Widgets Magazine
10:03 20 Wrzesień 2019
Obchody 74. rocznicy Powstania Warszawskiego w PolscePosiedzenie okrągłego stołu w Agecji Informacyjnej MIA Rossiya Segodniya na temat Powstania Warszawskiego

„Kłamstwo o Powstaniu Warszawskim wpędzi kraj w ślepą uliczkę”

© AP Photo / Czarek Sokolowski © Sputnik . Wiktoria Daniłowa
1 / 2
Polska
Krótki link
Autor
4215032
Subskrybuj nas na

Wieczorem 31 lipca 1944 roku losy polskiej stolicy nie były jeszcze przesądzone. Gdyby tylko Polskie Państwo Podziemne zechciało nawiązać kontakt z oddziałami Armii Czerwonej, być może wszystko potoczyłoby się inaczej – uważają rosyjscy historycy wojskowi.

W przeddzień 1 sierpnia – daty wybuchu Powstania Warszawskiego – wokół tego wydarzenia na nowo toczą się burzliwe dyskusje polityczne i naukowe. Rosja i Polska mają inny pogląd na temat przyczyn bezwzględnego stłumienia powstania przez siły okupantów nazistowskich. W polskich środowiskach historycznych dominuje ocena, że kierownictwo radzieckie świadomie powstrzymało ofensywę Armii Czerwonej, żeby Niemcy rozprawili się z niechcianymi dla ZSRR inicjatorami powstania, przebywającymi w Londynie.

Dostępność odtajnionych dokumentów historycznych, ogromnej liczby dowodów i nieznanych dotychczas faktów pozwala dziś przeprowadzić bardziej dogłębną analizę przyczyn i skutków wydarzeń, które bez wątpienia są jedną z najbardziej heroicznych i tragicznych stronic polskiej historii.

Ryzykowne przedsięwzięcie za plecami Kremla

W środę w Międzynarodowym Centrum Prasowym MIA „Rossiya Siegodnya” odbył się Okrągły Stół „75 lat od wybuchu Powstania Warszawskiego: prawda, której nie chcą słyszeć”. W dyskusji wzięli udział wybitni rosyjscy historycy, archiwiści, przedstawiciele Rosyjskiego Towarzystwa Wojskowo-Historycznego. Wszyscy uczestnicy zgadzają się co do tego, że decyzja o powstaniu podjęta w nader trudnych dla powstańców warunkach stała się zbrodnią przeciwko własnemu narodowi. Tym bardziej że liderzy państw sojuszniczych Churchill i Roosevelt sugerowali polskiemu rządowi na uchodźstwie, że należy skoordynować swoje działania ze stroną radziecką.

Uczestnicy moskiewskiego okrągłego stołu poświęconego 75-ej rocznicy Powstania Warszawskiego
© Sputnik . Wiktoria Daniłowa
Uczestnicy moskiewskiego okrągłego stołu poświęconego 75-ej rocznicy Powstania Warszawskiego

Inaczej niż ryzykownym przedsięwzięciem nazwać tego nie można – twierdzi dyrektor naukowy Rosyjskiego Towarzystwa Wojskowo-Historycznego Michaił Miagkow.

Rząd polski na uchodźstwie był poza geopolitycznymi realiami, nie mógł mądrze ocenić sytuacji. Co więcej, świadomie dezorientował swoich sojuszników. W przeddzień powstania Stanisław Mikołajczyk razem z innymi członkami rządu złożył wizytę w Moskwie. O szykującej się akcji nie powiedzieli ani słowa: ani sztab radziecki, ani dowództwo nic nie wiedzieli.

Polski rząd nie rozumiał, co dzieje się na froncie, i postanowił zorganizować powstanie po to, żeby pokazać Kremlowi swoją samodzielność” – uważa Michaił Miagkow.

Największa operacja ofensywna

Gdy druga faza największej operacji ofensywnej Armii Czerwonej „Bagration” chyliła się ku końcowi, okupowana przez nazistów Warszawa stała się dla Wermachtu głównym węzłem strategicznym: przez jej terytorium przebiegało zaopatrzenie 4 niemieckich armii. Dlatego Niemcy starali się za wszelką cenę odrzucić nacierające ze wschodu wojska. W tym celu z frontu zachodniego zostały ściągnięte dodatkowe dywizje pancerne, a także umocniono rejon Praga. Przeciwko tej machinie wojskowej stały oddziały I Frontu Ukraińskiego.

A jak wiadomo, w przypadku gdy jedni zmuszeni są do ofensywy, a inni do obrony, stosunek środków powinien być odpowiedni – siły ofensywy powinny przewyższać siły przeciwnika 5- 6-krotnie. Tymczasem jednostki frontowe Armii Czerwonej były skonfrontowane z poważnym deficytem ludzi i amunicji, tyły armii uległy rozciągnięciu. Zainicjowanie szeroko zakrojonej ofensywy w podobnych warunkach było niemożliwe dla Armii Czerwonej.

Na domiar wszystkiego niemieckie wojska dokonywały ciągłych kontruderzeń - przypomniał dowódca Centralnego Archiwum Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej Igor Permiakow.

Uczestnicy okrągłego stołu odnotowali bezprecedensową odwagę polskich żołnierzy, którzy podjęli próbę sforsowania Wisły. W obliczu ognia niemieckiej artylerii byli zmuszeni do odwrotu. Na obrzeżach miasta Wojsko Polskie utraciło 2500 żołnierzy i oficerów.

Zdaniem historyka wojskowego Aleksieja Isajewa powstanie zostało zainicjowane nawet na przekór danym polskiego kontrwywiadu.

„Otrzymawszy carte blanche od rządu na uchodźstwie, generał Tadeusz Bór-Komorowski sam podjął decyzję, która zakończyła się porażką dla setek tysięcy ludzi.

Decyzja o rozpoczęciu powstania nie była rozkazem wydanym z Londynu, jak wcześniej uważali rosyjscy historycy, lecz błędem dowództwa podziemnego. Sami warszawiacy natomiast mogli opierać się tak długo tylko dzięki temu, że zasadnicza część sił niemieckich była skierowana na stawianie oporu wojskom Armii Czerwonej, a tłumieniem powstania zajmowali się w głównej mierze kolaboracjoniści, w tym także ukraińscy

– powiedział ekspert.

Brak kontaktu

Podczas gdy Moskwa nie wiedziała nic o szykującym się powstaniu, okupanci byli o nim świetnie poinformowani: z otoczenia rządu polskiego do dowództwa SS szerokim strumieniem płynęły donosy od niemieckich agentów. Właśnie dlatego na kilka dni przed godziną „W” faszyści zdążyli umocnić strategicznie ważne obiekty infrastruktury miasta, żeby utopić we krwi żołnierzy AK w pierwszych godzinach powstania.

Pomimo licznych prób podejmowanych przez dowództwo radzieckie nie zdołano nawiązać współpracy z powstańcami. Jakiekolwiek rozmowy niemające związku z aspektem politycznym były przez stronę polską odrzucane. Zdaniem Michaiła Miagkowa wieczorem 31 lipca losy powstania nie były jeszcze przesądzone. Na pomoc miastu mogły zostać wysłane jednostki 8. gwardyjskiej armii generała Wasilija Czujkowa.

© AP Photo / Czarek Sokolowski
Z punktu widzenia uczonych jeden z głównych błędów polegał na tym, że dowództwo powstania wyznaczyło sobie błędne obiekty miejskiej infrastruktury, które miały zostać opanowane. Sytuacja wyglądałaby inaczej, jeśli Armia Krajowa opanowałaby dwa mosty, którymi mogły dotrzeć posiłki. W rezultacie zostały wysadzone w powietrze przez niemieckich saperów.

Mity o przeszłości zagrażają przyszłości

W ostatnim czasie w Polsce podejmowane są próby napisana na nowo historii i obarczenia winą za klęskę Powstania Warszawskiego Związek Radziecki. Tymczasem, jak zauważa historyk Aleksiej Isajew, „mit o tym, że Stalin jakoby nie chciał pomóc warszawiakom i zabraniał wojskom przeprawiania się przez Wisłę, zaczął się szerzyć za sprawą niemieckiej propagandy”.

„Ale tylko ta teza zdaniem IPN jest prawdziwa. Czyniąc to, IPN zagania swój naród w historyczną ślepą uliczkę” – uważa Michaił Miagkow. Historyk wyraził nadzieję, że zagraniczni historycy zajrzą do rosyjskich archiwów, dostępnych dla szerokiej publiczności, w których przechowywane się tysiące odtajnionych dokumentów będących świadectwem II wojny światowej, i że prawda historyczna weźmie górę.

Powstanie Warszawskie trwało 63 dni i zakończyło się 2 października 1944 roku klęską i kapitulacją wojsk polskich. 17 stycznia 1945 roku stolicę Polski wyzwoliła Armia Czerwona. W spływających krwią walkach o wyzwolenie Polski zginęło 600 tysięcy żołnierzy radzieckich.

Zobacz również:

Powstanie Warszawskie: bez Smoleńska się nie liczy
Powstanie warszawskie: spojrzenie z Rosji
Powstanie Warszawskie - fałszywa mitologia
Tagi:
Tadeusz Bór-Komorowski, Franklin Roosevelt, Winston Churchill, Londyn, Armia Krajowa, Armia Czerwona, Okrągły Stół, MIA Rossiya Segodnya, Niemcy, historia, III Rzesza, II wojna światowa, ZSRR, Rosja, Polska, Powstanie Warszawskie
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz