Widgets Magazine
11:21 12 Listopad 2019
Niemieccy żołnierze w trakcie walk z polskimi powstańcami w czasie Powstania Warszawskiego, 1944.

„Nie możemy sobie ustawiać historii wyłącznie wygodnie dla nas”

© Zdjęcie: Seidel
Polska
Krótki link
Autor
18516
Subskrybuj nas na

W polityce należy występować z żądaniami, które nadają się do zrealizowania, a żądać można nawet części Księżyca dla Polski - uważa publicysta Adam Śmiech.

Premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla koncernu medialnego Funke Mediengruppe zażądał od Niemiec reparacji za straty, które Polska poniosła w czasie II wojny światowej. Pan premier powiedział mianowicie: „Polska nie otrzymała od Niemiec odpowiedniej rekompensaty za okrucieństwa II wojny światowej. Straciliśmy sześć milionów ludzi, dużo więcej niż inne kraje, które dostały duże reparacje. To nie jest sprawiedliwe. Nie może tak zostać”. Premier Morawiecki nie podał sumy, której Polska będzie się domagała. Wysokość strat oszacuje sejmowy zespół do spraw reparacji.

Sputnik zasięgnął w tej sprawie opinii niezależnego publicysty tygodnika „Myśl Polska” Adama Śmiecha:

- Jakie są szanse, że żądanie to zostanie spełnione?

- Żądać można wszystkiego. Można żądać, nie wiem, części Księżyca dla Polski. Jak kiedyś się mówiło, papier wszystko przyjmie, teraz to będą mikrofon, kamery telewizyjne, które też wszystko przyjmą. Natomiast w polityce najważniejsze jest to, że powinno się występować z takimi żądaniami, które są możliwe do zrealizowania przynajmniej częściowo. Z góry wiemy, że żądania Morawieckiego są nie do zrealizowania, czyli jest to czysta gra polityczno-demagogiczna.

Oczywiście ja mam pełną świadomość tego, jak ciężkie straty poniosła Polska i że ze strony Niemiec nie uzyskaliśmy takich reparacji, na jakie zasłużyliśmy. Są dwie kwestie: podział między reparacjami, nazwijmy to potocznie odszkodowaniami, między państwami – Niemcami a Polską w tym wypadku. A druga sprawa to odszkodowania dla osób prywatnych. Uważam, że kwestia reparacji jest zupełnie zamknięta, dlatego że nie tylko miała miejsce rezygnacja z 1953 roku, którą dzisiaj pan premier Morawiecki podważa, dlatego że z jakichś powodów uważa, że może z historii wyciągać tylko to, co jest dla niego korzystne: z jednej strony Polska Rzeczpospolita Ludowa, która zrezygnowała z reparacji w 1953 roku, jest dla niego krajem pod okupacją sowiecką, w związku z czym to rozporządzenie ówczesnego rządu polskiego, jego zdaniem, jest nieważne. Natomiast ten sam rząd Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, który podpisuje umowy z państwami zachodnimi dotyczące odszkodowań za własność obywateli tych państw pozostawioną lub zniszczoną w Polsce w czasie II wojny światowej (a są to słynne umowy, które, między innymi, dotyczą obywateli amerykańskich pochodzenia żydowskiego), czyni kroki słuszne z punktu widzenia obecnego rządu polskiego.

Wracając do reparacji. Sprawa reparacji, czyli tych odszkodowań między państwami, moim zdaniem, jest zamknięta. Ale jest furtka dla polskich obywateli, osób prywatnych czy grup osób prywatnych, w postaci domagania się odszkodowań za zniszczenie ich mienia, za straty, jakie poniosły te osoby. Ale to jest także bardzo trudne, gdyż Niemcy musiałyby jako państwo zrzec się immunitetu na arenie międzynarodowej przed sądami międzynarodowymi. A one tego nie zrobią.

- Czy może zaistnieć sytuacja, że Niemcy, powołując się na to, że układ Polska–NRD nie jest przez stronę polską uznawany, będą się upominać o zwrot polskich obecnie Ziem Zachodnich? Czy ten absurd może stać się realnością?

- Mam nadzieję, że żaden rząd niemiecki tego nie uczyni. Ja się dziwię, że dopiero teraz Die Welt o tym napisał. No bo to narzuca się samo przez się. Jeżeli uważacie, że to nie była Polska, tylko terytorium pod okupacją, i okupant spowodował, że zostało poszerzone, no to teraz nie chcemy tych ziem. Ja nie sądzę, że przy władzy we współczesnych Niemczech byli ludzie dotknięci również podobnym absurdem, żeby z takimi żądaniami wystąpić. Natomiast z czysto formalnego punktu widzenia, jeżeli Polska wiele rzeczy neguje, to neguje również w domyśle to, co się stało w 1945. A jest to podważaniem wyników II wojny światowej.

Jest to bardzo przykre, dlatego że w Polsce nie bierze się pod uwagę tego, że my nie istniejemy w próżni, my nie możemy sobie ustawiać historii wyłącznie wygodnie dla nas. A, niestety, to się dzieje, i ta sytuacja z reparacjami jest najlepszym tego przykładem. PiS tu niczego nie osiągnie, bo nie może osiągnąć z powodów formalnych, z powodu porozumień międzynarodowych, o których wspomnieliśmy. Natomiast będzie tym grał, oby nie zapędził się w kozi róg, kiedy chociażby jakikolwiek urząd czy sąd niemiecki bazujący na rozwiązaniach prawnych zada pytanie publicznie: jak Państwo traktują stan prawny ziem odzyskanych, jak je u nas nazywają – Ziem Zachodnich i Północnych? Trzeba być konsekwentnym. Kwestionowanie przez ludzi rządzących Polską, że tamta Polska była legalnym państwem na arenie międzynarodowej, jest absurdem. Niezależnie od tego, czy nam się wówczas czy dzisiaj po latach podobały takie czy inne formy rządów, było to państwo legalne na arenie międzynarodowej, uznane przez wszystkich: przez Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Francję itd.

- Niektórzy obserwatorzy wyrażają przekonanie, iż premier Morawiecki ma świadomość: Polska reparacji nie otrzyma, ale liczy, że naiwny elektorat tego nie wie czy nie chce wiedzieć. Więc wyłożył swoje żądanie opinii publicznej z uwagi na nadchodzące wybory?  Czy ten ruch pana premiera może zadziałać?

- Jest takie prawdopodobieństwo. Pan premier to wyartykułował i dla wielu ludzi jest to całkowicie wystarczające, może zatem przynieść jakieś dodatkowe ułamki punktów partii rządzącej – powiedział na zakończenie Adam Śmiech.

Tagi:
Polska, Niemcy, reparacje, II wojna światowa
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz