Widgets Magazine
15:27 23 Wrzesień 2019
Pałac Kultury i Nauki w Warszawie

Zapowiada się odwilż. Jednak Polska woli zimę

© Depositphotos / Zeber2010
Polska
Krótki link
Autor
5703
Subskrybuj nas na

Ostatnio coraz bardziej zauważalna jest zmiana nastawienia ze strony krajów europejskich wobec Rosji. Konflikt z nią wydaje się dla nich mieć coraz mniejszy sens. Tymczasem Polska nadal prowadzi w stosunku do Moskwy nieprzyjazną politykę.

Coraz aktywniej w sprawach normalizacji stosunków z Rosją występują kręgi polityczne Francji, Niemiec i Włoch. Pozytywna dynamika między Paryżem i Moskwą zarysowała się po rozmowach telefonicznych między przywódcami Rosji i Francji. W nurcie napawającym optymizmem odbyła się poniedziałkowa wizyta w Moskwie francuskich ministrów spraw zagranicznych i obrony.

Tymczasem niemiecki minister gospodarki na Forum Ekonomicznym w Petersburgu uzgodnił warunki zwiększania eksportu niemieckich technologii do Rosji. Dokument formalnie nie prowadzi do łamania sankcji, jednak podważa ducha unijnej polityki ekonomicznych restrykcji. Ponadto podczas czerwcowej niemiecko-rosyjskiej konferencji miast partnerskich po stronie niemieckiej pojawił się postulat budowania partnerstwa z miastami na Krymie.

Rosja nie problemem, lecz rozwiązaniem

Nowe podejście do Rosji dotyczy nie tylko krajów unijnych, ale widoczne jest także na poziomie NATO. Przykładami jest polityka Turcji, która wbrew protestom prezydenta Donalda Trumpa zdecydowała się na zakup rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej S-400. W niektórych zachodnich społeczeństwach włącza się logika: im większy mamy problem z USA, tym bardziej warto szukać rozwiązań we współpracy z Rosją.

Na to zjawisko zwraca uwagę Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz – w latach 2014–2016 ambasador RP w Federacji Rosyjskiej, obecnie dyrektorka forum Idei Fundacji Batorego. W artykule pt. „Bez prawa i bezpieczeństwa. Polska w nowym świecie” zamieszczonym w Onet.pl autorka pisze:

„Zmiana podejścia do Rosji to konsekwencja fundamentalnych przeobrażeń dokonujących się zarówno na poziomie globalnym, jak i w naszym bezpośrednim otoczeniu. Powstaje „nowy świat”, w którym dla wielu w Europie konflikt z Kremlem wydaje się mieć coraz mniejszy sens”.

I dodaje: „Nie ma co czekać, aż mleko się rozleje, trzeba antycypować wydarzenia i podejmować proaktywne działania prewencyjne”. 

Czy wobec zauważalnych zmian w Europie i na świecie polska polityka zagraniczna byłaby gotowa zaktualizować swoje stanowisko w stosunku do wschodniego sąsiada, jakim jest Federacja Rosyjska?

Co do tego ma wątpliwości rozmówca Sputnika prezes Stowarzyszenia Europejska Rada na rzecz Demokracji i Praw Człowieka, publicysta Janusz Niedźwiecki.

Należy wziąć pod uwagę, że w Polsce trwa aktualnie kampania wyborcza do parlamentu. W związku z tym ja bym przewidywał raczej prześciganie się w tym, kto będzie bardziej rusofobiczny, bardziej proukraiński w tym złym tego słowa znaczeniu. To znaczy, kto będzie wspierał Ukrainę w jej wyimaginowanej wojnie z Rosją. Ja przynajmniej do wyborów nie przewiduję jakichkolwiek zmian w tym zakresie - mówi publicysta.

PiS w podwójnie ciężkiej sytuacji

Zapytany o to, czego można się spodziewać po wyborach, Janusz Niedźwiedzki stwierdził:

„Zdecydowanie wygra Prawo i Sprawiedliwość. Niestety ta partia w kwestii relacji z Rosją jest w podwójnie ciężkiej sytuacji. Po pierwsze, na potrzeby cementowania swojego twardego elektoratu PiS stworzył kilka rusofobicznych konstrukcji politycznych, na przykład, spiskologia smoleńska, bezwarunkowe popieranie Ukrainy i Gruzji” - powiedział politolog.

Według Janusza Niedźwieckiego PiS obstaje przy bezrefleksyjnym i bezwarunkowym żądaniu, aby Rosja wycofała się z Krymu i z Donbasu, chociaż de facto rosyjskiego wojska według oficjalnego Kijowa i OBWE w Donbasie nie ma.

Polsce trudno byłoby nagle dokonać gwałtownego zwrotu, zrezygnować z tych żądań i zacząć rozmawiać z Moskwą – przekonany jest politolog.

Odwilż ponad głowami Polaków

Drugim problemem zdaniem Janusza Niedźwieckiego jest uzależnienie polityki zagranicznej Polski od ośrodków wpływów znajdujących się za oceanem. Na dowód swoich słów przypomniał, że Polska na życzenie Waszyngtonu wbrew swoim interesom zorganizowała w lutym w Warszawie antyirańską konferencję. Uważa, że wygląda to tak, jakby Polska podporządkowała swoją politykę zagraniczną Stanom Zjednoczonym.

Ponosząc klapę i w polityce europejskiej, i polityce wschodniej, która jeszcze za czasów PO była fatalna, zaczęto budować fantasmagoryczny sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, w którym prezydent suwerennego państwa jedzie do USA i oferuje miliardy za to, żeby umieszczono w Polsce amerykańskie wojska, i bez jakichkolwiek przetargów pakuje pieniądze w zakup amerykańskiego uzbrojenia - uważa politolog.

„Skutkiem tego może być to, że jeśli nadejdzie czas odprężenia między Rosją i Stanami Zjednoczonymi, to odbędzie się to ponad głowami Polaków. To, co robią Francja i Niemcy, jest bezpośrednią konsekwencją sygnału, który Donald Trump wydał przez propozycję zaproszenia prezydenta Władimira Putina na kolejne posiedzenie G7, które odbędzie się w USA. I już w nowym Europarlamencie, a także we Włoszech dają się zauważyć sygnały o tym, że nie chcą sankcji wobec Rosji, pragną wznowienia wymiany handlowej, naukowej, kulturalnej. Nie będziemy w tym brali udziału” – stwierdził rozmówca Sputnika.

Renesans polityki romantycznej

Janusz Niedźwiecki nadmienia, że w historii polskiej polityki jak gdyby walczą ze sobą dwie tradycje: pozytywistyczna, która jest polityką korzyści i twardej kalkulacji i polityka romantyczna, która jego zdaniem wiedzie prym.

Obecnie mamy prawdziwy renesans tej polityki romantycznej, która się wyraża w karmieniu społeczeństwa pustymi hasłami, które być może pięknie brzmią, ale do niczego nie prowadzą, są nierealne do urzeczywistnienia, wygłaszane w zupełnym oderwaniu od tego, czy cokolwiek dla Polski i polskiej racji stanu przyjdzie - mówi politolog.

Uważa, że zamiast rozwijać obopólnie korzystne relacje z Rosją wykorzystuje się hasła antyrosyjskie po to, aby dopieścić rusofobiczny elektorat w Polsce w walce o władzę.

„Polska jak gdyby postanowiła odpuścić sobie możliwość ugrania czegoś na wyraźnych oznakach odwilży w stosunku do Rosji. A dojdzie do niej na pewno. I bez względu na to, jakie konstrukcje polityczne stworzy PiS, rozpoczęcie rozmów z Rosją będzie konieczne” - stwierdził na zakończenie Janusz Niedźwiecki.

Zobacz również:

Rusofob tu, rusofob tam...
Centrum Nie-Porozumienia: Rusofob, bo mu kazali
Putin o głównym celu rusofobów
„O Rosji inaczej”: To jest książka nawet dla rusofobów
Tagi:
Janusz Niedźwiecki, Ukraina, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, Donbas, Krym, Rosja, Niemcy, France, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz