Widgets Magazine
19:16 19 Październik 2019
Marsz ku pamięci ofiar Rzezi Wołyńskiej w Polsce.

Licytacja na prezenty: Korwin obiecuje pensje wyższe o 1 tys. zł, KO daje darmowy Internet

© Sputnik . Alexey Vitvitsky
Polska
Krótki link
Autor
Wybory parlamentarne w Polsce 2019 (95)
993
Subskrybuj nas na

W kampanii wyborczej niemal wszystkie ugrupowania postanowiły obiecać Polakom, że obsypią ich pieniędzmi. Przez ostatnie 30 lat jakoś nikt nie znalazł złotej recepty na państwo dobrobytu, aż tu nagle okazuje się, że genialne koncepcje ma PiS, PO, Lewica a nawet Konfederacja!

Konfederacja: zlikwidować patologiczny PIT!

Korwin-Mikke tak naprawdę nie podwyższy nikomu pensji. Jego pomysł na to, aby Polakom więcej zostawało w kieszeni tak naprawdę jest starym, odkurzonym pomysłem obniżenia podatków i zlikwidowania „patologicznego” PIT-u. Według lidera Konfederacji podatek ten jest formą „kary za pracę”.

Radykalna obniżka opodatkowania pracy to minimum 1000 zł wyższe wynagrodzenie Polaka! – stwierdził Mikke.

Polityk zgodnie ze swoją odwieczną koncepcją pozostawienia wszystkiego w rękach wolnego rynku stwierdził, że również opłacanie składek ZUS nie powinno być przymusowe. Korwin zamierza również „odchudzić” państwowy aparat urzędniczy, co akurat nie udało się od 1989 roku jeszcze żadnej politycznej opcji od lewa do prawa.

KO: propozycje jak z powieści Stanisława Lema

Kandydatka na premiera Małgorzata Kidawa-Błońska mówiła na konwencji PO-KO w ubiegłym tygodniu o „przywracaniu godności ludzi pracujących”, premii dla aktywnych seniorów w wysokości do 20 tys. złotych czy darmowym Internecie dla osób do 24. roku życia, a także o obniżeniu ZUS-u małym firmom i zwolnieniu z CIT.

„Dodatkowo każdy, kto przepracuje 40 lat, ma otrzymać od państwa pakiet akcji spółek państwowych o wartości 10 tys. zł. Jeśli natomiast przepracowałby 50 lat, pakiet ten zawarłby akcje o wartości 20 tys. zł” – powiedziała Kidawa-Błońska.

​W tym wszystkim czuć ręce kobiet z Nowoczesnej. Program KO jest o tyleż turboliberalny, co również fantasmagoryczny, ale co najważniejsze: nadal funkcjonuje on w zasadzie jako odpowiedź na propozycje PiS. Widać, że Platforma weszła miękko w licytację na rozdawanie pieniędzy „zwykłym Polakom” i wpychanie im ich na siłę do kieszeni. Niby w tym wszystkim są gdzieś również instytucje publiczne, ale nikt już chyba nie wierzy, że Platforma zna receptę na przykład na uzdrowienie służby zdrowia…

Lewica: też chce rozdawać, ale przede wszystkim zainwestować w państwowe

Nawet komitetowi SLD, który rozwiązania gospodarcze z definicji proponować powinien w duchu socjalizmu czyli inwestycji w usługi publiczne, nie udało się uniknąć komponentu „rozdawnictwa” skierowanego do kieszeni. Zachowane oczywiście zostanie 500 plus.

Lewica obiecuje przy tym, że w przyszłym roku podniesienie płacę minimalną do 2700 zł, wprowadzi emeryturę i rentę obywatelską na poziomie 1600 zł. Włodzimierz Czarzasty mówi też, że minimalnym wynagrodzeniu w sektorze publicznym na poziomie 3500 zł i o podniesieniu – w dłuższym horyzoncie czasowym – płacy minimalnej do poziomu 1000 euro (czyli mniej więcej tyle, ile obiecuje w tym zakresie PiS, tyle że nie od razu).

​PiS: to oni narzucają ton

Nie da się ukryć, że wszystkie te wyborcze propozycje to odpowiedź na najsilniejszą narrację: PiS. To Jarosław Kaczyński konsekwentnie od 2015 roku narzucił pozostałym ugrupowaniom przekonanie, że dopieścić należy przede wszystkim „zwykłego Polaka”. I nic w tym nie ma złego, gdyby nie fakt, że PiS narracją tą skłócił ze sobą Polaków, rozgrywając przy tym po mistrzowsku antyinteligencki resentyment. Powróciła dezaprobata dla „wykształciucha”, powróciło obwinianie sędziów, artystów, lekarzy, biznesmenów. Polska A zaczęła być jawnie przeciwstawiana Polsce B.

I, jak słusznie zauważa na łamach „Rz” Łukasz Warzecha, „PiS twierdzi, że upodmiotowił najsłabszych. Jest w tym niewątpliwie część prawdy. Niestety, stało się to kosztem wytworzenia bardzo złej emocji wobec tych, którzy poradzili sobie dobrze w III RP – nie dlatego, że wspomagał ich jakiś układ albo zgniła elita, ale dlatego, że byli przedsiębiorczy, obrotni, bądź dlatego, że zainwestowali we własne wykształcenie”. I to spowodować może z pewnością postawę roszczeniową wobec państwa. Stąd zapewne ten paniczny strach pozostałych elektoratów, że jeśli zabiorą dotychczasowe transfery socjalne, to zostaną zmieceni z powierzchni politycznej ziemi.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Wybory parlamentarne w Polsce 2019 (95)

Zobacz również:

Po wyborach zbierze się stary Sejm
OBWE weźmie pod lupę wybory w Polsce
Wybory w Polsce za pasem: wylosowano numery list wyborczych
Unia Europejska wysłała obserwatorów na wybory do Kosowa
Tagi:
wybory, Lewica, PO, PiS, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz