Widgets Magazine
04:05 16 Październik 2019
Pomnik ku czci polskich żołnierzy i niemieckich antyfaszystów w Berlinie

Polscy politycy mówią o reparacjach, niemieccy proponują budowę pomnika w Berlinie

CC BY-SA 3.0 / ProhibitOnions / Berlin, Memorial to Polish Soldiers and German Anti-Fascists
Polska
Krótki link
747
Subskrybuj nas na

Niemieccy deputowani opowiadają się za umieszczeniem w centrum Berlina pomnika polskich ofiar III Rzeszy. Czy to odpowiedź na płynące z polski głosy o reparacjach wojennych?

Jak informowała Rzeczpospolita, sprawę pomnika polskich ofiar III Rzeszy forsuje ostatnio kilku posłów Bundestagu, w tym Manuel Sarrazin, poseł Zielonych i szef niemiecko-polskiej grupy parlamentarnej, oraz Paul Ziemiak, sekretarz generalny CDU. Pod ich petycją o budowę pomnika podpisało się do poniedziałku 240 posłów. 

Czy taki pomnik w Berlinie może zadowolić polskich polityków, którzy coraz częściej poruszają kwestię niemieckich reparacji dla Polski? Według niemieckiego historyka dr Stefana Bollingera, eksperta od NRD i Europy Wschodniej, z punktu widzenia prawa międzynarodowego kwestia reparacji dla Polski została rozwiązana.

NRD uznała granicę na Odrze i Nysie w 1950 roku, co ostatecznie doprowadziło do konieczności uznania jej przez zjednoczone Niemcy w 1990 roku. Polska Republika Ludowa wraz ze Związkiem Radzieckim zrezygnowały z reparacji w 1953 roku (do tego czasu Polska otrzymywała swoją część reparacji, która przypadła Związkowi Radzieckiemu na radziecką strefę). Była to decyzja polityczna tego czasu, a nie oczekiwanie, że któregoś dnia straty spowodowane przez niemiecką okupację zostaną naprawione, a ofiary otrzymają zadośćuczynienie. Ponieważ w 1990 roku nie było traktatu pokojowego z Niemcami, który faktycznie miałby rozwiązać takie problemy, a jedynie tzw. umowy „dwa plus cztery”, z którymi faktycznie zgodzili się sąsiedzi, kwestia reparacji, moim zdaniem, została rozwiązana z punktu widzenia prawa międzynarodowego, z wyjątkiem otwartych spłat pożyczek (dotyczy to Grecji) - uważa Stefan Bollinger.

Co według historyka kryje się za polskimi żądaniami? 

„Podczas prawicowo-konserwatywnej reorientacji zachodniej polityki PiS stara się rozegrać swoją nacjonalistyczną kartę przeciwko Niemcom. Bez uzasadnionych podstaw ku temu” - ocenia ekspert.

„Niemiecki faszyzm rzeczywiście rozpoczął ludobójstwo przeciwko Polsce i wszystkim Słowianom, masowe zabójstwo polskiej inteligencji, zabójstwo polskich Żydów (którzy byli oczywiście polskimi obywatelami, o których czasami zapomina się w Polsce). Dotyczy to także Generalnego Planu Wschodniego, który otworzył drogę do niewoli Polaków i innych Słowian" - podkreśla historyk.

Czy pomysł postawienia w Berline pomnika dla polskich ofiar III Rzeszy jest uzasadniony?

„Oczywiście pomnik pomordowanych Polaków ma sens (choć pytanie dotyczy innych grup ofiar - myślę o takich samych zabitych, w ujęciu procentowym, w równym stopniu dotkniętych obywatelach Związku Radzieckiego i Jugosławii). Warto również przywołać pomnik poległych polskich żołnierzy w berlińskim Friedrichshain” - uważa Stefan Bollinger.

Polska będzie domagać się reparacji wojennych od Niemiec

W rozmowie z dziennikarzami niemieckich dzienników należących do koncernu medialnego Funke Mediengruppe premier Mateusz Morawiecki powtórzył to, o czym mówili już wcześniej minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz oraz poseł PiS Arkadiusz Mularczyk. Według premiera Polska ma wszelkie podstawy do tego, aby domagać się od Niemiec reparacji za szkody wyrządzone podczas II wojny światowej.

Polska nie otrzymała od Niemiec odpowiedniej rekompensaty za okrucieństwa II wojny światowej. Straciliśmy sześć milionów ludzi, o wiele więcej niż inne kraje, które dostały wysokie reparacje. To nie jest sprawiedliwe. Nie może tak zostać - mówił Mateusz Morawiecki.  

Premier podkreślił, że nie wie, o jakiej sumie może być mowa, ale będzie ona ustalona.

„Jest dużo do przeanalizowania. Niemcy starli z powierzchni ziemi ponad tysiąc polskich wsi. Dokładnie ustalimy sumę, której będziemy się domagać” - zapowiedział premier. Odniósł się także do umowy z 1953 roku, w której Polska zrezygnowała z odszkodowań wojennych.

„To było porozumienie między Polską a NRD, którego nie uznajemy. Oba kraje były częścią bloku sowieckiego” - uzasadnił.

W maju tego roku poseł Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce od Niemiec za Szkody Wyrządzone w Trakcie II Wojny Światowej Arkadiusz Mularczyk mówił, że suma odszkodowań, których Polska może domagać się od Niemiec za II wojnę światową, wynosi około biliona dolarów.

Temat reparacji był potem kilkakrotnie poruszany przez ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza. Podczas konferencji prasowej z szefem MSZ Niemiec Heiko Maasem Czaputowicz poinformował, że dla Polski sprawa reparacji wojennych od Niemiec nie jest zakończona. Maas z kolei podkreślił, że dla Niemiec „temat reparacji jest zamknięty”. Zauważył jednak, że Niemcy czują się zobowiązane do „kultywowania pamięci o zbrodniach nazistów”, nawet wówczas, kiedy odejdzie z tego świata ostatni świadek tych wydarzeń.

W wywiadzie dla niemieckiej agencji dpa Jacek Czaputowicz powiedział z kolei, że przy wypłacie kompensacji za II wojnę światowej Polska otrzymała niewspółmierną do swoich szkód kwotę od Niemiec. Czaputowicz podkreślił, że przy wypłacie kompensacji nie wzięto pod uwagę tego, jak wielkie straty spowodowane przez nazistów poniosła Polska, otrzymana kwota była minimalna.

Zobacz również:

Niemcy: Kwestia reparacji wobec Polski jest zamknięta
Tagi:
reparacje wojenne, Niemcy, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz