśniła.

Czytaj również: Ambasada USA w Warszawie wywiesiła flagi LGBT

Dodała również, że były to starania przedstawienia Polski w złym świetle oraz oczernienie polskiego rządu. Miały na celu wywołanie konfliktu poprzez kwestie światopoglądowe i moralne, żeby opinia publiczna państw zachodnich odbierała Polskę jako kraj zacofany, nacjonalistyczny i brutalnie nastawiony do niektórych środowisk – wyjaśniła Gosiewska w rozmowie z dziennikarką Polskiego Radia 24.

Bojkot naklejek „Strefa wolna od LGBT"

W mediach pojawiła się informacja, że wydanie „Gazety Polskiej” zostanie wzbogacone o naklejki z hasłem „Strefa wolna od LBGT”. Wiadomość momentalnie wywołała burzę w społeczeństwie, a na gazetę spadła fala krytyki. Hasło porównano do ideologii faszystowskiej oraz nazwano próbą segregacji społeczeństwa.

Jako pierwszy ze sprzedaży gazety z kontrowersyjnymi naklejkami zrezygnował Empik, który wyjaśnił, że nie chce byc paltformą do szerzenia nienawiści. 

Jolanta Hajdasz, dyrektorka Centrum Monitoringu Wolności Prasy poinformowała, że decyzja Empiku „łamie fundamentalną w ustroju demokratycznym zasadę wolności słowa”. Ostrzegła również, że może stać się to początkiem stosowania „cenzury prewencyjnej”.

Do bojkotu wydania gazety z naklejkami dołączyła również sieć stacji benzynowych BP. Decyzję opublikowano na koncie spółki w Twitterze.

„Tu jest Polska nie Bruksela”

20 lipca ulicami Białegostoku po raz pierwszy przeszedł Marsz Równości pod hasłem „Białystok domem dla wszystkich”. Demonstrację kilkukrotnie próbowali zablokować pseudokibice oraz zdeklarowani przeciwnicy środowisk LGBT, policja musiała użyć gazu, aby uspokoić tłum. Dochodziło do burd i przepychanek. Uczestników marszu obrzucono kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa pod ich adresem.

© AFP 2019 / Frederic J. Brown
W związku z zamieszkami podczas marszu zatrzymano 37 osób, ale jak informują media, policja kontynuuje poszukiwania kolejnych osób, które atakowały uczestników Marszu.

Białostocki marsz i towarzyszące mu wulgarne zachowanie kontrmanifestujących odbiły się szerokim echem w całym kraju i poza granicami Polski. Wielu komentatorów twierdzi, że to rząd jest odpowiedzialny za taki przebieg marszu.

Czytaj również: LGBT czy niepełnosprawni - dla kogo Warszawa będzie bardziej przyjazna?

Donald Tusk na swoim koncie w Twitterze napisał wprost, że obecna władza jest patronem tych, którzy w sobotę atakowali uczestników marszu. – Kibole, antysemici, homofobia – nic nowego. Tragedią jest władza, która jest ich patronem. Wszyscy przyzwoici Polacy, niezależnie od poglądów, muszą powiedzieć: dość przemocy! – pisze Donald Tusk w Twitterze.

Sprawą zajmie się prokuratura

Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski zapowiedział złożenie do prokuratury serii zawiadomień o popełnieniu przestępstwa. Według niego władze wojewódzkie oraz samorządowcy z PiS mogli złamać prawo.

Zawiadomienia mają dotyczyć: Artura Kosickiego (marszałek województwa, PiS), Sebastiana Łukaszewicza (radny PiS), Roberta Jabłońskiego (p.o. dyrektora gabinetu marszałka województwa) oraz Henryka Dębowskiego (radny PiS). Truskolaski stwierdził, że wymienione osoby „nadużyły swojego demokratycznego mandatu” poprzez aktywny udział w blokowaniu przemarszu w centrum Białegostoku.

Agresywne zachowanie kontrmanifestujących potępiła szefowa MSWiA Elżbieta Witek, z kolei posłanka PiS Joanna Lichocka nazwała ten incydent „elementem rozpalania konfliktów”, a marszałek województwa podlaskiego z PiS Artur Kosicki stwierdził, że winni rozróbom są prezydent miasta i osoby LGBT. Władysław Bartoszewski stwierdził, że w demokratycznych państwach ludzie LGBT mają prawo iść na demonstrację, domagając się tolerancji, teraz społeczeństwo polskie musi pokazać, że "Strefy wolne od LGBT" są niezgodnie z prawem.

Idzie na Polskę potop genderyzmu i LGBT

​Stanowisko w sprawie kontrowersyjnego przebiegu marszu w Białymstoku zajął także Episkopat. W komunikacie wskazał, że każda forma agresji jest wbrew nauce Jezusa Chrystusa i szacunek należy się każdemu człowiekowi bez względu na jego poglądy.

Czytaj również: Zwolnienie z IKEI: za wiarę czy niechęć do LGBT? 

Nieco innego zdania jest emerytowany biskup sandomierski Edward Frankowski, który wygłosił kazanie na Jasnej Górze, skierowane do sympatyków Radia Maryja. 

W swoim kazaniu biskup Frankowski ostrzegał Polaków przed zmasowanymi atakami na kościół i ogłosił, że „nadszedł czas walki” z przejawami agresji, świętokradztwa i obrażaniem uczuć religijnych.

Idzie na Polskę potop genderyzmu, LGBT, uczenia dewiacji już nawet przedszkolaków; idzie zalew profanacji, bezczeszczenia świętości poprzez internet, filmy, teatry, uniwersytety, szkoły, przedszkola, media, aż w końcu przez tzw. marsze równości - mówił biskup Frankowski.

Dzieje się tak coraz częściej i w coraz innych miejscach. I wynika jeden wniosek: nadszedł czas walki. Już dłużej cofać się nie możemy i nie będziemy, musimy się bronić w sposób zorganizowany. Przede wszystkim na gruncie prawnym będziemy reagowali na każdy przejaw agresji, na każde świętokradztwo publiczne, każde naigrywanie się z naszych uczuć religijnych – mówił duchowny. Biskup mówił także o marszach równości, które „doszły aż pod Jasną Górę". 

Czytaj również: Morawiecki o Marszu Równości: „Potępiam to chuligańskie zachowanie”

16 czerwca faktycznie przez Częstochowę przeszedł II Marsz Równości. Demonstracja była zakłócana przez kontrmanifestantów, a wielu komentatorów uznało zorganizowanie marszu właśnie w Częstochowie za walkę z tradycyjnymi wartościami i „atak na Jasną Górę”. W Marszu Równości w Częstochowie uczestniczyło ok. 600 osób, co najmniej drugie tyle próbowało manifestację zakłócić. 

Zobacz również:

Polski Kościół ostrzega przed „potopem genderyzmu, LGBT i uczenia dewiacji”
Ambasada USA w Warszawie wywiesiła flagi LGBT
Zwolnienie z IKEI: za wiarę czy niechęć do LGBT? 
Tagi:
LGBT, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz