Widgets Magazine
02:05 22 Wrzesień 2019
Magłorzata Kidawa-Błońska

Schetyna zrzuca odpowiedzialność na Kidawę-Błońską

© Zdjęcie: Kancelaria Sejmu
Polska
Krótki link
Autor
Wybory parlamentarne w Polsce 2019 (43)
3147
Subskrybuj nas na

Małgorzata Kidawa-Błońska, a nie Grzegorz Schetyna, będzie kandydatem PO na premiera. Decyzję Koalicji Obywatelskiej ogłosił Grzegorz Schetyna podczas prezentacji „jedynek” sejmowych i kandydatów do Senatu.

Zaczyna się twój czas! — podkreślał lider PO, mówiąc o Kidawie-Błońskiej.
Komentatorzy i politycy nie kryją zdziwienia tą decyzją: „No to jest wist”, „dobry ruch”, „to pierwsza ciekawa rzecz, która się wydarza w tej wyjątkowo nudnej kampanii”.

Chciałabym, że Polska była krajem, w którym ludzie się do siebie uśmiechają. Polska jest warta tego, żeby była krajem bez nienawiści. Polacy chcą, żeby Polska była krajem, gdzie wszyscy się nawzajem szanują. Gdzie politycy będą rozwiązywać ich problemy - podkreśliła w swoim przemówieniu Małgorzata Kidawa-Błońska.

„W piątek przedstawimy nasz program. Powiemy, co chcemy zrobić dla Polski” - poinformowała.

Decyzję PO o wystawieniu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej jako kandydatki na premiera, PiS odebrał jako komplement „Schetyna próbuje znaleźć własną Beatę Szydło. Ponoć naśladownictwo to najwyższa forma uznania” - oceniła dziennikarka „Do Rzeczy” Kamila Baranowska.

Polski publicysta i politolog Tomasz Jankowski omawia ostatnie wiadomości z Warszawy z komentatorem Agencji Sputnik Polska Leonidem Swiridowem. 

— Czy tak naprawdę w Platformie Obywatelskiej nastąpiła globalna zmiana wizerunkowa i w tej chwili liderem już będzie nie Grzegorz Schetyna, a pani Małgorzata Kidawa–Błońska, która ewentualnie może zostać premierem, jeżeli zwycięży Koalicja Obywatelska? 

— Chodzi o kilka aspektów. Po pierwsze, aspekt wizerunkowy, bo Grzegorz Schetyna jako lider opozycji nie cieszy się popularnością w społeczeństwie. Jest liderem zupełnie bez wyrazu, wyborcom trudno zaufać takiemu człowiekowi. Kidawa-Błońska pod tym względem jest dużo lepsza.

Drugi aspekt, to jest zdolność koalicyjna. Grzegorz Schetyna kojarzony jest raczej jako polityk konserwatywny. Natomiast gdyby zdarzyła się taka sytuacja, że Prawo i Sprawiedliwość nie zdobędzie większości parlamentarnej w wyborach do Sejmu, to wtedy koalicjantem Koalicji Obywatelskiej musiałaby zostać formacja lewicowa. I wtedy Małgorzata Kidawa-Błońska, która przez lewicowych wyborców może być kojarzona jako osoba, która stworzyła liberalny projekt in vitro i być bardziej strawna dla tych polityków i dla tych wyborców.

Uważam, że jednak Grzegorza Schetynę trzeba trochę docenić. To jest człowiek, który potrafi zadbać o swoje interesy i, być może, Grzegorz Schetyna wiedząc o tym, że nadchodzące wybory parlamentarne są już dla Koalicji Obywatelskiej przegrane, specjalnie wystawia Małgorzatę Kidawę-Błońską na tak odpowiedzialne stanowisko, by w razie czego ewentualnie obciążyć właśnie ją. A samemu utrzymać władzę w partii, której rządzi przecież niepodzielnie od paru lat.   

— Czy w ogóle istnieje taka opcja, że Prawo i Sprawiedliwość nie wygra wyborów parlamentarnych?

— W moim przekonaniu, w liczbach bezwzględnych nie. Prawo i Sprawiedliwość na pewno będzie miało największą liczbę głosów, chociaż w Polsce rzadko można mówić „na pewno”. Nie wiemy, co się jeszcze stanie przez te prawie 1,5 miesiące, które nam zostały do wyborów.

Istnieje całkiem duże prawdopodobieństwo, że Prawo i Sprawiedliwość nie uzyska większości w Sejmie. Żeby stworzyć rząd trzeba mieć przynajmniej 231 mandat. Natomiast sondaże wyborcze wskazują, że wynik wyborczy Prawa i Sprawiedliwości będzie oscylował właśnie wokół tej liczby. To by oznaczało dla Prawa i Sprawiedliwości problemy z utworzeniem rządu, ponieważ zdolność koalicyjna tej partii jest niewielka.

Z drugiej strony zawsze istnieje możliwość skupienia posłów z różnych innych formacji wokół PiS. I tutaj stawiam znak zapytania. Mamy zresztą zbyt duży rozstrzał w wynikach sondażowych i zbyt dużo czasu do samych wyborów, by móc to stwierdzić. Aczkolwiek uważam, że PiS na pewno będzie miał najwięcej głosów ze wszystkich startujących formacji.

— Dla polskiej opozycji to jest dobra decyzja, że pani Kidawa-Błońska będzie wizerunkowo w tej chwili numerem jeden. Ale czy to jest jednak naprawdę dobra decyzja?

— No właśnie. Ja przypominam na przykład, kiedy Prawo i Sprawiedliwość przed poprzednimi wyborami wyznaczyło Beatę Szydło w zasadzie na samym początku kampanii. Jarosław Kaczyński określił, że Beata Szydło będzie kandydatką na premiera.

Jarosław Kaczyński
© AP Photo / Czarek Sokolowski
Tutaj mamy do czynienia z dość chaotycznym działaniem i dlatego wiążę to w jakimś stopniu z faktem, że Grzegorz Schetyna może się spodziewać, że tych wyborów nie wygra. I może chcieć zrzucić odpowiedzialność na Kidawę-Błońską.
Ona nie jest do końca kojarzona, na przykład, z rządami Donalda Tuska przez uwagę na to, że nie piastowała tak odpowiedzialnych stanowisk, jak Grzegorz Schetyna. Więc, może to być element gry wizerunkowej. I Grzegorz Schetyna może tu grać bardziej o swoje pozycje w samej PO, a nie o wygrane wybory.

— Oprócz tego, jeżeli mówić o samej pani Małgorzacie Kidawie Błońskiej, to ona naprawdę, jak mówią dziennikarze, „ma papiery” na bycie kandydatką na premiera, bo jest prawnuczką i polskiego premiera i prezydenta?

— Zresztą, zdaje się, Grzegorz Schetyna popełnił gafę mówiąc, Stanisław Wojciechowski i Władysław Grabski nie byli związani z żadnymi partiami. Stanisław Wojciechowski na przykład był związany i to z kilkoma partiami politycznymi. Pomijając tę niewiedzę historyczną, co do której już zdążyliśmy przyzwyczaić, wątpię, żeby akurat to mogło być decydujące dla polskich wyborców, którzy o takich rzeczach po prostu nie wiedzą. W Polakach rzeczywiście istnieje pewne przywiązanie do takich tradycyjnych, powiedzmy, więzów polityczno-rodzinnych. Natomiast nie wiem, czy to jest akurat czymś dobrym, bo to jest prosta droga do stworzenia oligarchii. Jeżeli wzorujemy się dzisiaj na Stanach Zjednoczonych, gdzie mamy tam rodziny Clintonów, rodziny Bushów czy Kennedy’ch, to może być, rzeczywiście, taki argument. 

— W każdym razie mamy już nie tak nudną kampanię wyborczą. Mówimy nie tylko o filmie Patryka Vegi „Polityka”, ale również o innych rzeczach, bardziej merytorycznych?

— To jest dość optymistyczne stwierdzenie Pana redaktora! Kampania wyborcza rzeczywiście będzie nabierać barw. Ale trzeba zwrócić uwagę na to, że nie jest to bezpośrednio związane z decyzjami programowymi. Nie sprzeczamy się, na przykład, o to, jak naprawić polską służbę zdrowia, nie mówimy o tym, jak naprawić fatalne stosunki Polski z krajami sąsiednimi. Raczej sprzeczamy się o to, kto i ile wylatał samolotem, sprzeczamy się o sędziów, wydelegowanych do Ministerstwa Sprawiedliwości albo o personalia.

To niezbyt dobrze świadczy o kampanii wyborczej, bo demokracja w swoich dążeniach ma jednak świadomy wybór. Czy Polacy są świadomymi obywatelami i głosują rzeczywiście zgodnie ze swymi przekonaniami ideowymi, programowymi, ekonomicznymi? Śmiem w to wątpić.
Raczej gra wyborcza opiera się na wywoływaniu emocji, i to tych emocji najprostszych.

Małgorzata Kidawa-Błońska — polska polityk, producentka filmowa i socjolog. Jest absolwentką wydziału socjologii na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1994-2005 była producentką filmową. Od roku 2001 związana z Platformą Obywatelską. Mandat poselski uzyskała po raz pierwszy w roku 2005. W styczniu 2014 roku ówczesny premier Donald Tusk mianował ją rzeczniczką prasową rządu. W czerwcu 2015 Małgorzata Kidawa-Błońska zastąpiła Radosława Sikorskiego na stanowisku Marszałka Sejmu. W ostatnich wyborach parlamentarnych ponownie reprezentowała barwy Platformy Obywatelskiej. Startując w okręgu nr 20, zdobyła ponad 80 tysięcy głosów poparcia, co pozwoliło jej ponownie zasiąść w ławach sejmowych.

Tematy:
Wybory parlamentarne w Polsce 2019 (43)

Zobacz również:

W Polsce będzie w końcu tak dobrze jak w Niemczech, ale dopiero za ponad 20 lat
Tagi:
Małgorzata Kidawa-Błońska, Platforma Obywatelska, Grzegorz Schetyna, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz