05:40 09 Sierpień 2020
Polska
Krótki link
Autor
10472
Subskrybuj nas na

Okazało się, że Marszałek Sejmu nie tylko służbowe loty wykorzystywał po godzinach do prywatnych podróży. Marek Sawicki, były minister rolnictwa, „wsypał go” w mediach. Ujawnił, że w służbowym mieszkaniu Kuchcińskiego mieszka jego syn.

„Zadajcie to pytanie marszałkowi Kuchcińskiemu, czy przypadkiem w mieszkaniu służbowym, które marszałek Kuchciński ma ze środków sejmowych, nie zamieszkuje jeszcze cała jego rodzina” – powiedział polityk opozycji na antenie TOK Fm.

„Jeśli osoba dorosła, pracująca, korzysta z darmowego mieszkania, które przynależy do posła, to jest kolejne nadużycie władzy!” – dodał.

Najwyraźniej nie był to do końca blef, bo pan marszałek nie zaprzeczył, ale zaczął brnąć.

W związku z nieprawdziwymi informacjami przekazanymi przez jednego z posłów opozycji, wyjaśniam: mój syn uczy się w Warszawie, w br. zdał maturę, nie pracuje i jak każdy nastolatek ma prawo mieszkać z ojcem. Atakowanie członków rodziny oponentów politycznych uważam za niestosowne – odpowiedział Sawickiemu na Twitterze.

Nawet jeśli w tym wypadku polityk PSL się pomylił, to niewiele. Nawet jeśli syn marszałka obecnie nie zarabia, chyba mało kto słyszał o tym, by poselskie mieszkania służyły za akademiki.

Ale Kuchciński może na chwilę odetchnąć. W międzyczasie zdążyła wybuchnąć kolejna bomba: okazało się, że również Marszałek Senatu brał rodzinę na pokład rządowego samolotu.

„Wyborcza” najpierw uczciwie zapytała Stanisława Karczewskiego, czy jemu także zdarzało się to samo, co Markowi Kuchcińskiemu. Zaprzeczył. Ale kiedy okazało się, że Kancelaria Sejmu ma opublikować także wykaz jego lotów, zmienił zdanie i na konferencji prasowej powiedział tak:

Owszem zdarzały się sytuacje, w których byłem zapraszany do złożenia wizyty z małżonką. Było kilka wizyt zagranicznych, które odbyłem w towarzystwie swojej żony. Jeden wyjazd odbywał się również z całą moją rodziną. Ale wtedy zwróciłem się do kancelarii o zwrot kosztów za podróż moich wnuków.

Chodziło zapewne o podróż do Budapesztu w marcu 2018 roku. Otrzymał wówczas odznaczenie: Wielki Krzyż Orderu Zasługi Węgier. Prawdopodobnie zresztą spotkał się tego dnia z Markiem Kuchcińskim, który również dostał ów order. Ponoć rodzina Marszałka Senatu miała wrócić do Warszawy na własny koszt, co jednak świadczyłoby o tym, że ma poczucie przyzwoitości.

Gdybym ja wziął członka rodziny na pokład, to na pewno bym zapłacił za taki rejs, żeby nie było wątpliwości. Marszałek Sejmu powinien być jak żona Cezara, poza podejrzeniami – powiedział mediom poseł Ryszard Czarnecki.

Samoloty Southwest Airlines Boeing 737 MAX na lotnisku w Kalifornii
© AFP 2020 / Mario Tama/Getty Images
Na razie nikt z PiS nie mówi tego głośno, ale Marek Kuchciński powoli staje się obciążeniem dla partii. Tydzień temu marszałek został zmuszony przez prezesa Kaczyńskiego do wpłaty skromnych 15 tys. złotych na konta dwóch organizacji charytatywnych. Ale ponieważ w międzyczasie na jaw wyszło, że lotów było koło setki, Kuchciński stwierdził, że zrobi większy gest: zapłacił 28 tys. złotych na Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych.

Prezes, wyczulony na punkcie obnoszenia się z bizantyjskim stylem życia, wcześniej interweniował już w podobnych sprawach: najpierw w kwestii nagród dla rządu Beaty Szydło, później w kwestii kosmicznych premii dla współpracownic Adama Glapińskiego w NBP.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polska na trzecim miejscu europejskiego rankingu, tuż za Niemcami i Wielką Brytanią
W aferze Kuchcińskiego wizerunkowo traci państwo
Kuchciński: W Polsce mamy do czynienia z wojną cywilizacyjną
Polska borówką amerykańską stoi. To hit na eksport
Loty Kuchcińskiego, czyli Smoleńsk 2.0
Tagi:
publikacja, samolot, PiS, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz